Agnieszka Puła nie lubi mówić o sobie za dużo. Woli, żeby mówiły za nią zdjęcia. Te czarno-białe, surowe, przejmujące portrety, które zostają z widzem na długo. Jej wystawa „Patrz na mnie” w Galerii Fotografii Fokus to nie tylko zbiór kadrów – to emocjonalna podróż, w której światło i cień opowiadają o tym, czego na pierwszy rzut oka nie widać.
– „Światło ma swoją magię, ale to w mroku kryją się historie, które chcą być opowiedziane” – mówi Agnieszka. I to właśnie mrok, niedopowiedzenie, subtelna inność są u niej na pierwszym planie. Jej zdjęcia są jak cichy szept duszy – czasem smutny, czasem zaskakująco czuły, ale zawsze autentyczny.
Od warsztatów fotograficznych dla dzieci, na które poszła jej córka. – „To było jakieś pięć lat temu. Zajęcia prowadził Darek Biczyński. I podczas tej pierwszej rozmowy z rodzicem wspomniał, że ma też taki roczny kurs dla dorosłych, ale ciężko się tam dostać. Jak usłyszałam, że trudno – pomyślałam: oho, challenge accepted.”
Dostała się. I od początku czuła, że ma w tym rękę. – „Bez fałszywej skromności – moje zdjęcia od początku się wyróżniały. One były jakieś. I nawet jeśli technicznie jeszcze się uczyłam, to miałam już wtedy coś do powiedzenia.”
Nie interesuje ją ładność. Ani „poprawność”. Interesuje ją człowiek – z bliznami, z krzywym profilem, z cieniami pod oczami.
„Zaczepiam ludzi. Serio. Na ulicy, w pracy, czasem w sklepie. Po prostu widzę twarz, która mnie wciąga, która do mnie mówi. I wiem, że muszę zrobić zdjęcie.” Tak właśnie poznała chłopaka, który pracował w gastronomii. – „Miał tak niesamowitą twarz, że po prostu pobiegłam po aparat. Zrobiłam zdjęcie na miejscu. No i niestety – bez zgody na publikację, ale takie momenty mnie napędzają.”
Reklama
Wielu z jej modeli to osoby z kręgu znajomych, ale znajomości te często zaczynają się… od zdjęcia. – „Ktoś mnie gdzieś widzi, ktoś poleca. Ludzie mówią: ‘Słuchaj, mam koleżankę, która idealnie pasuje do twoich zdjęć’. To wszystko dzieje się bardzo organicznie.”
I chociaż często zaczepia nieznajomych, robi to z wyczuciem. – „Ludzie często nie wiedzą, że mają w sobie coś wyjątkowego. I kiedy ich o to proszę, są zaskoczeni – bo dla nich ta ‘inność’ to po prostu ich codzienność. A ja to widzę i chcę to pokazać.”
Na sesji nie jest wylewna. Nie zagaduje, nie komplementuje na siłę. – „Paradoksalnie jestem bardzo małomówna. Nawet moja ulubiona modelka – łysa dziewczyna, którą widzicie na zdjęciach – mówiła, że nigdy nie wie, czy mi się coś podoba. Ale ja po prostu pracuję w skupieniu. Widzę, kiedy mam to, co chciałam uchwycić. I tyle.”
Jej portrety bywają mroczne, nieoczywiste, czasem wręcz szokujące – jak dziewczyna owinięta folią spożywczą czy zdjęcia z wyraźnymi bliznami. – „Ale te zdjęcia są piękne. Bo pokazują coś prawdziwego. Coś, co wychodzi z wnętrza. Ludzie później patrzą na nie i mówią: ‘Wow, to ja?’"
– „Bo akceptacja zakłada, że coś z nami jest nie tak, ale to ‘przyklepiemy’. A przecież te nasze rzekome wady to często po prostu nasze historie. Blizny mojej córki – to nie powód do wstydu. To jej przeszłość. Jej siła. Ona nie ‘zaakceptowała’ tych blizn. Ona je w sobie uznała.”
Jeśli ktoś raz stanął przed jej obiektywem, często wraca – ale rzadko sam z siebie. – „Ludzie mówią po sesji: ‘Jakbyś coś kiedyś chciała, to pisz’. Ale sami z siebie raczej nie piszą. To ja ich potem zapraszam do nowych projektów.”
Planuje zdjęcia, ale działa spontanicznie. – „Mam pomysł, kiedy jadę na sesję. Ale potem ktoś spojrzy na mnie w określony sposób i robię coś zupełnie innego. To bardzo intuicyjne. Wszystko dzieje się tu i teraz.”
Agnieszka nazywa siebie portrecistką z pełnym przekonaniem. – „Zrobię ci krajobraz, jasne. Ale portrety to moja przestrzeń. Tam jestem sobą. I nie potrzebuję żadnych idoli – inspirują mnie obrazy, nie nazwiska. To, co widzę. To, co czuję.”
– „Kolor mi przeszkadza. Odbiera ostrość emocjom. Czerń i biel wydobywa więcej. Zdjęcie staje się bardziej o czymś. Zresztą, jak już wrzucam coś kolorowego, to zawsze z dopiskiem: ‘Sorry za kolor’.”
I na koniec – dlaczego właśnie portret? – „Bo portret jest lustrem duszy. Dzięki niemu mogę pokazać, co widzę w drugim człowieku. Ale też – nie ukrywam – przemycam tam coś swojego. I może dlatego to działa.”
Wystawę Agnieszki Puły „Patrz na mnie” można oglądać do 11 maja 2025 r. w Galerii Fotografii Fokus w Siedlcach, od wtorku do piątku w godz. 11:00–17:00 oraz w niedziele w godz. 11:00–15:00.
Warto. Bo to nie jest zwykła fotografia. To opowieść.
Zdjęcia: Aga Król
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
na zdjęciach widzę tylko poprawność polityczną, czyli promocję ***
A lizaki były smaczne?
na zdjęciach widzę tylko poprawność polityczną, czyli promocję ***
A lizaki były smaczne?