Reklama

Pięć zasad choinki

27/12/2010 10:02

Łatwopalność drzewka to tylko jeden z wielu powodów, by do choinki podchodzić z ostrożnością. - Jeszcze w międzywojniu dwie gazety z 1930 r. zachęcały do porzucenia tego „protestanckiego, obcego i świeckiego zwyczaju” na rzecz „katolickiego żłóbka” – pisze Katarzyna Smyk w książce „Choinka w kulturze polskiej. Symbolika drzewka i ozdób” (Universitas, Kraków 2009). Naukowe to dzieło wolne jest od świątecznych sentymentów, śmiało można więc na nim polegać.

Gdzie stanęła pierwsza choinka? Jeśli pominąć prastarą, indogermańską tradycję świętych drzew, nowożytna choinka wywodzi się stamtąd, skąd alzacki (czyli niemiecki) owczarek. Choinka wywodzi się z Alzacji. Pierwsza wzmianka o choince dotyczy Strasburga. Tak, tak, tego samego Strasburga (czy to przypadek?), w którym znajduje się Europejski Trybunał Praw Człowieka i gdzie czasami obraduje Parlament Europejski. Choinka narodziła się więc w sercu Europy.
Jak długo w Rzeczpospolitej kwitła wolność, obywaliśmy się bez europejskich choinek. Szerzyć zaczęły się one dopiero pod zaborami, zwłaszcza wśród niemieckich mieszczan, ewangelików, których później zaczęły naśladować (zwykła przypadłość postępowców) polska inteligencja oraz mieszczaństwo. Choinka - zupełnie jak Platforma Obywatelska - rozpleniła się najpierw na Pomorzu, Śląsku i w Wielkopolsce. Gdyby sto lat temu istniał TVN, mógłby zrobić stosowny materiał publicystyczny, zestawiając pełen choinek Poznań z Siedlcami, a zwłaszcza z podsiedleckimi wsiami, gdzie choinki występowały z rzadka i niechętnie, jedynie w domach bogatszych i światlejszych gospodarzy. (Czy aby nie tam trafiają się dzisiaj wyborcy PO?)
Skutek choinkowej dysproporcji na linii wschód - zachód był dla nas opłakany. W Poznaniu, wiadomo - zachodnia cywilizacja, światłość i dobrobyt, w Siedlcach – prowincja i lumpeksy. Wszystko z powodu choinkowego zapóźnienia oczywiście. Ponieważ choinkę stawiali najbogatsi (oni też pierwsi kupowali szklane bombki), reszta nie mogła być gorsza. Każdy chciał mieć choinkę, bo obciachowo było na święta bez choinki. I tak niepowstrzymany choinkowy drang nach Osten sięgnął Bugu.
Obecnie choinka jest nie tylko powszechna, lecz nawet znormalizowana. Dowodzą tego akademickie badania Katarzyny Smyk: „W wyniku szczegółowej analizy ustalono w rozdziale „Choinka ubrana jak choinka”, że prototypowa polska choinka pojawia się tradycyjnie w ściśle określonym czasie oraz przestrzeni i jest ubrana według kulturowo znormalizowanego systemu, którym rządzi pięć zasad. (1) Choinka jest ubrana w dużą ilość ozdób, a ozdoby te reprezentują maksymalnie wiele typów (różnorodność pod względem jakości), co sprawia, że (2) jest ubrana różnorodnie. Ponadto ma być (3) błyszcząca, (4) różnokolorowa oraz (5) ma być ubrana cała i równomiernie.”
P.T. Świętujących uprasza się, by w czasie nadchodzących świąt zachować kulturowo znormalizowany system ubierania choinki. Posiadanie choinki nieznormalizowanej grozi utratą unijnej dotacji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości