"Już będzie inaczej, już będzie trudniej" - tytuł wystawy jest przejmujący, tak jak temat, którego dotyczy. Doświadczenie kryzysu psychicznego. W Galerii i Pracowni AZ w Siedlcach można zobaczyć obrazy Pauli Jaszczyk. I mimo traumatycznie brzmiącego tytułu nie ma się czego bać. Autorka to bohaterka z krwi i kości, nie wstydząca się ani łez, ani radosnego śmiechu. Energiczna, sprawiająca wrażenie silnej... I o tym to właśnie jest wystawa. O sile, która jest krucha.
Podczas wernisażu Paula Jaszczyk powiedziała o tym, co ją spotkało. Nikt nie wierzył, że depresja w takiej skali może dopaść właśnie ją. Śmiejącą się, kipiącą energią, podtrzymującą innych. Ale piętrzące się doświadczenia krok po kroku odzierały ją z pewności siebie, nadziei, wiary, że będzie lepiej. Aż do totalnego rozpadu, kiedy zawiodło nawet ciało. To był wszechogarniający ból psychiczny i fizyczny. Pomogli bliscy i terapia. I silne leki.
To nie jest „spowiedź”, ani zapis choroby – zastrzegała autorka. To nie jest też chęć wywołania współczucia, tylko potrzeba zwrócenia uwagi na innych.
- Uwierzcie, czasem jedno pytanie, czy wszystko u ciebie w porządku, ale nie takie zdawkowe tylko szczere, to okazanie zainteresowania, wyciągnięcie ręki, może komuś wręcz uratować życie – mówiła autorka.
„Wyciągnięcie ręki” nabrało wymownego znaczenia, gdy Pauli Jaszczyk załamał się głos, a właścicielka galerii Anna Zawalich spontanicznie podała jej rękę. Te dwie splecione dłonie były najlepszym, niezamierzonym, komentarzem do tematu wystawy.

Obrazy powstawały przez długi czas. „Na obrazach widać kawałki mnie. Kładłam się na płótnie i odrysowywałam swoje ciało, które czułam jakby było porozrywane, pocięte przez emocje. Te obrazy to proces, czas choroby i wychodzenia z niej. One nie mają chronologii, to wszystko miesza się tak jak wtedy we mnie. Te przeżycia i doświadczenia nadal we mnie są, a obrazy są tego zapisem” - opisuje artystka. A potem wypełniła obrysy kolorem...
Te obrazy są piękne! Piękne i przejmujące. Czasem są jak próba składania w całość wizerunku odbitego w popękanym lustrze, czasem wręcz słyszy się pukanie rąk w szklany sufit i ściany zamykające człowieka w klatce. Ale też gdzieś widzi się ulgę w wyciągniętym ciele, jakby ból ustępował, a ruch rąk staje się płynny, łagodny, a nawet czuły.
- Zależy mi na tym, żeby ta wystawa nie była epatowaniem nieszczęściem, ale pretekstem do mówienia o zdrowiu psychicznym, o wychodzeniu z kryzysu, o tym, że da się z niego wyjść, tylko trzeba zrozumieć, że to wymaga pracy, czasu i świadomości... że już nie będzie się osobą sprzed kryzysu – zaznacza autorka.
I mówi to z akceptacją. Zaakceptowała siebie po kryzysie, z rysami, z nową odbudowaną siłą, ale też z tą lekcją ulotności, że nic nie jest dane raz na zawsze. I jest to piękna lekcja także dla nas. Uczy nas uważności na innych, ale też szacunku do tego, co mamy, a czasem nie doceniamy.
Podczas wernisażu wiele osób podchodziło do Pauli Jaszczyk, by porozmawiać. O sztuce? O życiu? O przebytych doświadczeniach? Niech to będzie tajemnicą rozmówców. A wystawę warto zobaczyć! Będzie czynna do 9 kwietnia (Galeria i Pracownia AZ, ul. Wojskowa 20, I piętro).
Paula Jaszczyk jest profesorem w Akademii Sztuki Pięknych w Warszawie na Wydziale Sztuki Mediów, a od 2023 r. pracuje również na stanowisku profesora na Wydziale Sztuki na Uniwersytecie w Siedlcach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Piękne, emocje wypisane na obrazach.
Nigdy nie byłam fanka malarstwa,ale te obrazy są wyjątkowo piękne i coś w sobie mają. Jestem pod wrażeniem.
Piękne, emocje wypisane na obrazach.
Nigdy nie byłam fanka malarstwa,ale te obrazy są wyjątkowo piękne i coś w sobie mają. Jestem pod wrażeniem.