Rok 2023 zapisze się w historii WLKS Nowe Iganie jako jeden z najbardziej kryzysowych. Wojna o władzę, a w konsekwencji pożegnanie się ze znaczną częścią uznanych trenerów i zawodników, mocno uderzyła w wizerunek zasłużonego klubu. Trwa próba odbudowania nadszarpniętej pozycji, której podjął się nowy prezes Ryszard Boratyński. W tej misji może liczyć na wsparcie przyjaciół WLKS, którzy jak co roku, zebrali się na tradycyjnym spotkaniu opłatkowym.
- Zdrowia - bo zdrowie jest najważniejsze, pomyślności i samych dobrych ludzi wokół. A tylko takich dzisiaj tutaj widzę. Dziękuję za waszą obecność i wsparcie, na które zawsze możemy liczyć. Dobrych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia - życzył zebranym prezes WLKS.
Władze Siedlec reprezentował wiceprezydent miasta - Robert Szczepanik.
- Na wigilii w WLKS spotykamy się każdego roku. Czuję się tutaj niczym w gronie przyjaciół. Zbliżające się święta są czasem nadziei. Życzę klubowi hojnych sponsorów, znaczących osiągnięć i tego, jak to ma w zwyczaju - wysoko zawieszania sobie poprzeczki - mówił Robert Szczepanik.
- Pragnę podziękować za waszą pracę i pasję. Nie byłoby tylu sukcesów w zakresie rozwoju i promocji sportu w naszym regionie, gdyby tej pasji brakowało. Niech się wiedzie klubowi jak najlepiej! - zwróciła się do działaczy WLKS Dorota Dmowska-Paczuska, sekretarz gminy Siedlce.
W imieniu władz powiatu wypowiedział się Andrzej Rymuza.
- Czujemy, że wasze drzwi są dla nas zawsze otwarte, a wy wiedzcie, że nasze dla was również. Z okazji zbliżających się świąt i Nowego Roku, życzę klubowi i sobie, gdyż czuję się z nim głęboko związany - lepszego czasu w każdym wymiarze. Niech ten opłatek, którym za chwilę się przełamiemy, przyniesie pokój i spokój. A z tego zrodzą się kolejne sukcesy - mówił sekretarz Powiatu Siedleckiego.
Głos zabrał także Stanisław Kaliński - prezes LZS powiatu siedleckiego.
- Niech wszystkie wasze kłopoty szybko miną i klub dalej będzie wielki, jak go do tej pory zawsze nazywaliśmy - mówił Stanisław Kaliński.
Po przemowach przyszedł czas na przełamanie się opłatkiem i indywidualne życzenia. Później wszyscy zasiedli do wieczerzy i kontynuowali rozmowy o WLKS, wspominając stare, dobre czasy i omawiając obecną sytuację klubu i jego nadzieje na lepszą przyszłość.
Prezesa Ryszarda Boratyńskiego zapytaliśmy, czego on życzyłby WLKS.
- Po trudnościach, które mieliśmy w tym roku, opadł już kurz. Nie był to dla nas łatwy czas, ale dzięki temu, że WLKS tworzą przyjaciele, którzy wspierają się w każdej sytuacji, nie udało się nas złamać. Moim marzeniem i celem jest odbudowanie sekcji podnoszenia ciężarów. To nasza tradycyjna dyscyplina, do uprawiania której mamy znakomite warunki. Ten potencjał nie może się zmarnować. Duże nadzieje pokładam też w nowo powstałej sekcji judo. Jestem przekonany, że z czasem będziemy z niej mieć wiele radości. Jeśli zdrowie dopisze, będzie energia i chęci do działania. Z optymizmem patrzę na przyszły rok - mówił działacz WLKS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze