Boże Narodzenie bez szopki nie byłoby tym samym świętem. Od dzieciństwa z ciekawością spoglądamy na stojące w kościele figurki Jezuska, Maryi i Józefa, na Trzech Króli i radosnych pastuszków.
Podobają nam się osioł i wół. Ale czy tak naprawdę wiemy, na co patrzymy?
Współczesne szopki są coraz bardziej pomysłowe. Zachwycają oryginalnością interpretacji, bogactwem rekwizytów, niekiedy nawiązują do bieżących wydarzeń. Nie zawsze tak było. Malarze dawnych wieków trzymali się kanonów i rzadko pozwalali sobie na dowolność. - Przed świętami częściej zaglądam ze zwiedzającymi do sali, w której pokazujemy „Pokłon pasterzy”, i częściej o nim opowiadam. Kiedy zbliżają się święta, w bożonarodzeniowych scenach i szopkach łatwiej znaleźć teologiczną głębię, której w innych okolicznościach nie dostrzegamy. Trzeba tylko wpatrzeć się, wmyślić się w obraz. Wtedy ukazuje on nam swoje głębsze znaczenie - mówi Dorota Pikula, kustosz Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach. O „Pokłonie pasterzy” pisaliśmy w „Tygodniku Siedleckim” trzy lata temu. To jedyny w siedleckim Muzeum Diecezjalnym obraz poświęcony tematyce Bożego Narodzenia. Przez ten czas obraz się nie zmienił. Teraz jednak wiemy o nim trochę więcej. Dopisujemy więc ten suplement, dodatek albo post scriptum. Kto wie, może za kilka lat płótno odsłoni nowe tajemnice? O obrazie „Pokłon pasterzy” wiadomo niewiele. Do muzeum trafił z Maciejowic. W „Katalogu zabytków” z 1967 r. figurował pod nazwą „Obraz Narodzin Dzieciątka” jako część wyposażenia kościoła pw. Wniebowzięcia NMP. Płótno pochodzi z czwartej ćwierci XVII wieku. Najprawdopodobniej jest dziełem miejscowego, anonimowego artysty. Wiadomo, że obraz nie był przemalowywany, zachował się w oryginalnej, barokowej ramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!