W Sejmie premier Donald Tusk przedstawił szczegółowe informacje dotyczące nocnego ataku rosyjskich dronów na Ukrainę, który wielokrotnie naruszył polską przestrzeń powietrzną.
Doszło do bezprecedensowego w skali naruszenia naszego nieba. To akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli – podkreślił szef rządu. Według danych Sztabu Generalnego drony nadleciały z kierunku Białorusi, co dodatkowo podkreśla strategiczną wagę całego zdarzenia.
Pierwsze informacje o zmasowanym ataku powietrznym wojsko otrzymało 8 września o godz. 22:06. W odpowiedzi podniesiono gotowość sił i środków w ramach operacji „Wschodnia Zorza”. Aktywowane zostały naziemne systemy obrony powietrznej, stacje radiolokacyjne, a także samoloty wczesnego ostrzegania AWACS. Do działań w powietrzu włączono myśliwce sojusznicze F-35, śmigłowce Mi-24 i Mi-17, a także systemy dowodzenia i łączności w pełnej koordynacji z NATO.
Atak trwał całą noc, a ostatnie naruszenia przestrzeni powietrznej odnotowano około godz. 6:30 rano. Łącznie zarejestrowano 19 przypadków naruszenia granicy, z czego cztery obiekty zostały zestrzelone jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Poszukiwania szczątków dronów prowadzone są przez wojsko, policję i inne służby cywilne, które sprawdzają każdy potencjalnie niebezpieczny fragment.
Decyzje o zamknięciu lotnisk w Warszawie, Modlinie i Lublinie w nocy były motywowane potrzebami operacyjnymi – chodziło o zapewnienie swobody działania lotnictwa wojskowego i sojuszniczego. – Nie było żadnego bezpośredniego zagrożenia dla pasażerów ani infrastruktury lotniskowej – zapewnił premier. Rano wszystkie porty wznowiły normalną działalność, poza Lublinem, które funkcjonuje w trybie nadzwyczajnym.
Premier Tusk podkreślił determinację polskich wojskowych i sojuszników. – Po raz pierwszy w historii zestrzelono rosyjskie drony na polskim niebie. To efekt refleksu, elastyczności i profesjonalizmu pilotów oraz dowódców – mówił. Zwrócił uwagę, że operacja była prowadzona w ścisłej współpracy z sojuszniczymi centrami dowodzenia, w tym NATO Allied Air Command i partnerami w regionie, co pozwoliło skutecznie neutralizować zagrożenie.
Rząd rozpoczął również konsultacje z sojusznikami w ramach art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. – Polska oczekuje nie tylko deklaracji solidarności, ale realnego wzmocnienia obrony powietrznej NATO nad naszym terytorium – zaznaczył premier. Zwrócił uwagę, że działania te są elementem szerszej strategii ochrony wschodniej flanki Sojuszu, a Polska współpracuje w tym zakresie z Finlandią, Danią, Norwegią, Szwecją oraz państwami bałtyckimi.
Tusk apelował też do obywateli, aby nie zbliżać się do szczątków dronów i natychmiast informować odpowiednie służby. – Takie elementy mogą zawierać materiały niebezpieczne i muszą być sprawdzone przez specjalistów – zaznaczył.
Premier podkreślił, że Polska będzie wspierać Ukrainę w jej walce z agresją rosyjską, bo obrona wolności Ukrainy jest bezpośrednio związana z bezpieczeństwem Polski. – Ukraina bierze na siebie główny ciężar oporu wobec rosyjskiej agresji. Polska będzie wspierała Ukrainę – to leży w naszym strategicznym interesie – powiedział.
Dodatkowo premier Tusk podkreślił znaczenie rozpoczynających się manewrów rosyjskich Zapad, które odbędą się w regionie. - To krytyczny moment – musimy w pełni mobilizować nasze siły i współpracować ze wszystkimi członkami NATO, aby przeciwdziałać ewentualnym zagrożeniom związanym z agresywną polityką Rosji – powiedział premier.
Zakończył wystąpienie apelem o jedność polityczną i pełną mobilizację sił państwa: – Dziś naszym wrogiem jest agresja ze wschodu. Musimy skoncentrować wszystkie siły na obronie Polski i bezpieczeństwa obywateli. Jedność państwa i sojuszników jest kluczem do skutecznej obrony – podsumował premier Tusk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Patrząc na FB teoria o martwym internecie jest dość realistyczna
To z rękawa już wiadomo, że drony rosyjskie? jak w Przewodowie? w którym okazało się, że ukraińska rakieta zabiła dwóch Polaków, czy ktoś słyszał o śledztwie, odszkodowaniach dla rodzin, przeprosinach ze strony ukraińskiej?
ciekawą pinię napisał Magierowski - ambasador RP w USA w czasach PIS. Cytuję: "Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że dla przyszłości naszego bezpieczeństwa, w najszerszym rozumieniu tego słowa, ważniejsze było to, co wydarzyło się ponad 7 tysięcy kilometrów od Czosnówki czy Oleska, w pewnym lokalu w Waszyngtonie. Czy raczej to, co się nie wydarzyło. Gdy kilkanaście rosyjskich dronów wtargnęło w polską przestrzeń powietrzną, prezydent Donald Trump, wraz z grupą najbliższych współpracowników, jadł kolację w restauracji Joe’s Seafood, Prime Steak & Stone Crab, nieopodal Białego Domu. Towarzyszyli mu m.in. J.D. Vance, Marco Rubio, Pete Hegseth i Susie Wiles. Co samo w sobie było dość kuriozalne - zgromadzenie w jednym miejscu, o jednym czasie, niemal wszystkich najważniejszych osób w państwie, to dość ryzykowny krok (dzieje się tak wyłącznie z okazji uroczystych sesji Kongresu USA). Z drugiej strony, skoro przy jednym stole, w tej właśnie chwili, siedzieli przywódca najpotężniejszego państwa na świecie, jego zastępca, sekretarz stanu, sekretarz wojny oraz szefowa prezydenckiego gabinetu, można było oczekiwać, że ich reakcja na domniemany atak skierowany przeciwko jednemu z członków NATO będzie skoordynowana i natychmiastowa. Tymczasem reakcji nie było żadnej. Goście opuścili restaurację ok. dwóch godzin po pojawieniu się pierwszych informacji o naruszeniu naszych granic. Nie przyszło im do głowy, że może właśnie zaczyna się III wojna światowa. Że może jednak warto zrezygnować z deseru i udać się jak najprędzej do Situation Room w Białym Domu, notabene w tym samym gronie, zacząć śledzić rozwój wypadków, może nawet zadzwonić do swoich partnerów z Polski. I to nie w momencie, gdy część dronów została już zestrzelona, a sytuacja w miarę opanowana. Obecna republikańska administracja reaguje na każdą eskalację ze strony Moskwy w dwójnasób. Albo ostentacyjnie milczy, albo grozi palcem, powtarzając do znudzenia, że "to już ostateczne ostrzeżenie" i że "daje Putinowi dwutygodniowe ultimatum". Problem w tym, że milczenie jedynie ośmiela Putina. A puste groźby, które stają się powoli groteskowe, i których nikt już nie traktuje poważnie, ośmielają go jeszcze bardziej. Gdy piszę te słowa, czyli ok. godziny 7 czasu waszyngtońskiego, cierpliwie i dogłębnie szukam jakiegokolwiek oficjalnego oświadczenia ze strony naszego najbliższego sojusznika. Na stronach Białego Domu, Pentagonu, Departamentu Stanu. Bezskutecznie. Nie było dotąd żadnej konferencji prasowej, żadnego, nawet najbardziej zwięzłego komentarza. Trudno o bardziej mieszane uczucia. Z jednej strony dobra współpraca między najważniejszymi ośrodkami władzy w Warszawie (nareszcie), skuteczna operacja lotnictwa NATO na polskim niebie, z drugiej zaś nonszalancja i cisza dochodząca zza oceanu. Chciałoby się rzec: cisza, która wręcz drażni nasze uszy. Kolacja w Joe’s Seafood i PR-owska pokazówka na wewnętrzne potrzeby okazały się ważniejsze niż rosyjska ingerencja w jednym z państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Niech powyższy obraz dopełni wywiad, jakiego kilka godzin wcześniej udzielił J.D. Vance amerykańskiej stacji One America News. Mówił w nim m.in. o... wspaniałych perspektywach współpracy ekonomicznej między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. - Nie widzę powodu, aby Rosję izolować gospodarczo - wyznał wiceprezydent USA, dodając: - Powiedzmy sobie szczerze: niezależnie od tego, czy lubisz, czy nie lubisz Rosji, czy zgadzasz się lub nie z jej argumentami co do genezy konfliktu, fakty są jednoznaczne: Rosja ma ropę, ma gaz, jest bogata w surowce." Myślę, że komentarz jest zbędny. I tylko tak pytam - co robi Nawrocki, który podobno uzyskał od Trumpa gwarancje bezpieczeństwa Polski?
@pytanie W języku polskim nie mamy takiego wyrażenia "wiadomo z rękawa". Popracujcie trochę nad dezinformacją. Wasze "как из рукава" (jak z rękawa) tutaj nie działa.
Władzio Putin powinien dostać nagrodę Nobla z dziedziny medycyny, ewentualnie pokojową, bo 24 lutego 2022 pokonał "wirusa" który zagrażał ludzkości, falę numer 72. Tak jak wcześniej były jakieś maseczki, gorączki w Biedronce, metrówką wydzielony przydział w kościołach, zakazy spacerów do lasów itd. itd. A tak wszystko prysło w magiczny jeden dzień. Tak w ogóle zabawna jest ta "geopolitykierka światowa". Latają sobie po świecie Panowie w garniturach na jakieś spotkania, a to tu, a to tam... czyli "rozmowy pokojowe odcinek 24", a po każdych takich rozmowach pokojowych - na dzień przed, w trakcie i po - są oczywiście zintensyfikowane działania zbrojne. Co z nich wynikło? KUPA.
Teraz zacznie się panika. Przecież o to chodzi. Ludzie - myślcie. Pandemia nie nauczyła was niczego?
pandemia to inna bajka... tutaj wojna jest faktem
Niestety jesteśmy bardzo blisko granicy... zagrożenie jak widać jest realne
tfusk niech lepiej się przyzna dlaczego likwidował jednostki wojskowe w Polsce i układał się ruskimi zdrajca podwójny agent a wy dalej głosujcie na pajaca i jego złodziejskie nasienie rządowej
zapytam po raz enty - które konkretnie jednostki zlikwidował Tusk... ale nie jakiś tam pierdylion płaszczaka od grających ławek - tylko które konkretnie... ludzie z zespołem brałna piszą tu, że to co się dzieje na wschodzie Ukrainy, to nie nasza wojna... serio?
rada dla lewaków na kaczki się nie szczeka
do Trampa strzelał z palca w plecy teraz niech pokaże jaki jest celny razem z sikorskim i merkel niech sobie wezmą razem z makronem elektryczny czołg
daj sobie spokój z pomarańczowym. Po tym jak nadal milczy w sprawie napaści - bo tak to trzeba nazwać - na Polskę, nie wart jest podania ręki.
- Jeżeli wrócimy do spotkania na Alasce między prezydentami Trumpem a Putinem, to finał w mojej ocenie jest taki, że to spotkanie tylko ośmieliło Putina do podejmowania dalszych działań i testowania Sojuszu - ocenia gen. Mirosław Różański, były dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych
A Tygrysek czy użył już swojego plecaczka ewakuacyjnego ?
Plecak zawsze miej w gotowości - głupie żarty zostaw kabareciarzom.
Gębą w kubeł i spokój!to nas tylko uratuje!
Patrząc na FB teoria o martwym internecie jest dość realistyczna
To z rękawa już wiadomo, że drony rosyjskie? jak w Przewodowie? w którym okazało się, że ukraińska rakieta zabiła dwóch Polaków, czy ktoś słyszał o śledztwie, odszkodowaniach dla rodzin, przeprosinach ze strony ukraińskiej?
ciekawą pinię napisał Magierowski - ambasador RP w USA w czasach PIS. Cytuję: "Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że dla przyszłości naszego bezpieczeństwa, w najszerszym rozumieniu tego słowa, ważniejsze było to, co wydarzyło się ponad 7 tysięcy kilometrów od Czosnówki czy Oleska, w pewnym lokalu w Waszyngtonie. Czy raczej to, co się nie wydarzyło. Gdy kilkanaście rosyjskich dronów wtargnęło w polską przestrzeń powietrzną, prezydent Donald Trump, wraz z grupą najbliższych współpracowników, jadł kolację w restauracji Joe’s Seafood, Prime Steak & Stone Crab, nieopodal Białego Domu. Towarzyszyli mu m.in. J.D. Vance, Marco Rubio, Pete Hegseth i Susie Wiles. Co samo w sobie było dość kuriozalne - zgromadzenie w jednym miejscu, o jednym czasie, niemal wszystkich najważniejszych osób w państwie, to dość ryzykowny krok (dzieje się tak wyłącznie z okazji uroczystych sesji Kongresu USA). Z drugiej strony, skoro przy jednym stole, w tej właśnie chwili, siedzieli przywódca najpotężniejszego państwa na świecie, jego zastępca, sekretarz stanu, sekretarz wojny oraz szefowa prezydenckiego gabinetu, można było oczekiwać, że ich reakcja na domniemany atak skierowany przeciwko jednemu z członków NATO będzie skoordynowana i natychmiastowa. Tymczasem reakcji nie było żadnej. Goście opuścili restaurację ok. dwóch godzin po pojawieniu się pierwszych informacji o naruszeniu naszych granic. Nie przyszło im do głowy, że może właśnie zaczyna się III wojna światowa. Że może jednak warto zrezygnować z deseru i udać się jak najprędzej do Situation Room w Białym Domu, notabene w tym samym gronie, zacząć śledzić rozwój wypadków, może nawet zadzwonić do swoich partnerów z Polski. I to nie w momencie, gdy część dronów została już zestrzelona, a sytuacja w miarę opanowana. Obecna republikańska administracja reaguje na każdą eskalację ze strony Moskwy w dwójnasób. Albo ostentacyjnie milczy, albo grozi palcem, powtarzając do znudzenia, że "to już ostateczne ostrzeżenie" i że "daje Putinowi dwutygodniowe ultimatum". Problem w tym, że milczenie jedynie ośmiela Putina. A puste groźby, które stają się powoli groteskowe, i których nikt już nie traktuje poważnie, ośmielają go jeszcze bardziej. Gdy piszę te słowa, czyli ok. godziny 7 czasu waszyngtońskiego, cierpliwie i dogłębnie szukam jakiegokolwiek oficjalnego oświadczenia ze strony naszego najbliższego sojusznika. Na stronach Białego Domu, Pentagonu, Departamentu Stanu. Bezskutecznie. Nie było dotąd żadnej konferencji prasowej, żadnego, nawet najbardziej zwięzłego komentarza. Trudno o bardziej mieszane uczucia. Z jednej strony dobra współpraca między najważniejszymi ośrodkami władzy w Warszawie (nareszcie), skuteczna operacja lotnictwa NATO na polskim niebie, z drugiej zaś nonszalancja i cisza dochodząca zza oceanu. Chciałoby się rzec: cisza, która wręcz drażni nasze uszy. Kolacja w Joe’s Seafood i PR-owska pokazówka na wewnętrzne potrzeby okazały się ważniejsze niż rosyjska ingerencja w jednym z państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Niech powyższy obraz dopełni wywiad, jakiego kilka godzin wcześniej udzielił J.D. Vance amerykańskiej stacji One America News. Mówił w nim m.in. o... wspaniałych perspektywach współpracy ekonomicznej między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. - Nie widzę powodu, aby Rosję izolować gospodarczo - wyznał wiceprezydent USA, dodając: - Powiedzmy sobie szczerze: niezależnie od tego, czy lubisz, czy nie lubisz Rosji, czy zgadzasz się lub nie z jej argumentami co do genezy konfliktu, fakty są jednoznaczne: Rosja ma ropę, ma gaz, jest bogata w surowce." Myślę, że komentarz jest zbędny. I tylko tak pytam - co robi Nawrocki, który podobno uzyskał od Trumpa gwarancje bezpieczeństwa Polski?