Za uczestnikami „Projektu Powołanie” drugi dzień rowerowej pielgrzymki do Medjugorie. Po przejechaniu 106 kilometrów dotarli do Stalowej Woli. Choć dystans był krótszy niż pierwszego dnia, pielgrzymi przyznają, że był znacznie bardziej wymagający.
Niedzielę rozpoczęli od Mszy Świętej w parafii w Jastkowie, którą przeżywali wspólnie z miejscowymi wiernymi. Po wspólnym zdjęciu grupa ruszyła w dalszą drogę.
Trasa prowadziła przez liczne podjazdy, a rowerzystom towarzyszyły deszcz oraz silny wiatr wiejący prosto w twarz. Mimo trudnych warunków i narastającego zmęczenia wszyscy szczęśliwie dotarli około godz. 19 do parafii Trójcy Świętej w Stalowej Woli, gdzie na nocleg przyjęli ich ojcowie michalici.
– Choć drugi etap był krótszy od pierwszego, okazał się znacznie trudniejszy. Największym wyzwaniem były liczne podjazdy oraz wiatr, który praktycznie przez cały dzień wiał nam prosto w twarz. Tym bardziej cieszymy się, że wszyscy bezpiecznie dotarli do celu – przekazują uczestnicy wyprawy.
Przed pielgrzymami kolejny wymagający dzień. W poniedziałek mają do pokonania około 140 kilometrów do Dukli. Będzie to ostatni pełny etap na terenie Polski. Następnego dnia planują przekroczyć granicę ze Słowacją.
Uczestnicy dziękują za wszystkie słowa wsparcia i zapewniają, że pamiętają w modlitwie o osobach, które duchowo towarzyszą im w drodze do Medjugorie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tylko drzwi zamykać na noc!
Ciekawe gdzie są teraz siedleckie kluby rowerowe. Czerwiec się skończył, skończyła się rowerowa rywalizacja miast i skończyły się zorganizowane wycieczki rowerowe. Wyjazdy do miejsc świętych tylko dla swoich.
a kto tym klubom broni urządzić sobie wyjazd? mogą jechać choćby do szatana
Jaki Pani widzi problem? Proszę założyć klub rowerowy i zorganizować wycieczki, gdziekolwiek. Chętni na pewno się znajdą.
Gdybym była młodsza to bym też pojeźiła
I cyk po ulicy zamiast na ścieżce rowerowej obok….
Komentarze zawistnych hejterów siedzących na tyłkach przed kompem są po po żałosne. Szkoda wam - to ruszcie tyłki sprzed klawiatury, zróbcie coś dla siebie i zajmijcie się sobą, zacznijcie żyć swoim życiem, a nie życiem innych. Ta grupa odważnych młodych ludzi zasługuje na uznanie - bez względu na to, gdzie i po co jadą
Tylko drzwi zamykać na noc!
Ciekawe gdzie są teraz siedleckie kluby rowerowe. Czerwiec się skończył, skończyła się rowerowa rywalizacja miast i skończyły się zorganizowane wycieczki rowerowe. Wyjazdy do miejsc świętych tylko dla swoich.
a kto tym klubom broni urządzić sobie wyjazd? mogą jechać choćby do szatana