Reklama

Strażak w ślepym zaułku

Rok temu węgrowscy radni podjęli uchwałę o przekazaniu strażakom ponad hektara terenu na Glinkach. Miała tam stanąć nowa siedziba Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Komendant Jarosław Soszyński przyniósł strażakom z sesji dobrą nowinę: - Będziemy się budować.

Minął rok i okazało się, że nowa komenda na Glinkach nie powstanie. Na drodze do budowy strażnicy stanęli architekci. Proponowana lokalizacja okazała się niezgodna ze studium zagospodarowania przestrzennego. Zdaniem architektów, w tym miejscu ma powstać park. I nie zamierzają zmieniać zdania. 
    
Już się nie mieścimy 

- W dotychczasowej siedzibie już się nie mieścimy. Mamy więcej sprzętu, większą załogę - mówił jesienią 2006 r. komendant powiatowy PSP w Węgrowie, Jarosław Soszyński. Strażackie samochody i sprzęt trudno upchnąć w ciasnym garażu. Strażakom najbardziej brakuje także placu do ćwiczeń.
Przez kilka lat komendanci mieli nadzieję, że uda się powiększyć siedzibę Komendy Powiatowej przy ul. Strażackiej. Powstały nawet plany rozbudowy. Sąsiedzi nie byli jednak skłonni pozbywać się atrakcyjnego terenu. Zapadła więc decyzja o poszukiwaniu nowej lokalizacji. Teren na Glinkach na przedłużeniu ul. Zwycięstwa wydał się idealny. Miasto postanowiło przekazać strażakom ponad hektar terenu nieodpłatnie. Działka leżała co prawda nieco dalej od centrum (obecna strażnica znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od rynku), ale w pobliżu nowo wybudowanej śródmiejskiej trasy obwodowej, około dwustu metrów od skrzyżowania przy ul. Traugutta. Dzięki obwodnicy, strażacy mogliby szybko wyjechać z miasta w dowolnym kierunku. Do czasu wybudowania siedziby KP PSP miała tam powstać asfaltowa ulica.

Czas nagli 

Gdy okazało się, że strażnica nie może powstać na Glinkach, węgrowscy strażacy znaleźli się w ślepym zaułku. Plany budowy nowej siedziby uzgodniono już z komendami PSP
- wojewódzką i główną. Zaplanowano już pieniądze na projekt strażnicy. Węgrów, w przeciwieństwie do innych komend powiatowych, przestał otrzymywać pieniądze z centrali na bieżące remonty. Logicznie, bo przecież będzie tam nowa strażnica. Problemy strażaków relacjonował na sesji radny Leszek Dołowy, zawodowy strażak. 
- Jeśli sprawa działki się przeciągnie, nie mamy szans się pobudować – alarmował na sesji Rady Miejskiej. Jak mówił radny, strażacy czują się rozgoryczeni. Miasto podarowało im grunty, na których nie mogą budować strażnicy. Apelował do władz miasta, by wpłynęły na decyzję architektów. - My też posadzimy tam drzewka i będzie zielono – obiecywał radny, Leszek Dołowy.
Burmistrz Jarosław Grenda nie miał jednak dla strażaków dobrych wieści: - Opinia Komisji Urbanistycznej jest kategoryczna. Powrót do lokalizacji na Glinkach jest niemożliwy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości