Mińsk Mazowiecki przecina ruchliwa linia kolejowa. Zabudowa mieszkaniowa pojawia się coraz bliżej torów. Czy hałas powodowany przez pociągi to problem? Czy potrzebne są ekrany akustyczne?
Wiceprzewodniczący rady miasta Krzysztof Miąsko twierdzi, że hałas związany z sąsiedztwem linii kolejowej nie stanowi dla mińszczan dużego problemu. Zdaniem wielu mieszkańców jest znośny i niezbyt intensywny. Jak twierdzą, drzewa i inne przeszkody skutecznie tłumią dźwięki. – Część osób może traktować to jako część codziennego życia w tym miejscu i widzi więcej korzyści niż problemów – zauważa. – Wydaje się, że wielu mieszkańców Mińska Mazowieckiego, którzy wybierają mieszkania niedaleko torów, w pełni świadomie podchodzi do potencjalnych niedogodności. Bliskość do dworca PKP, zwłaszcza dla osób pracujących w Warszawie, jest niewątpliwie dużym atutem.
Marcin Jakubowski pełni funkcję burmistrza już 15 lat. W tym czasie nie spotkał się ze skargami na hałas. – Rozmawiałem niedawno z mieszkanką jednego z bloków, które zostały pobudowane bezpośrednio przy torach. Zapytałem, czy sąsiedztwo stacji kolejowej oddziaływuje w jakiś sposób na jakość życia. Odpowiedziała, że absolutnie nie. Dzisiaj, chociażby przy większej grubości szyb w oknach, jest to w zasadzie nieodczuwalne. Tym bardziej że w okolicach 2000 r. linia kolejowa została zmodernizowana i nie ma już takiego hałasu jak kiedyś – mówi burmistrz. Jego zdaniem, ekrany stanowiłyby niezbyt atrakcyjną przeszkodę z punktu widzenia krajobrazu. – I jeżeli miałyby pochłaniać dźwięki, musiałyby być bardzo wysokie. A ja nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązań – dodaje.
A czy w innych miastach powiatu mińskiego, przez które przebiega linia kolejowa, ten problem istnieje? – Nie. Nie jest on przedmiotem licznych skarg – informuje Dariusz Jaszczuk, burmistrz Mrozów. Kilka lat temu właściciel posesji znajdującej się bezpośrednio przy pasie kolejowym zwrócił się do niego z postulatem wybudowania ekranów akustycznych. Sprawę skierowano do PKP PLK, a potem wniosek został uwzględniony w dokumentacji projektowej zadania „Poprawa przepustowości linii kolejowej nr 2 Warszawa-Siedlce”, którego realizacja planowana jest na latach 2028-30. Zadanie przewiduje budowę znacznie większej liczby ekranów niż zgłoszona przez mieszkańca.
– Natomiast często zgłaszanym problemem były głośne przeładunki na rampie kolejowej. Obecnie jest ona wyłączona z użytkowania, więc przestał istnieć. Sam mieszkam niecałe 100 m od torów i nie odczuwam istotnego dyskomfortu z powodu ruchu pociągów. Zwiększony hałas jest zauważalny jedynie kiedy jadą pociągi towarowe – tłumaczy Dariusz Jaszczuk. – Przebudowane torowiska i nowoczesny tabor sprawiły, że pociągi osobowe, których jest najwięcej, nie powodują nadmiernych uciążliwości. Potwierdza to mała liczba zgłoszeń. Za to konieczność budowy bezkolizyjnego skrzyżowania drogi powiatowej z linią kolejową w Mrozach jest problemem zgłaszanym coraz częściej i z coraz większym naciskiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest żałosne. W Mińsku buduje się bloki pomiędzy zabudową jednorodzinną, 5 piętrowe, zagospodarowanie przestrzenne to kpina. Ciasnota, smog, hałas, korki i wiecznie szczerzący się na FB burmistrz, który śmieje się nam w twarz. To miasto to sypialnia Warszawki, pełne buractwa, chamstwa, patodeweloperki o brudu z przypałowymi pomnikami ze złomu. Miasto pełne kiczu. Oto Mińsk Mazowiecki. Odradzam!
Chyba nigdy nie mieszkałaś w sielcach.Zapraszamy do dzikich siedlec
Mińsk Mazowiecki bardzo fajne miasto, blisko stolicy. Tutejsi wyraźnie lubią bara bara. Młodzi grzmocą się w Kolejach Mazowieckich bo nie mają gdzie. Starsi chodzą na panie lekkich obyczajów na przeciwko Urzędu Miasta albo do domówek. Reszta chodzi tłumnie do kościoła żeby się wyspowiadać z tego co wcześniej robili. Niektórzy emigrują do Stojadeł bo tam alkohol o każdej porze. Fajne miasto, ale Siedlce są śmieszniejsze. Może dlatego, że pisowskie w odróżnieniu od Mińska
To jest żałosne. W Mińsku buduje się bloki pomiędzy zabudową jednorodzinną, 5 piętrowe, zagospodarowanie przestrzenne to kpina. Ciasnota, smog, hałas, korki i wiecznie szczerzący się na FB burmistrz, który śmieje się nam w twarz. To miasto to sypialnia Warszawki, pełne buractwa, chamstwa, patodeweloperki o brudu z przypałowymi pomnikami ze złomu. Miasto pełne kiczu. Oto Mińsk Mazowiecki. Odradzam!
Chyba nigdy nie mieszkałaś w sielcach.Zapraszamy do dzikich siedlec
Mińsk Mazowiecki bardzo fajne miasto, blisko stolicy. Tutejsi wyraźnie lubią bara bara. Młodzi grzmocą się w Kolejach Mazowieckich bo nie mają gdzie. Starsi chodzą na panie lekkich obyczajów na przeciwko Urzędu Miasta albo do domówek. Reszta chodzi tłumnie do kościoła żeby się wyspowiadać z tego co wcześniej robili. Niektórzy emigrują do Stojadeł bo tam alkohol o każdej porze. Fajne miasto, ale Siedlce są śmieszniejsze. Może dlatego, że pisowskie w odróżnieniu od Mińska