Reklama

Wystawieni do wiatru

10/09/2008 11:21

Miało być szybciej, łatwiej, bo poza procedurami, a stało się zupełnie na odwrót. Właściciele budynków, które w naszym regionie w połowie sierpnia zniszczyła wichura, nie mogą liczyć na szybkie uzyskanie pozwoleń na budowę.

Złudzenia samorządowców i poszkodowanych skończyły się, kiedy zostało opublikowane rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 19 sierpnia br. zawierające listę gmin i miejscowości, w których będą stosowane „szczególne zasady odbudowy, remontów i rozbiórek obiektów w budowlach zniszczonych lub uszkodzonych w wyniku działania żywiołu”. W miejscowościach wymienionych w rozporządzeniu, poszkodowani przez wichurę mogą liczyć na skrócone procedury. Na liście znalazło się kilkaset miejscowości z województw: śląskiego, opolskiego, łódzkiego i podlaskiego. Mimo wielu zapowiedzi, nie znalazła się na niej ani gmina Sterdyń (która najbardziej ucierpiała podczas wichury), ani inne poszkodowane gminy: Sokołów Podlaski czy Kosów Lacki. Kto o nas zapomniał? Kiedy doszło do tragedii, w Sokołowie zaczął działać Powiatowy Sztab Zarządzania Kryzysowego. – Byliśmy w kontakcie z Wojewódzkim Sztabem Zarządzania Kryzysowego. Nawet w dniu posiedzenia rządu, kiedy było przygotowywane rozporządzenie, miałem telefon ze sztabu. Jego przedstawiciel właśnie wybierał się na posiedzenie rządu i informował, że nasze gminy mają zostać uwzględnione w rozporządzeniu – mówi starosta sokołowski Antoni Czarnocki. – Wieczorem dowiedziałem się z telewizji, że rozporządzenie zostało przyjęte. Byliśmy przekonani, że zostaliśmy w nim ujęci. Odetchnęliśmy z ulgą – mówi starosta. Osoby dotknięte tragedią przygotowywały się do odbudowy swoich domów. Po kilkunastu dniach, kiedy pierwsi poszkodowani zaczynali załatwiać pozwolenia na budowę, zaczęły się kolejne problemy. - Następnego dnia po wichurze doszły do nas głosy, że będą uproszczone procedury i możemy zacząć odbudowę domu. Ta wiadomość nas ucieszyła, bo przecież nie ma czasu. Trzeba szybko działać, dach musi być na domu w ciągu miesiąca, przed nadejściem jesieni i deszczów – opowiada jeden z poszkodowanych przez wiatr mieszkańców gminy Sterdyń. – Mam już projekt, ale okazuje się, że nie mogę uzyskać pozwolenia na budowę – skarży się mężczyzna. Wójt gminy Sterdyń, Czesław Zalewski, gdzie zostało zniszczonych ponad 120 budynków, w tym kilka domów mieszkalnych, rozkłada ręce.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości