To był pierwszy z samorządów z naszego terenu, który zerwał umowę z tym schroniskiem. I, co ważne, zrobił to wówczas, kiedy nie wybuchła jeszcze wielka ogólnopolska afera, którą wywołało to, co działo się w schronisku dla zwierząt w Sobolewie. Tym samym samorząd Zbuczyna udowodnił, że można było działać wcześniej. Gdyby inni byli równie przezorni, można by uniknąć cierpienia wielu bezdomnych zwierząt.
Skargi na funkcjonowanie schroniska w Sobolewie napływały do władz gminy Zbuczyn już od dłuższego czasu.
– Można powiedzieć, że działo się to od lat – mówi wójt gminy Zbuczyn Hubert Pasiak. – Były różne informacje od organizacji pozarządowych, pisma, maile i monity, które nawoływały, aby zwrócić uwagę na to, co dzieje się w tym schronisku. I potraktowaliśmy te sygnały poważnie, podejmując określone działania.
Działania polegały choćby na przeprowadzeniu kontroli w schronisku. Prowadzili je urzędnicy z Urzędu Gminy w Zbuczynie. Jedna z kontroli była nawet niezapowiedziana. Trzeba tu wyjaśnić, że pracownicy gminy, która miała podpisaną umowę ze schroniskiem, musieli być wpuszczani na jego teren. Ta zasada, jak już dzisiaj wiadomo, nie dotyczyła choćby organizacji pozarządowych.
– Po takiej bezpośredniej kontroli w Sobolewie prowadzący ją pracownik zdał mi szczegółową relację – informuje wójt. Wynikało z niej, że psy mają odpowiednią opiekę, dostęp do wody i ogólnie dobre warunki. Wcześniejsze skargi się więc nie potwierdziły.
Tymczasem do Urzędu Gminy w Zbuczynie napływały kolejne skargi. Było ich nawet coraz więcej. Informacje wynikające z kontroli stały z nimi w sprzeczności.
– Nasze kontrole były rzetelne, ale jeśli w schronisku chcieli coś ukryć, to zapewne im się tu udawało – dodaje Hubert Pasiak. – Nowe skargi sprawiły jednak, że nie uznaliśmy sprawy za zamkniętą. Wręcz przeciwnie, wyszliśmy z założenia, że skoro są tak negatywne opinie o schronisku, pomimo kontroli prowadzonych przecież nie tylko przez naszą gminę, sprawy nie można lekceważyć. Uznałem, że lepiej być w tej kwestii bardziej wyczulonym. I właśnie dlatego, choć nie mieliśmy twardych dowodów na złe traktowanie zwierząt, postanowiliśmy zerwać umowę ze schroniskiem w Sobolewie. Trzeba wyjaśnić, że było to w dużej mierze działanie prewencyjne z naszej strony, bo żadnego psa do Sobolewa wcześniej nie oddaliśmy. Cały czas istniała jednak możliwość, że jakieś zwierzę do tego schroniska będziemy musieli przekazać.
Zerwanie umowy to była dość trudna decyzja, bo każda gmina musi mieć umowę na odławianie i umieszczanie w schroniskach bezdomnych zwierząt. To wymóg ustawowy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że, nie tylko w naszym regionie, jest duży deficyt w świadczeniu tego typu usług. A jak pokazuje praktyka, przy wyborze schroniska i zawarciu z nim umowy trzeba zachować ostrożność. Bo rozszerza się lista placówek, które nie mają nic wspólnego z zapewnieniem zwierzętom właściwej opieki. Skoro więc zbuczyński samorząd podjął decyzje o zerwaniu umowy, nie było już miejsca na kolejną wtopę.
Gmina Zbuczyn miała umowę ze schroniskiem w Sobolewie od 2020 roku. Zerwała ją z końcem 2025 roku. To dość długo, ale na szczęście w tym czasie żadne zwierzę z gminy Zbuczyn nie ucierpiało. Było to możliwe dzięki dużej grupie ludzi dobrej woli.
– W ostatnich dwóch latach odławialiśmy około 10-12 bezpańskich psów rocznie – mówi inspektor Wydziału Infrastruktury Urzędu Gminy w Zbuczynie, Marek Celiński. – Żaden nie trafił do schroniska. Zawdzięczamy to między innymi doskonałej współpracy ze „Zwierzolubami” z Siedlec. Miłośnicy zwierząt załatwiają adopcję i bardzo skutecznie szukają nowych domów opuszczonym bezdomnym psom.
Właściwie gminie należy się pochwała za to, że przezornie zerwała umowę ze schroniskiem. Można jednak zapytać, dlaczego nie zrobiono tego jeszcze wcześniej.
– Przez długi czas nic nie wskazywało na to, że w schronisku dochodzi do maltretowania zwierząt – dodaje Marek Celiński. – Poza tym przed podpisaniem umowy w 2020 roku, skontrolowaliśmy warunki panujące w tym schronisku. Pojechali tam pracownicy naszego samorządu. I ocenili, że zwierzęta mają duże boksy i dogodne warunki. Trzeba pamiętać, że właściciel schroniska w Sobolewie nigdy nie miał wyroku za znęcanie się nad zwierzętami. Dysponował natomiast pozwoleniem na prowadzenie placówki i wszystkimi wymaganymi zaświadczeniami.
Wszystko to jednak wydaje się co najmniej dziwne, szczególnie w kontekście stwierdzonych później nieprawidłowości. Bo przecież gmina Zbuczyn prowadziła kontrole w schronisku. Tak samo działała też choćby gmina Siedlce.
– Byłem tam na kontroli razem z zastępcą wójta – mówi wójt gminy Siedlce, Henryk Brodowski. – I z wyjątkiem tego, że psy głośno szczekały, a było ich tam pewnie ze 200, niczego specjalnego nie zauważyłem. Te agresywne były oddzielone od innych i skakały nie tylko na boki, ale nawet na dach klatek. Mogłem tylko podziwiać ludzi, którzy się psami opiekowali. Poza naszą kontrolą mam też protokoły lekarza weterynarii, a nawet wicewojewody. I nie ma w nich jakichś istotnych zastrzeżeń dotyczących schroniska. Może jakby tam siedzieć całą dobę, to coś by się wykryło? Bo przecież okazało się, że dochodziło tam do bardzo złych rzeczy, ale wszystko było bardzo dobrze ukryte. Może gdyby kontrole gmin były bardziej wnikliwe, sprawa szybciej wyszłaby na jaw? Odpowiedź brzmi: niekoniecznie.
– Nasze kontrole miały ograniczony zakres – wyjaśnia Andrzej Celiński. – Nie obejmowały zagadnień związanych z obsadą zwierząt, liczbą pracowników czy też nadzorem weterynaryjnym. Tego typu sprawy mogą badać inne organy, choćby Powiatowy Lekarz Weterynarii. W praktyce nikt nie okazał się jednak skuteczny. Ale w Zbuczynie mają nadzieję, że to już przeszłość.
– Teraz umowę zawarliśmy z placówką prowadzoną przez lekarza weterynarii we wsi Gózd niedaleko Łukowa – wyjaśnia Urząd Gminy. – To schronisko było polecane jako dobre, między innymi przez „Zwierzoluby” i inne organizacje. Liczymy, że to się potwierdzi, ale jeszcze nie sprawdzaliśmy, bo do schroniska nadal nie trafi ł żaden pies z naszej gminy.
I to jest chyba najlepsza gwarancja tego, że zwierzęta nie będą narażone na cierpienie. Jednak kiedy już trafiają do schroniska, trzeba mieć ograniczone zaufanie. Bo jestem niemal pewien, że, pomimo rozgłosu sprawy z Sobolewa, nie uporamy się szybko z maltretowaniem czy wręcz zabijaniem zwierząt w schroniskach. Wszak prowadzenie takich placówek to ciągle dla części ich właścicieli po prostu zwykły interes.
ZBIGNIEW JUŚKIEWICZ
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kilka lat wiedział i nie zgłosił tego do prokuratury? Czyli też jest winny.
Wójt przekazując jakiegokolwiek psa fundacji łamie prawo czy trzymając go w innym tworze typu przechowalnia czy przytulisko. Zgodnie z ustawą gmina ma nakaz odłowienia i przekazania psa wyłącznie do schroniska. To głupie ale taki jest zapis w ustawie. A swoją drogą zbyczynowi skończyła się umowa 31 grudnia 2025 r z Sobolewem więc chyba trochę ten artykuł naciągany.
Wojt Brodowski od lat zgadzal sie na umowe z Sobolewem, aby po taniości a teraz wybiela sie tym, ze tam byl i bylo wszystko ok,pomimo, ze od lat wiadomo ze to mordownia To samo w Mokobodach Pani Wójt wysylała tam psy tłumaczac sie, ze byli i widzieli i nie maja zastrzeżeń. A co mieli powiedziec ? Ludzie bez serca dla zwierząt
To bardzo ważne sprawy. Ale ważna też jest sprawa Siedleckiego Ośrodka i braku możliwości komentowania.
Kilka lat wiedział i nie zgłosił tego do prokuratury? Czyli też jest winny.
Wójt przekazując jakiegokolwiek psa fundacji łamie prawo czy trzymając go w innym tworze typu przechowalnia czy przytulisko. Zgodnie z ustawą gmina ma nakaz odłowienia i przekazania psa wyłącznie do schroniska. To głupie ale taki jest zapis w ustawie. A swoją drogą zbyczynowi skończyła się umowa 31 grudnia 2025 r z Sobolewem więc chyba trochę ten artykuł naciągany.
Wojt Brodowski od lat zgadzal sie na umowe z Sobolewem, aby po taniości a teraz wybiela sie tym, ze tam byl i bylo wszystko ok,pomimo, ze od lat wiadomo ze to mordownia To samo w Mokobodach Pani Wójt wysylała tam psy tłumaczac sie, ze byli i widzieli i nie maja zastrzeżeń. A co mieli powiedziec ? Ludzie bez serca dla zwierząt