Reklama

Zmartwychwstanie duszy – Przebudzenie Mirosława Iskry

W Galerii Fotografii Fokus w Siedlcach oglądać można wystawę „Przebudzenie” autorstwa Mirosława Iskry – artysty, którego twórczość kreacyjna zdobyła uznanie zarówno w Polsce, jak i na arenie międzynarodowej.

Ekspozycja obejmuje 65 prac powstałych na przestrzeni ostatnich 12 lat. Większość z nich nigdy wcześniej nie była prezentowana publicznie. To nie tylko pokaz zdjęć – to głęboko osobisty zapis duchowej przemiany, bolesnego oczyszczania i odnajdywania światła w ciemnościach.

Dla Mirosława Iskry „Przebudzenie” nie jest jedynie metaforycznym tytułem. – To zmartwychwstanie mojej duszy, wyjście w kierunku światła poprzez doświadczenia duchowe, poprzez proces nawrócenia – mówi artysta. Jego fotografie to opowieści zamknięte w obrazach, wizualne świadectwo walki z wewnętrznymi demonami, ale i triumfu nad nimi. – Chciałem, żeby ludzie zobaczyli te emocje, które w sobie skrywamy, których się wstydzimy, które chowamy głęboko – nasze fobie, lęki, pragnienia. Każdy ma taką szufladę i każdy ją kamufluje – nawet przed samym sobą.

Reklama

Właśnie tę „twórczą szufladę” otwiera dziś Mirosław Iskra. W jego fotomontażach surrealizm łączy się z mistyką i cierpieniem. – Kiedyś myślałem, że to komercyjny nurt, który się podoba. Ale ludzie mają tendencję do fascynacji mrokiem. Nie wiedzą, że patrząc śmierci w oczy, igrają z ogniem. To nie fikcja z filmów. Ja tam byłem – i wiem, że można się w tym zatracić.

Jednym z najbardziej symbolicznych zdjęć prezentowanych na wystawie jest praca, na której gołąb – symbol pokoju – zwycięża nad krukiem, zwiastunem śmierci. – To się ludziom podoba. Cieszy mnie, że nawet podświadomie dostrzegają ten przekaz. To walka światła z ciemnością. Walka, która toczy się tu i teraz – w świecie widzialnym i duchowym.

Reklama

Jednak najbliższa sercu artysty pozostaje inna praca – „Drzewo życia”. – Na jego pniu rozbłyska krzyż – to najbardziej mistyczny moment mojego życia. Punkt, w którym zacząłem wchodzić w światło. To obraz mojego zmartwychwstania. Noszę go w sobie i często pokazuję – jest dla mnie symbolem nadziei.

W fotografii Mirka nie chodzi o technikę – chodzi o prawdę. Najcenniejsze są dla niego reakcje widzów. – Kiedy ktoś mówi, że to nie są zdjęcia, tylko coś więcej – przeżycie, z którym się utożsamia – to wiem, że warto było się odsłonić. Moje prace mają poruszać i skłaniać do refleksji. Chcę, żeby dotarły także do tych, którzy na co dzień nie obcują ze sztuką. Bo sztuka może leczyć.

Reklama

Droga do tej twórczej dojrzałości była jednak wyboista. – Kiedyś szukałem szczęścia i miłości w tym, co ulotne: w pieniądzach, w imprezach, w uznaniu. Ale to wszystko proch. To nie zaspokaja duszy. Prawdziwa przemiana zaczęła się, gdy wszystko się zawaliło – moje życie, związki, zdrowie duchowe. Msza o uzdrowienie była początkiem. Potem przyszło światło – nie od razu, bo trzeba przejść przez pustynię, ale przyszło.

Artysta nie ukrywa, że wcześniej błądził. – Byłem pod wpływem fałszywego światła. Myślałem, że jestem prorokiem. Mówiłem ludziom, jak mają żyć. Ale to była iluzja. Gdy zaczęło się wszystko walić, poczułem, że tylko Bóg może mnie z tego wyciągnąć. I tak się stało. Przemiana nie była natychmiastowa – była procesem. – Wychodzenie z ciemności to nie szybki bieg. To raczej mozolna wspinaczka z bagażem własnych błędów.

Reklama

W jego życiu kluczową rolę odegrała żona. – To ona była przy mnie, gdy było najtrudniej. Jej modlitwa wszystko przełamała. Potem był sakrament małżeństwa, narodziny syna – rzeczy, które wydawały się niemożliwe, zaczęły się dziać. Dziś Mirosław Iskra jest nie tylko artystą, ale też spełnionym ojcem. – Odpoczywam od tej ciemnej strony sztuki. Fotografuję mojego syna, przyrodę. I wiecie co? Kiedyś gardziłem ludźmi, którzy robili zdjęcia kwiatkom. Dziś sam się nimi zachwycam. I wiem, że to nie słabość. To czystość serca.

Artysta zdobył wiele nagród, w tym Złoty Medal FIAP – jedno z najważniejszych wyróżnień w fotografii. – To była dla mnie abstrakcja. Prace z całego świata, a ja – nieznany facet – zdobywam główną nagrodę. To dodaje skrzydeł, ale też uczy pokory. Trzeba pamiętać, że każdy talent to dar od Boga. I że nie warto go marnować na budowanie własnego ego.

Reklama

Iskra przyznaje, że przez lata cierpiał przez własną wrażliwość. – Od dziecka było mi szkoda nawet muchy. A ludzie się z tego śmiali, dokuczali. Dziś wiem, że słowa mają moc – mogą zabić, jeśli są wypowiedziane bezmyślnie. Musimy się nauczyć ważyć słowa, patrzeć na innych przez pryzmat ich serca, nie statusu czy wyglądu.

Wystawa „Przebudzenie” to nie tylko zapis artystycznej drogi – to świadectwo przemiany. – Grzebałem w mule, szukałem sensu, aż dotknąłem dna. Ale tam, gdzie kończy się człowiek, zaczyna się Bóg. I to On mnie stamtąd wyciągnął.

Reklama

Na zakończenie Mirek mówi z prostotą: – Chciałbym, żeby każdy, kto zobaczy tę wystawę, zabrał ze sobą światło. Pomimo całego brudu, który tam pokazuję – właśnie to światło jest najważniejsze. Jeśli je zobaczysz, jeśli je poczujesz – to znaczy, że jesteś na dobrej drodze. I że nadzieja zawsze jest.

Wystawę „Przebudzenie” można oglądać do 22 czerwca w Galerii Fotografii Fokus przy ul. Pułaskiego 7 w Siedlcach.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: MOK Siedlce Aktualizacja: 29/05/2025 22:34
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    olo - niezalogowany 2025-05-29 22:19:59

    A Światło świeci w ciemności...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Forum Prawdy - niezalogowany 2025-05-30 00:59:43

    Płodny artysta 5 prac na rok

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama