Kiedyś młodzi chodzili do remizy na zabawę, dziś spędzają czas na placach w samochodzie. To ich współczesna forma rozrywki - mówi komendant Naszkiewicz.
Ryk silników i pisk opon stały się uciążliwą „rozrywką” na głównych ciągach komunikacyjnych, placach i rondach powiatu mińskiego. Problem driftów, czyli nielegalnych popisów młodych kierowców, dotyka różnych zakątków powiatu.
Od lat Zbigniew Chodziński, radny gminy Mińsk Mazowiecki, alarmuje w sprawie Stojadeł, gdzie w rejonie obiektów handlowych kierowcy urządzają nocne jazdy. A Tadeusz Wołkowiecki, radny gminy Latowicz, zgłosił ostatnio problem nocnych harcowników w samochodach na placu przed kościołem oraz na pobliskich ulicach. Zaapelował o skierowanie w te rejony dodatkowych patroli.
W Mińsku Mazowieckim problem nielegalnych wyścigów praktycznie zniknął. Jeszcze niedawno młodzi kierowcy urządzali nocne spotkania, podczas których ścigali się i wykonywali niebezpieczne manewry, siejąc hałas na całą okolicę. Niejednokrotnie następnego dnia rano widać było zniszczone znaki drogowe, czy słupki przy rondach. Mieszkańcy zwracali uwagę, że wyścigi odbywały się też w bezpośrednim sąsiedztwie budynków publicznych, w tym komendy policji.
- To, na szczęście, już się skończyło - podkreśla burmistrz Mińska Marcin Jakubowski. - Niestety, obecnie największym zmartwieniem, zwłaszcza w okresie letnim, stały się bardzo głośne motocykle, szczególnie w porze nocnej. Pamiętamy warszawiaków w piżamach i kapciach, którzy protestowali przy Pałacu Kultury przeciwko hałaśliwym samochodom i motocyklom. My w Mińsku mamy ten problem na ulicy Warszawskiej i innych długich odcinkach dróg. Z tym zjawiskiem należy walczyć - dodaje.
W odpowiedzi na skargi mieszkańców i apele samorządowców komendant powiatowy policji w Mińsku Mazowieckim, mł. insp. Krzysztof Naszkiewicz, zapowiada zdecydowane działania. - Monitorujemy ten problem, który w największym stopniu widoczny jest w Stojadłach. Nasilimy patrole w miejscach, gdzie dochodzi do tego typu zdarzeń i zakłócania ciszy nocnej - zadeklarował.
Jak się okazuje, nie zawsze stoją za tym miejscowi kierowcy. Analiza numerów rejestracyjnych wskazuje, że amatorzy niebezpiecznej jazdy przyjeżdżają na „gościnne występy” z innych miejscowości i powiatów, m.in. z Wołomina. Spotkania były często organizowane za pośrednictwem portali społecznościowych, gdzie uczestnicy przekazywali sobie informacje o aktualnym miejscu zbiórki.
Policja podjęła działania, by pozbyć się „niechcianych turystów”. - W ostatnim czasie skutecznie ich do tego zniechęcaliśmy i daliśmy sygnał, żeby takie zabawy przeprowadzali na swoim terenie - podkreśla komendant Naszkiewicz, sugerując, że nasilenie patroli przynosi już efekty.
Komendant zwraca uwagę na szerszy problem, dotyczący całego kraju - modyfikacje układu wydechowego pojazdów.
- Rozmawiamy z diagnostami i ze starostą. W normalnych warunkach samochód, czy motocykl nie generuje takiego hałasu . Ale młodzi ludzie montują sportowe tłumiki lub inne urządzenia sprawiające, że wydech jest głośniejszy. Kiedy ktoś chce się popisać, podkręca decybele, a to jest uciążliwe dla mieszkańców. Komendant podkreśla, że drifterzy to zazwyczaj normalna, ucząca się młodzież, a nie jacyś przestępcy.- Kiedyś młodzi chodzili do remizy na zabawę, dziś spędzają czas na placach w samochodach lub wykonują drifty z piskiem opon. To ich współczesna forma rozrywki – podsumowuje.
Od 2018 roku, czyli od pierwszych sygnałów o nielegalnych wyścigach samochodowych w powiecie miński, mińska policja systematycznie wzmaga kontrole. To funkcjonariusze z mińskiego wydziału ruchu drogowego jako pierwsi na terenie garnizonu warszawskiego podjęli działania przeciwdziałające organizacji wyścigów. Regularnie patrolowali miejsca spotkań - zazwyczaj w piątkowe wieczory - wykorzystując oznakowane i nieoznakowane radiowozy wyposażone w wideorejestratory. Zwracali uwagę na stan techniczny pojazdów: poziom hałasu, emisję spalin, obowiązkowe wyposażenie oraz nielegalne modyfikacje. Radni z Mińska Mazowieckiego nie zawsze byli jednak zadowoleni z efektów pracy policji. Przełom nastąpił, gdy wystosowali oficjalne pismo do komendanta, zaznaczając, że miasto to nie tor wyścigowy. W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, przeciwdziałanie niszczeniu mienia oraz naruszaniu ciszy nocnej wezwali policję do stanowczych i natychmiastowych działań. Wyścigi udało się wyeliminować.
- Problem jest obecnie ściśle monitorowany i zwalczany. Policja powołała Grupę SPEED - mówi burmistrz Marcin Jakubowski. Formacja ta zajmuje się przede wszystkim przeciwdziałaniem wszelkim nielegalnym wyścigom.
A co z driftami, które nadal pozostają problemem? Jak podkreśla burmistrz, miasto wspiera działania policji. - Często wpływają do mnie wnioski o zapis z monitoringu. Mamy na rondach i ulicach kamery, które pozwalają zidentyfikować numery rejestracyjne samochodów - wyjaśnia.
Od niedawna policja ma większy wachlarz możliwości działania. - Zaostrzono przepisy. Nowe regulacje w kodeksie wykroczeń stanowią, że wprowadzanie samochodu w niekontrolowany poślizg jest wykroczeniem, a kierowcy mogą być karani za celowe zakłócanie bezpieczeństwa na drodze. Prawo jest dziś zdecydowanie skuteczniejsze niż kiedyś - ocenia burmistrz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
jak ja nienawidze tych pierdzacych aut
Przecież drift to kontrolowany poślizg, nie ma czegoś takiego jak niekontrolowany poślizg. To jest zdarzenie losowe kiedy auto traci przyczepność i wpada w poślizg.
Skoro jest kontrolowany to czemu znaki poprzestawiane, powyginane felgi i polamane zderzaki w "driftowozach"? Mistrzowie driftowania na placu 100x100, heh...zadriftuj na pustej ulicy....a co do policji to tak, na calym miescie jest upalanie, pisk opon i ryk motorow ale policja glucha, ja myslalem ze ida tam okazy zdrowia a widze ze klania sie i laryngolog i okulista...
Te pierdzące złomy powinny zostać zutylizowane i ludzi nie denerwować!
Panie Kamandir więcej pracy, mniej gadania i narzekania czas zacząć.
Siedlce ul. Wyszyńskiego przy Biedronce to samo jeden wielki ryk. Policja przez siatkę i nic nie słyszy .....zazwyczaj po 22.00 zaczyna się
Zawsze przy tego typu artykułach widzę jeden text wszelkiego rodzaju radnych lub wyższych stopniem mundurowych " miasto lub drogą publiczną to nie tor wyścigowy". Nasuwa mi się wtedy pytanie co i ile zrobili aby wreszcie w okolicy w jakimś przystępnym miejscu powstał taki obiekt służący tego typu zabawom. Sam bardzo chętnie bym w takie miejsce pojechał i odreagować po całym tygodniu stresów w pracy o chciał bym to zrobić bezpiecznie. Dodam że na chwilę obecną najbliższym tego typu obiektem jest tor Białystok który jest świetnie zagospodarowany i przygotowany. Wszystko to kwestia chęci oraz zaangażowania obu stron tego konfliktu.
Możecie karać w nieskończoność ale to nie minie, dopóki nie powstanie gdzieś niedaleko obiekt, w którym można potrenować, wyszaleć się, poznać swoje granice w bezpiecznych warunkach a każdy młody człowiek zainteresowany motoryzacją tego potrzebuje, pamiętam jak to było 10 lat temu w moim przypadku. Nie bronię ludzi upalających w środku miasta bo to oczywiście głupota. Do ludzi którzy twierdzą, że zawsze można pojechać na Białystok, proszę to zweryfikować czy to takie proste, bo treningi driftu na Białymstoku są raz, max 2 w miesiącu, gdzie zgłoszeń w pierwszych minutach otwarcia zapisów jest 3x więcej niż miejsc, więc większość i tak nie ma okazji tam pojeździć. Wiem bo tam jeżdżę.
Droga to nie tor, a samochody to nie zabawki. W Siedlcach jak widać służby nic nie potrafią z tym zrobić bo regularnie w okolicach Garwolińskiej/Partyzantów/Artyleryjska słychać piłowanie silników i pisk opon. Z resztą później widać też skutki tych zabaw, ślady palonej gumy można znaleźć nie tylko na tych ulicach ale też na parkingu przy Lidlu na Partyzantów.
To co dzieje się na ul. Partyzantów na parkingu przy Lidlu w Siedlcach to przechodzi ludzkie pojęcie. Drift, wyścigi na drogach publicznych. Policja jest głucha i ślepa!! Brak jakiegokolwiek interwencji. W krajowej mapie zagrożeń aż się roi od zgłoszeń i co z tego. Normalni ludzie nie mogą spać bo gówniarze się bawią i popisują. Czekać aż ktoś z przechodniów zginie lub zostanie kaleką. Panowie policjanci i włodarze miasta Siedlce może czas zrobić porządek?
jak ja nienawidze tych pierdzacych aut
Przecież drift to kontrolowany poślizg, nie ma czegoś takiego jak niekontrolowany poślizg. To jest zdarzenie losowe kiedy auto traci przyczepność i wpada w poślizg.
Skoro jest kontrolowany to czemu znaki poprzestawiane, powyginane felgi i polamane zderzaki w "driftowozach"? Mistrzowie driftowania na placu 100x100, heh...zadriftuj na pustej ulicy....a co do policji to tak, na calym miescie jest upalanie, pisk opon i ryk motorow ale policja glucha, ja myslalem ze ida tam okazy zdrowia a widze ze klania sie i laryngolog i okulista...