Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mińsku Mazowieckim poinformował o wykryciu ogniska rzekomego pomoru drobiu na terenie powiatu mińskiego. Chorobę potwierdzono w gospodarstwie zlokalizowanym w miejscowości Rudka w gminie Mrozy, gdzie utrzymywano 35 kur w systemie zagrodowym. Wyniki badań laboratoryjnych, wykonanych w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach, wykazały obecność materiału genetycznego wirusa o wysokiej zjadliwości.
Rzekomy pomór drobiu (tzw. choroba Newcastle) jest jedną z chorób zakaźnych podlegających obowiązkowemu zwalczaniu. Zagraża przede wszystkim ptakom, w tym drobiowi hodowlanemu, dlatego w chwili wykrycia ogniska choroby wprowadza się rygorystyczne zasady bioasekuracji, mające na celu ograniczenie jej rozprzestrzeniania.
W całym powiecie mińskim obowiązuje obecnie nakaz utrzymywania ptactwa w zamknięciu, tak by uniemożliwić kontakt drobiu z innymi ptakami, zwłaszcza dzikimi. Do odwołania zakazane jest również organizowanie targów, wystaw, pokazów i konkursów z udziałem ptaków. Dodatkowo nie wolno utrzymywać kaczek i gęsi razem z innymi gatunkami drobiu, ponieważ te gatunki mogą sprzyjać przenoszeniu choroby.
Służby weterynaryjne apelują do wszystkich hodowców, aby zachowali szczególną ostrożność, monitorowali stan zdrowia swoich ptaków i bez zwłoki zgłaszali wszelkie niepokojące objawy, takie jak nagłe padnięcia, duszności czy osowiałość. Tylko szybkie reagowanie i przestrzeganie zaleceń może zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.
Wprowadzone środki mają charakter tymczasowy i będą obowiązywać do czasu całkowitego opanowania sytuacji. Powiatowy Lekarz Weterynarii pozostaje w stałym kontakcie z Inspekcją Weterynaryjną oraz lokalnymi samorządami, a kolejne komunikaty będą przekazywane na bieżąco.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziś nie ma żadnej hodowli zwierząt, dziś jest tylko produkcja mięsa. Nie ma żadnego dziobania ziarna pod chmurką, tylko jest "system żywienia" itd. Hodowla zwierząt to skansen rolniczy, archaizm. Kolczyk w uchu, czip od skórą, kod kreskowy na gardle, 5x sanepid w ciągu dnia, monitoring żywienia... EKO-żywność.
Przeczytał tytuł i wypowiada się... mundry we wszystkim ".....gdzie utrzymywano 35 kur w systemie zagrodowym."
Owszem są fermy gdzie pędzi się mięso w ciągu 5 tygodni - to te najtańsze mięso na półce. Ale też są" fermy " gdzie obsada jest mniejsza, tucz trwa dłużej na innej paszy ale to mięso jedzie na Francję. Podobnie jest z wieprzowiną. Nasze jedzie do Helmuta,a przywożą to które miało iść na utylizację.
proponuję ogłosić pomór psów, kotów i wtedy wybić wszystkie psy i koty, to może ogłoście?
nono to skoro wiadomo gdzie, i kury tez skąd da się namierzyć, i dojść do pseudo hodowcy bez szczepień a dla zysku to w czym problem???, problem w tym że odpowiednie służby nic nie robią w tym temacie tylko ostrzegają innych, dziennikarze piszą i ogłaszają, inne kraje słuchają i zaraz będzie "Polska jest chora". jak komar w samolocie z Afryki przyleci to go znajdą i w TVP pokażą.
35 kur to nie hodowca tylko pasjonat.
Miłośników gołębi niech gonią skoro ci puszczają je luzem nad domami a trzymają je przecież też na mięso, wystarczy otworzyć zamrażarkę gołębiarzy.... Te 35 kur przeszkadzało pewnie przyjezdnemu sąsiadowi z jakiejś Łodzi co przyjechał robić zamęt narkotyczno pijacki i mu kogut za wcześnie budził ekipę. Dziwne, że burmistrz pochodzący z głębokiej wsi nie umie się postawić w tak prostych i ludzkich sprawach by ochronić te babcie czy dziadków z własną przydomową hodowlą atakowanych przez 'życzliwych'.. Układy.. Układy.. Układy..
Dziś nie ma żadnej hodowli zwierząt, dziś jest tylko produkcja mięsa. Nie ma żadnego dziobania ziarna pod chmurką, tylko jest "system żywienia" itd. Hodowla zwierząt to skansen rolniczy, archaizm. Kolczyk w uchu, czip od skórą, kod kreskowy na gardle, 5x sanepid w ciągu dnia, monitoring żywienia... EKO-żywność.
Przeczytał tytuł i wypowiada się... mundry we wszystkim ".....gdzie utrzymywano 35 kur w systemie zagrodowym."
Owszem są fermy gdzie pędzi się mięso w ciągu 5 tygodni - to te najtańsze mięso na półce. Ale też są" fermy " gdzie obsada jest mniejsza, tucz trwa dłużej na innej paszy ale to mięso jedzie na Francję. Podobnie jest z wieprzowiną. Nasze jedzie do Helmuta,a przywożą to które miało iść na utylizację.