Każdy samorząd cieszy się, kiedy na jego terenie pojawiają się nowe inwestycje. A im one większe, tym więcej osób ma szanse na zatrudnienie, tym większe wpływy do kasy samorządu. I dlatego w gminie Paprotnia samorządowcy się cieszą. Powstaje tu bowiem duża firma - Zakłady Drobiarskie w Stasinie spółka z o.o. Firma ma się zajmować ubojem drobiu, przynajmniej na początku swej działalności. To zaś budzi niepokój niektórych mieszkańców.
Spółka powstaje na bazie obiektów należących kiedyś do siedleckiej Odlewni Staliwa „Stalchemak”. Upadek tej firmy pociągnął za sobą także likwidację bazy w Stasinie.
- Obiekty już od dawna nie były wykorzystywane – informuje sekretarz gminy Paprotnia, Anna Kamińska. – Są tam biurowce i magazyny. Kiedyś pilnował tego przynajmniej dozorca. Potem nawet jego nie było. Cały majątek niszczał.
Ogłaszano przetargi na sprzedaż pozostałości po „Stalchemaku”, ale długo nie było żadnego chętnego. Wreszcie znalazł się jednak inwestor, który chce tu uruchomić nową firmę. Jest nim Krzysztof Borkowski, współwłaściciel Zakładów Mięsnych
w Mościbrodach. Jak nas poinformowano w Urzędzie Gminy w Paprotni, prace remontowe w starych obiektach „Stalchemaku” idą pełną parą. Powstaje tam, niemal od podstaw, duże, nowoczesne przedsiębiorstwo. A im bliżej do jego uruchomienia, tym więcej tych, którzy pytają, czy ubojnia na terenie wsi nie będzie uciążliwa dla mieszkańców Stasina. Skala planowanej produkcji robi bowiem wrażenie.
- Planujemy, że zakład rozpocznie działalność z początkiem nowego roku – informują w spółce. – W pierwszym etapie będziemy się zajmowali ubojem indyków i kur oraz rozbiorem mięsa. W ciągu dnia ma być ubijanych około 5 tysięcy indyków i jeszcze więcej kur. Generalnie jednak będziemy się koncentrowali na uboju indyków, bo do tego celu montujemy specjalistyczną linię. Na rynku była spora nisza. Nigdzie w naszym rejonie nie ma bowiem ubojni indyków. Producenci, których w okolicach Siedlec jest coraz więcej, muszą je wozić bardzo daleko, choćby w rejon Olsztyna.
Indyki to zresztą bardzo perspektywiczna produkcja. Ich „notowania” wzrosły szczególnie podczas epidemii ptasiej grypy. Gdy kurczaki padały masowo, choroba nie imała się indyków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!