Reklama

Bierz mnie cala...

02/08/2005 00:00
Kobiety mu najwyrazniej sluza. Ma juz piata zone, ale niewatpliwie czlowiekiem wyjatkowo niezaleznym, a przy tym jednym z najbogatszych w poludniowej Francji. Przylecial niedawno do Polski prywatnym samolotem, aby kupic jedno z najwiekszych przedsiebiorstw w Siedlcach - „Baumann-Mostostal”. I kupil. Ponoc za 16 milionów zlotych. Mohed Altrad jest arabem i zawsze zdobywa to, co chce. Kiedys spodobala mu sie spólka-córka siedleckiego „Mostostalu” i powiedzial, ze chce ja kupic. Prezes Aleksander Jonek pokrecil tylko przeczaco glowa. Ale to bylo kiedys... Dzisiaj „Baumann-Mostostal” jest juz wlasnoscia Moheda Altrada, jak sam o sobie mówi, syna pustyni. Jak to juz u Arabów zazwyczaj bywa, jest przystojny. Poza tym po francusku elegancki i dystyngowany. Nigdy nie podnosi glosu. No i jest przede wszystkim nieprzyzwoicie bogaty. Naprawde, sa jeszcze tacy faceci, którzy nie zeszmacili sie w drodze do fortuny. A kiedy juz ja zdobyli, nie stali sie jej niewolnikami. Nie znaczy to wcale, ze o swoje dobra nie dbaja i z zapalem ich nie pomnazaja. Najlepszym dowodem tej dbalosci jest wlasnie kupno spólki „Baumann-Mostostal”. Spodobala sie ona panu Mohedowi, bo urodziwa, a przy tym bardzo posazna byla. Jej zyski liczone sa w milionach zlotych. I tym gorecej zapragnal ja sniady cudzoziemiec posiasc, nie do spólki, ale w calosci. Tylko ze juz wczesniej ta dobra partia spodobala sie pewnemu Niemcowi i darowala mu sie (a mówiac mniej romantycznie sprzedala) w 48 procentach. Nie poszlo jednak najlepiej Baumannowi i francuska grupa kapitalowa Altrad, poprzez swa niemiecka firme Altrad-Baumann, stala sie wlascicielem owych 48 procent. Teraz wlasnie dokupila pozostale 52 proc. udzialów (od „Polimex-Mostostal” S.A.). Popatrzmy wiec, co stracilismy... - Besser, besser - mówi niemiecki przedsiebiorca, patrzac na najnowsze urzadzenia, jakie znajduja sie w „Baumann-Mostostal”. Porównuje je z urzadzeniami w zakladzie w Niemczech. Dodajmy, ze „besser” znaczy lepsze. Skoro wiec niemiecki biznesmen uznaje nasza wyzszosc, to nie moze to byc przypadek i goloslowne. I nie jest. - Pracujemy na trzy zmiany, a magazyny i tak mamy puste - mówia w „Baumann-Mostostal”. - Nawet dzisiaj, kiedy spólke sprzedaja, pracujemy pelna para. Nasze rusztowania ida jak cieple buleczki - do Wloch, Niemiec, Francji. To zloty interes. A jego podwaliny dano w 1996 roku, kiedy to z inicjatywy „Mostostalu” oraz niemieckiej firmy utworzono „Baumann-Mostostal”. Rozpoczal on dzialalnosc w obiektach bylej „MERA Blonie”. Obroty firmy, a wraz z nimi zatrudnienie, szybko wzrastaja. Oferta Baumanna zostala poszerzona o kilka nowych systemów rusztowan: dla przemyslu, stoczni i odbiorców norweskich. Powstaje siec wypozyczalni i przedstawicielstw na terenie calego kraju i zagranica. Ten kierunek rozwoju trwa do dzisiaj. - W rezultacie zwiekszylismy zatrudnienie do ponad 200 osób - mówi wiceprezes Zarzadu „Baumann-Mostostal”, Marian Muszynski. - Odnotowalismy trzykrotny wzrost obrotów - z 20 do 60 mln zlotych. Naszym najnowszym nabytkiem jest supernowoczesny robot spawalniczy. Bijemy kolejne rekordy w produkcji i dzieki najlepszej klasy wyrobom zdobywamy nowe rynki. A prezes „Baumann-Mostostal”, Miroslaw Zwolinski, oznajmil tylko, ze ostatnie decyzje sprawily, iz kierowana przez niego spólka stala sie w 100 procentach firma zagraniczna... Powiedzial to bez zalu czy tez radosci w glosie. Jakby beznamietnie. - Szef firmy musi rozniesc poczte, podpisac gdzie mu pokaza, a jak sie zmienia wlasciciel firmy, musi zorganizowac konferencje prasowa - powiedzial M. Zwolinski. Nie omieszkal tez zauwazyc, ze ów wlasciciel, czyli Altrad, to europejski lider w produkcji rusztowan i „niepodzielny wladca w betoniarkach”. Prawie 70 procent produkcji kieruje na eksport i mysli o ekspansywnym rozwoju. Nieco bardziej refleksyjny byl wiceprezes „Polimex-Mostostal”, Aleksander Jonek. - Kazdy przedsiebiorca robiac kolejny krok w biznesie mysli, ze to decyzja juz do konca jego dni. - powiedzial A. Jonek. - Tak tez myslalem i ja, kiedy powstawal „Baumann-Mostostal”. Kiedy kilka lat temu pan Altrad zapytal mnie, czy jestem bardzo zwiazany z 52 procentami udzialów w tej spólce, powiedzialem z calkowitym przekonaniem, ze nigdy ich nie sprzedamy... A od tego czasu „Mostostal” przejal „Polimex” i stal sie druga notowana na gieldzie firma z branzy budowlanej. Z firmy produkcyjnej przeksztalcamy sie w firme budowlana. No i doszlismy do wniosku, ze „Baumannowi-Mostostalowi” lepiej bedzie w grupie „Altrad” niz u nas. Lepiej bedzie dla produkcji, dla zalogi i dla miasta, które zyska wiecej wplywów z podatków. Podkreslano tez, ze dzieki sprzedazy wzrosnie zatrudnienie w firmie, wzrosna jej zyski. Tylko ze ten optymizm klóci sie nieco z planami rozwojowymi i przewidywanymi wskaznikami ekonomicznymi. Zgodnie z nimi zysk firmy ma spasc z obecnych 2,9 mln zlotych (na 31 sierpnia 2005 r.) do 2,1 miliona w sierpniu 2006 roku. W tym samym okresie przewiduje sie spadek zatrudnienia z 210 do 181 pracowników. Jak te ewidentne rozbieznosci tlumaczy Miroslaw Zwolinski? - W tej chwili mamy nawal zlecen i zatrudniamy ludzi sezonowo. - zamierzamy tez unowoczesnic niektóre technologie. A jesli chodzi o zyski, to podalismy bardzo ostrozny plan. - Na pewno nie bedziemy przenosic produkcji z Siedlec, bo ten segment rynku szybko sie rozwija - uspokajal Mohed Altrad. I prezydent Siedlec Miroslaw Symanowicz poczul sie najwyrazniej uspokojony... - Na poczatku sie zaniepokoilem, ale teraz wiem, ze w grupie Altrad spólka z Siedlec ma znaczaco wieksze szanse na rozwój. Czy jednak wszyscy sa calkowicie spokojni o wiano, jakie spólka-córka wniosla do imperium syna pustyni...?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości