Reklama

Lukowski Sierpien ’80

06/09/2005 00:00
Od podpisania porozumien sierpniowych minelo 25 lat. Niektórzy ten czas nazywaja straconym, a ludzi „Solidarnosci” uwazaja za zadnych wladzy karierowiczów. W Lukowie nie brak malkontentów, którzy winia „Solidarnosc” za bezrobocie i nieudane zycie. – A cóz mielismy ludziom dac, poza wolnoscia, najwiekszym darem? – irytuje sie Przemyslaw Trybon, jeden z lukowskich liderów „Solidarnosci”. Wspomnienia z roku 80 snuje Mieczyslaw Koltan, dzis dyrektor Zakladu Gospodarki Lokalowej w Lukowie, a przed laty mistrz w Przedsiebiorstwie Remontowym Obrabiarek „Ponar - Remo”. W 1980 roku byl tym, który idee „Solidarnosci” przywiózl tu z Wybrzeza. Powakacyjny import idei – W czasie strajków, spedzalem wakacje w Jantarze niedaleko Gdanska. Mialem okazje chlonac wielkie nadzieje wprost u zródla – podsumowuje dyrektor M. Koltan. Urzedujacy dzis w dyrektorskim gabinecie pochodzi z rodziny o patriotycznych korzeniach. Podobnie jak wiekszosc rozmówców (Alicja Cieszko, Przemyslaw Trybon, Janusz i Elzbieta Piaseccy, Józef Borkowski, Jerzy Janiszek), z pózniejszymi ideami „Solidarnosci” zetknal sie jeszcze przed strajkami. M. Koltan po powrocie z wakacji dostrzegl zmiany wsród ludzi w firmie, gdzie pracowal. Rozmawiano o sprawach, o których nikt sie wczesniej publicznie mówic nie odwazal. Pojawialy sie niezalezne wydawnictwa, wymieniano je miedzy soba, czytano. – Mialem „Malucha” i sluzbowo jezdzilem do Warszawy. Z takich wypraw przywozilem do Lukowa bibule – przypomina M. Koltan i dodaje, ze ludzie byli zlaknieni informacji i pragneli dzialac, niesc pomoc innym. Potwierdza to równiez Alicja Cieszko, która zauwazyla, ze panowala zyczliwosc, jakiej pózniej juz nie odczuwala. W jednej tylko opinii pani Alicja rózni sie z Mieczyslawem Koltanem. Wedlug niej, spedzajacej lipcowy urlop na Pomorzu Zachodnim i w Wielkopolsce, po powrocie w sierpniu do pracy w Stacji Krwiodawstwa lukowskiego ZOZ-u nie bylo wiekszego zaangazowania. – Przelom pojawil sie na poczatku wrzesnia – informuje. – Zycie wokól bylo bure i wydawalo sie, ze tak juz zostanie. Gdy sierpien wybuchl zbiorowa sila, w mieszkanców Lukowa wstapil wielki entuzjazm. Euforia wrecz, ze dzieje sie cos wielkiego, bo ta cala burosc odchodzi i stajemy sie wolni. Odwagi dodawal nam tez Ojciec Swiety. Strach przed wladza Ale ludzie bali sie. Dzialacze mieli po 30-35 lat i rodziny. Mieczyslaw Koltan niedawno uswiadomil sobie, ze na czyny, podejmowane po sierpniu, dzis swoim dzieciom, majacym mniej wiecej tyle lat co on wówczas, nie pozwolilby. – Ale wtedy akceptowano i kolportaz podziemnej prasy, i organizowanie odczytów w salach koscielnych, i swietowanie rocznic jak 3 maja, 15 sierpnia czy 11 listopada. Srodowisko nauczycielskie tez sie obawialo. Przeszkadzala swiadomosc tego, co moze sie stac, gdy sie wladze rozjuszy. – Wtedy za akt odwagi bylo poczytywane w Lukowie afiszowanie sie z przypietym znaczkiem „Solidarnosci”. Ale podobnie myslacych przybywalo i w koncu kazdy mówil sobie: „Eee, no wszystkich nas przeciez nie zamkna!”. Pofrunelismy na fali entuzjazmu – wspomina Przemyslaw Trybon. Dzialalnosc nie tylko zwiazkowa „Solidarnosc” w Lukowie powstala dzieki duzym zakladom. Strajków nie bylo, ale ludzie chcieli zmian. – W „Ponar - Remo” zaczelismy od organizowania ziemniaków i cebuli. Zwozilismy ja az z Legnicy! Potem pojawily sie kontakty z innymi. Zaczelismy tworzyc MKZ. Weszli do niego: Janusz Krukowski, Stanislaw Fraczek, Jerzy Janiszek, Hanna Cichosz-Pilska, Elzbieta Piasecka, Alfred Lipinski, Bogdan Szyszkowski, Stefan Krasuski i Józef Lipka- -Chudzik. Po wyborach w 1981 roku w MKZ-ecie znalezli sie jeszcze m.in: Aleksander Krawczyk, Alicja Cieszko, Stanislaw Plywacz, Witold Stepniewski, Przemyslaw Trybon, Adam Okreglicki, Boguslaw Dzido, Aleksander Krzeszowski, Ryszard Ossowski, Stanislawa Marcinczak, no i ja – wylicza M. Koltan. W szpitalu, gdzie pracowala Alicja Cieszko, pierwsze zebrania mialy burzliwy przebieg. Dyrekcja usilowala manipulowac. Ale powolano Tymczasowy Komitet Zalozycielski, a pózniej zarejestrowano „Solidarnosc”. – Mnie wybrano na regionalny zjazd zwiazku w Lublinie – wspomina A. Cieszko. W relacjach P. Trybonia pojawiaja sie nazwiska nauczycieli, którzy w roku 80. zakladali TKZ „Oswiata”. – Zeby zarazic sie tym, co dzialo sie w stoczni, z Romkiem Szajdziukiem jezdzilismy do Gdanska. W grupie zalozycieli zwiazku byli: Adam Okreglicki, Hanna Szajdziuk, Barbara Polkowska, Hanna Czajkowska, Maria Trybon, pani Gnatiuk, Ewa Poniatowska, Aleksander Krawczyk i Bogdan Dzido. Kazdy „Solidarnosc” widzial inaczej, ale wiekszosc traktowala to, co sie rodzilo, jako cos wiecej niz zwiazek zawodowy. Pojawialy sie hasla polityczne, dotyczace wyprowadzenia partii z zakladów pracy, przekazania budynku komitetu PZPR na cele spoleczne, wspólpracowano z wladzami biorac udzial w sesjach Miejskiej Rady Narodowej. – Pózniej dzialania i poglady zradykalizowaly sie. Koncowym efektem mialo byc przejecie wladzy. Z perspektywy minionych lat nie oceniam jednak „Solidarnosci” jako organizacji politycznej – konstatuje dyrektor ZGL. Bilans zysków i strat Decyzja o przystapieniu do „Solidarnosci” miala dla wiekszosci wplyw na dalsze zycie. Szczególnie po wprowadzeniu stanu wojennego i delegalizacji zwiazku. Mieczyslaw Koltan stracil stanowisko, ale z pracy zwolnil sie sam, by przez nastepne 18 lat dzialac na wlasny rachunek. Alicje Cieszko po powrocie z internowania przyjeto do pracy, ale byla jak czarna owca. Przemyslaw Trybon stracil dodatkowe lekcje, ale nie martwil sie tym, gdyz pracowal jako trener w klubie sportowym. Z Zakladów Miesnych odszedl Janusz Piasecki, dlugo bez pracy pozostawala tez Hanna Cichosz-Pilska. Najgorzej wyszli Bogdan Szyszkowski z „Lukbutu” i Józef Lipka- -Chudzik. Pierwszego dyscyplinarnie zwolniono z pracy, gdy bronil fabryke butów przed przeksztalceniami prowadzacymi do upadlosci. Drugi, zajmujacy sie od poczatku lat 90. dzialalnoscia gospodarcza, poniósl ponoc duze straty. Obaj nie chca wspominac. A. Cieszko, P. Trybon i J. Borkowski sa juz na emeryturze. J. Piasecki prowadzi prywatna lecznice weterynaryjna, jego zona Elzbieta pracuje w bankowosci, natomiast H. Cichosz-Pilska jest specem od kontroli finansów w Urzedzie Miasta. Kilku dawnych dzialaczy zmarlo. Alicja Cieszko znalazla nowa pasje. Pielegnuje ogród z dala od politycznych swarów. Ma jednak sprecyzowana ocene lukowskiego sierpnia. – Nie dorobilam sie fortuny, ale wazne, ze jestem wolnym czlowiekiem – zakonczyla górnolotnie. Przemyslaw Trybon jest trenerem w klubie sportowym „Sep” w Zelechowie. Tez nie dorobil sie na solidarnosciowym szyldzie. – To niewazne, bo gdyby nie lubelski lipiec i gdanski sierpien, to jeszcze dlugo tkwilibysmy w konajacym socjalizmie. Angazujac sie w „Solidarnosc” nie liczylem, ze to ulatwi mi zycie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości