Reklama

Mieszkańcy Koszewnicy protestują przeciwko masowej wycince drzew

Widok jest naprawdę bardzo przykry. Piękne, duże świerki, które jeszcze niedawno rosły przy drodze w Koszewnicy, leżą teraz pokotem jeden przy drugim. Zostały wycięte w związku z budową chodnika. To może być jednak dopiero wstęp do prawdziwego pogromu przyrody.

- Sąsiadka liczyła dokładnie ile pięknych drzew zostało tu wyciętych - mówi mieszkaniec Koszewnicy. - Padły 32, ale to dopiero początek planowanej wycinki. Planowana budowa chodnika ma sprawić, że padnie przynajmniej setka wspaniałych drzew, w tym lipowego starodrzewiu. Ta masowa wycinka ma zostać dokonana na terenie objętym ochroną w ramach programu „Natura 2000”.

Reklama

Grupa mieszkańców nie tylko nie godzi się na takie działanie, ale formalnie przeciwko niemu protestuje. Skierowała w tej sprawie wnioski zarówno do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Siedlcach jak też do Zarządu Powiatu w Siedlcach. Chodzi tu bowiem o budowę chodnika w ciągu drogi powiatowej na odcinku od stacji PKP w Koszewnicy w gminie Kotuń do miejscowości Pieńki. To odcinek o długości ponad 3 kilometrów.

- Nie jesteśmy przeciwko budowie chodnika, ale jesteśmy przekonani, że tę inwestycje można zrealizować nieco inaczej, co pozwoliłoby na zminimalizowanie strat w środowisku - mówi pan Tomasz z Koszewnicy. - Można dokonać zmian, w zaprezentowanej koncepcji, ale problem jest chyba w tym, że nikt nie chce nas słuchać.

Reklama

We wniosku do Starostwa mieszkańcy domagają się dokończenia procedury konsultacji. Wprawdzie w październiku odbyło się spotkanie w sprawie koncepcyjnego projektu inwestycji z zainteresowanymi mieszkańcami, ale nie spełniło ono ich oczekiwań.

- To było spotkanie, które miało raczej charakter „oznajmujący” - mówi jeden z jego uczestników. - Największym zaskoczeniem było dla nas oświadczenie projektanta, że oprócz chodnika, po przeciwnej stronie jezdni, będzie wykopany rów, miejscami bardzo głęboki. Ma być on na tyle duży, że zajmie dwa razy większy pas drogowy, niż sam chodnik. To zaś oznacza tak duże odwodnienie, że spowoduje uschniecie wielu kolejnych drzew.

Reklama

- Chodnik na myć poprowadzony po stronie, gdzie szkody w drzewostanie będą bardzo duże - dodają mieszkańcy. - Nie wiemy, czym się kierowano przy takim wyborze, ale na pewno nie ograniczeniem negatywnego wpływu na środowisko.

Wydaje się, że dopóki drzewa stoją, to jeszcze nie wszystko zostało stracone. Dlatego też autorzy wniosku proszą o przeprowadzenie wizji lokalnej na miejscu planowanej inwestycji. To zupełnie co innego, niż spotkanie w sali urzędu.

Projekt zakłada, że w miejsce wyciętych, zostaną nasadzone nowe drzewa, ale autorzy wniosku mają na ten temat swoje zdanie.

Reklama

- Nie sposób zaakceptować takiego rozwiązania, bo jest to oczywisty półśrodek - uważają. Tu trzeba skorygować projekt, a nie udawać, że dba się o ekologię.

Starosta siedlecki, Karol Tchórzewski odpowiedział na wnioski podpisane przez grupę mieszkańców.

- To odpowiedź, która zbywa nasze wnioski i nie wnosi niczego do sprawy - uważa jeden z autorów wniosków. - Poczuliśmy się wręcz zlekceważeni, bo nie sposób zgodzić się z tą odpowiedzią.

A z odpowiedzi starosty możemy się dowiedzieć między innymi, że koncepcja wybudowania chodnika i rowu, na długości około 3100, „… została opracowana z uwzględnieniem zrównoważonego rozwoju we wszystkich aspektach, tj. społecznym, gospodarczym i środowiskowym”. Starosta wyjaśnił też, że nie zamierza przenosić chodnika na drugą stronę jezdni, bowiem zarówno chodnik, jak i rów zajmują podobną szerokość. Ewentualne przeniesienie chodnika na drugą stronę jezdni nie zmieni więc liczby drzew przewidzianej do wycięcia.

Reklama

Na zakończenie starosta „wyraził zrozumienie” dla obaw, jednak podtrzymał opinię, że zastosowane rozwiązania projektowe mają na celu poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego przy możliwie najmniejszej ingerencji w środowisko, ale także przy zachowaniu racjonalnych kosztów przedsięwzięcia. Jednym słowem - ani kroku wstecz.

Zapytaliśmy Karola Tchórzewskiego, dlaczego stanowisko w tej sprawie jest tak nieprzejednane.


- Świerki, które, jak informują mieszkańcy, zostały wycięte przy zbudowanym już odcinku chodnika, nie znajdowały się w ogóle w pasie drogi powiatowej - mówi Karol Tchórzewski. - Rosły one na prywatnym gruncie i starostwo nie występowało nawet o ich wycinkę.

Reklama

Szerzej na ten temat w jednym z najbliższych wydań „TS”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości