Na Internetowym Koncie Pacjenta przez trzy lata pojawiały się setki godzin terapii dla dzieci. Tylko że te zajęcia były fikcją. A dzieci są zdrowe.
Gdy rodzice z Mostowa (gm. Huszlew) odkryli gigantyczne nadużycie, spotkali się... z próbą tuszowania sprawy. Teraz, gdy śledztwo prowadzi prokuratura, pytają: dlaczego system nadzoru okazał się iluzją?
Jesień 2021 roku. Rodzice uczniów Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Mostowie otrzymują od dyrekcji atrakcyjną ofertę. Dzięki porozumieniu z Poradnią Zdrowia Psychicznego w Łosicach (podlegającą SPZOZ w Pniewach koło Grójca), na terenie szkoły mogą się odbywać bezpłatne, dodatkowe zajęcia. Ma je prowadzić lubiana nauczycielka, pani S., która, jak zapewnia dyrekcja, pracuje też w poradni w Łosicach.
– Miało być fajnie. Mówiono nam: Jak maluchy mają siedzieć w świetlicy, to będą miały 40 minut zajęć w małych grupkach. Uznaliśmy, że to świetna sprawa. Ja zgłosiłam dziecko mailowo, nawet nie byłam w poradni, by podpisać dokumenty – wspomina Basia, mama jednego z uczniów.
Jak mówią rodzice, zajęcia trwały kilka tygodni.
- Nie wiem, czy było ich z piętnaście. To raczej zajęcia wyrównawcze, czy zajęcia manualne. Później, jak się wydawało, projekt wygasł. Aż do jesieni 2024 roku, gdy jeden telefon wywrócił życie kilkunastu rodzin. Bo okazało się, że „terapia” trwa już trzy lata! – mówi pani Jola.
– Ja pierwsza się dowiedziałam. Moja znajoma pracuje w poradni w Łosicach i powiedziała mi, że dla niej to dziwne, iż pani S., będąc na urlopie, prowadzi tak dużo zajęć – opowiada Magdalena. – Nie mogłam uwierzyć, a potem, jak sprawdziłam IKP, okazało się, że 3 lata moje dziecko jest na liście pacjentów. A zajęć nie było!
Rodzice natychmiast zaczęli się komunikować. To, co ujrzeli w systemie IKP, nie miało nic wspólnego z kilkunastoma grupowymi spotkaniami. Widniały tam setki zajęć indywidualnej terapii środowiskowej, często po 60 minut, a nawet po 100. Zapis wskazywał, że terapeutka przyjeżdżała do domów dzieci, prowadząc obserwację medyczną i ocenę „podejrzenia o chorobę”.
Jak tłumaczy cały proceder, dyrekcja szkoły, poradnia i Pani S.? Przeczytajcie obszerny artykuł Mileny Celińskiej o tej bulwersującej sprawie na łamach papierowego i e-wydania "TS" nr 39. (KUP TERAZ)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I co z tego? Nadal dzieje się to samo!!!
Nie, bynajmniej nie w tej szkole Wszystkie szczury uciekły z tonącego okrętu łącznie z dyrektorka, jej synową (prywatnie przyjaciółka pani S) i resztą która miała coś za uszami
Pani S. zapewne będzie twierdzić że jest niewinna a to wszystko to spisek, pomówienie etc Szkoda tylko że ktoś wpadł na taki pomysł kosztem dzieciaków i ich rodziców.
Szkoda, że niektórzy dla kasy zrobią bardzo dużo. Niestety w tym przypadku ucierpiały dzieci. A najgorsze jest to, że nikt do tej pory nie poniósł za to odpowiedzialności. Pani S. pracuje sobie w innej szkole, ośrodek się rozwija.... Dużo cierpliwości życzę rodzicom, nie poddawajcie się i dążcie do ukarania osób ktore zawiniły.
Najgorsze jest to, że procederu dopuściła się nauczycielka, która dość długo pracowała w tej szkole. Doskonale znała uczniów jak i ich rodziców. Pani S. powinna dostać surową karę i dożywotni zakaz pracy z dziećmi. Nie ma litości dla takich ludzi, bo ona nie miała dla dzieci.
Znając życie to już sobie znalazła pracę w innej szkole...
A jak ma na imię ta Pani S.?
Tak jak taka aktorka amerykańska bullock
Myslę że i tak to zamiotą pod dywan i sprawa przyschnie.... Swoją drogą ciekawe co ta pani teraz robi czy odeszła z oświaty czy przeniosła się do innej placówki, to jest ważne bo jeśli tak to rodzice powinni wiedzieć kto uczy ich dzieci.
Po ujawnieniu całej sprawy Pani S przeniosła się z jednej placówki do drugiej, jak gdyby nigdy nic...
Jak to w Polsce bywa prokuratura będzie tak zbierała dowody że wkońcu umoży sprawę a tak cudowna nauczycielka będzie sobie pracować dalej i może kiedyś pokusi się o kolejne malwersacje....raz spróbowała to szkodzi spróbować jeszcze raz. Że ci kobieto nie jest wstyd że z premedytacją oszukiwalaś te dzieci i rodziców... nie powinnaś nigdy wiecej pracować z dziećmi. I dlaczego wszyscy piszą pani S. podać cale nazwisko niech rodzice wiedzą kto uczy ich dzieci.
I co z tego? Nadal dzieje się to samo!!!
Nie, bynajmniej nie w tej szkole Wszystkie szczury uciekły z tonącego okrętu łącznie z dyrektorka, jej synową (prywatnie przyjaciółka pani S) i resztą która miała coś za uszami
Pani S. zapewne będzie twierdzić że jest niewinna a to wszystko to spisek, pomówienie etc Szkoda tylko że ktoś wpadł na taki pomysł kosztem dzieciaków i ich rodziców.