Reklama

Najpierw punk, potem Lady Pank - relacja Tomasza Markiewicza z koncertów Dni Gminy Zbuczyn

Tropikalny upał nie odstraszył mieszkańców i gości. Blisko 40 stopni Celsjusza, pełen plac, trzy koncerty i kilka godzin muzycznych emocji – tak wyglądał finał tegorocznych Dni Zbuczyna. Na scenie wystąpili Teatr ES z koncertem poświęconym Korze, Farben Lehre oraz Lady Pank. Wójt Hubert Pasiak może być zadowolony.

 

Około godziny 17.00 termometry pokazywały blisko 40 stopni Celsjusza. Mimo tropikalnego upału plac imprezy z każdą minutą zapełniał się kolejnymi uczestnikami, którzy nie zamierzali rezygnować z muzycznego święta.

Prowadzący koncert Marcin Chojecki z humorem oswajał wysoką temperaturę, sypiąc błyskotliwymi zapowiedziami. – Już nie będę więcej mówił, że witam państwa gorąco – żartował ze sceny. Chwilę później zachęcał publiczność do wspólnej zabawy: – Pomachajcie rękami, to może chociaż temperatura spadnie z 39 do 38 stopni! Jego dowcipy wywoływały uśmiechy i skutecznie rozluźniały atmosferę.

Reklama

Na upał każdy miał swój sposób. Jedni szukali cienia, inni gasili pragnienie zimnymi napojami. Wielu uczestników zatrzymywało się również przy stoisku z lodami, gdzie można było spróbować m.in. smaków mango, borówki i caffe latte. Za ladą stała mama rapera i twórcy filmowego Pawła Przewożnego, serwując kolejnym osobom porcję przyjemnego ochłodzenia.

HOŁD DLA KORY

Wtedy na scenie rozpoczął się pierwszy koncert – „Lipstick on the Glass. Tribute to Maanam” w wykonaniu muzyków i aktorów Teatru ES z Siedlec. Była to sentymentalna podróż przez twórczość legendarnego zespołu Maanam. Publiczność usłyszała m.in. „Kocham Cię, kochanie moje”, „Planety szaleją”, „Metamorfozy” i „Takie tango”.

Reklama

O muzyczny poziom widowiska zadbali znakomici instrumentaliści, wśród nich Krzysztof Chromiński i Robert Protasewicz. W centrum tego muzycznego spektaklu znalazła się Dorota Kaczorek. Jej głos, sceniczna ekspresja i sposób interpretacji utworów sprawiały, że w wielu momentach można było odnaleźć ducha Kory. Nie była to próba naśladowania, lecz pełen szacunku hołd złożony jednej z najwybitniejszych postaci polskiej muzyki rockowej.

Utwory wykonywane niemal w oryginalnych aranżacjach przeplatane były archiwalnymi wypowiedziami Kory, co dodawało koncertowi wyjątkowego klimatu. Całości słuchało się z niezwykłą lekkością, choć warunki na scenie były wyjątkowo trudne.

Reklama

– W takim upale śpiewało się ciężko, ale żeby publiczności słuchało się lekko, trzeba było wykonać naprawdę dużą pracę – powiedziała mi po koncercie za kulisami Dorota Kaczorek.

ANIOŁY I MATURA

Po sentymentalnej podróży z muzyką Maanamu przyszedł czas na zdecydowanie mocniejsze brzmienie. Po godzinie 19.30 scenę przejęła płocka formacja Farben Lehre, która w tym roku świętuje 40-lecie działalności. Już od pierwszych dźwięków było wiadomo, że będzie to koncert pełen energii i żywiołowego gitarowego grania.

Termometry wciąż pokazywały wysokie temperatury. Za kulisami Wojtek Wojda zastanawiał się, czy w takim upale publiczność podejdzie pod scenę. Wystarczyło jednak, że konferansjer zapowiedział Farben Lehre, a w ciągu kilku chwil przed sceną zrobiło się tłoczno.

Reklama

Od pierwszych utworów nie brakowało uniesionych rąk, wspólnego śpiewu i rytmicznych podskoków. Farben Lehre pokazał to, z czego słynie od czterech dekad – sceniczną energię i znakomity kontakt z publicznością. W programie nie zabrakło takich utworów jak „Anioły i demony”, „Matura”, „Samo życie” czy „Handel”.

Wojtek Wojda nieustannie zachęcał publiczność do wspólnej zabawy, a w pewnym momencie zszedł ze sceny, by przybić piątki z osobami stojącymi w pierwszych rzędach. Ten prosty gest wywołał entuzjazm i jeszcze bardziej skrócił dystans między zespołem a fanami.

Reklama

Koncert potwierdził, że mimo 40 lat na scenie Farben Lehre wciąż gra z tą samą pasją i autentycznością. Był to jeden z najmocniejszych punktów tegorocznych Dni Zbuczyna.

NAJPIERW PUNK, POTEM LADY PANK

Zwieńczeniem tegorocznych Dni Zbuczyna był koncert Lady Pank. Formacja Jana Borysewicza i Janusza Panasewicza, obchodząca w tym roku 45-lecie działalności, po raz kolejny udowodniła, że jej największe przeboje nie tracą na popularności.

W repertuarze nie zabrakło utworów, które od lat należą do klasyki polskiego rocka. Publiczność wspólnie z zespołem śpiewała „Mniej niż zero”, „Kryzysową narzeczoną” i „Zawsze tam, gdzie Ty”. To właśnie podczas tej ostatniej piosenki nad tłumem rozbłysły latarki w telefonach, tworząc wyjątkową atmosferę.

Reklama

Choć niektóre partie wokalne były momentami dalekie od ideału, nie miało to większego znaczenia. Tego wieczoru najważniejsze były emocje i wspólny śpiew, który od pierwszych do ostatnich dźwięków towarzyszył największym przebojom Lady Pank.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wspaniale bylo - niezalogowany 2026-06-29 12:11:56

    Rewelacyjne wydarzenie. Odkąd wójtem jest Pan Hubert to są najlepsze koncerty w regionie, na które czeka się cały rok. Mimo upałów ludzie to docenili swoją obecnością.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • ?? - niezalogowany 2026-06-29 12:54:58

    a goły tyłek dla publiczność lidera zespołu był? jak w dawnych czasach?

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jasio - niezalogowany 2026-06-29 13:22:03

    Lady Pank to jest zespół muzyczny a nie formacja. Formacją może być takie coś jak Boys z disco polo gdzie jeden śpiewa a pięciu podskakuje !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama