Nielegalne składowiska odpadów w powiecie mińskim to rosnący problem. Przez lata mówiono głównie o Ryczołku i Walercinie, tymczasem podobne zagrożenie zlokalizowano także w Makówcu Dużym.
Wieś Walercin w gminie Dębe Wielkie od lat zmaga się z problemem nielegalnego składowiska odpadów, stanowiącego poważne zagrożenie dla środowiska i zdrowia mieszkańców. Ci od dawna alarmowali o plagach much, szczurów i nieznośnym fetorze, który utrudniał im codzienne życie.
Przełom nastąpił pod koniec sierpnia tego roku, gdy marszałek województwa mazowieckiego uchylił zezwolenie na działalność firmy „Progres” i nakazał natychmiastowe usunięcie odpadów na koszt przedsiębiorstwa. Decyzja ta miała otworzyć drogę do faktycznego rozwiązania problemu, jednak to dopiero pierwszy krok do przywrócenia mieszkańcom Walercina normalnych warunków życia.
O aktualnej sytuacji poinformował podczas sesji rady powiatu starosta miński Remigiusz Górniak, odnosząc się do postępów w egzekwowaniu nakazu.
– Marszałek cofnął decyzję starosty mińskiego z 2018 roku, która zezwalała na działalność tego składowiska. W konsekwencji pojawiły się nowe możliwości prawne. Właściciel terenu wciąż nie podejmuje żadnych działań, jednak samorząd województwa jest zdeterminowany, by egzekwować decyzję. Wykonawca ma jeszcze około półtora miesiąca na usunięcie odpadów. Jeśli tego nie zrobi, po upływie terminu będą nakładane kary administracyjne – zapowiedział starosta.
Starostwo Powiatowe w Mińsku Mazowieckim prowadzi również działania w sprawie innego, znacznie bardziej niebezpiecznego miejsca, czyli nielegalnego składowiska w Ryczołku (gm. Kałuszyn). Kierowano liczne pisma do wojewody mazowieckiego, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz resortu klimatu i środowiska, prosząc o pilną interwencję.
Od kilku lat na terenie wsi zalega około sześciu tysięcy pojemników wypełnionych niebezpiecznymi chemikaliami o właściwościach żrących, mutagennych, rakotwórczych i łatwopalnych.
Jak wynika z badań zleconych przez prokuraturę, substancje te stanowią realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. Pojemniki są skorodowane i nieszczelne, a ich zapłon mógłby spowodować katastrofę o nieobliczalnych skutkach.
Jeszcze trzy lata temu Ryczołek był największym nielegalnym składowiskiem niebezpiecznych substancji w Polsce. Dziś jest już tylko jednym z wielu podobnych miejsc w kraju.
Problem ma jednak głębszy wymiar, prawny. Jak tłumaczy Marcin Całka, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych w starostwie mińskim – choć ustalono właściciela nieruchomości, ten twierdzi, że działkę wydzierżawił innemu podmiotowi. A do tego nie można dotrzeć. Adres podany w umowie dzierżawy nie istnieje. To całkowicie blokuje dalsze postępowanie. Brak strony administracyjnej wstrzymuje wszelkie działania urzędowe.
Jedynym realnym wyjściem pozostaje wykonanie zastępcze, czyli usunięcie i utylizacja odpadów na koszt gminy, a następnie dochodzenie zwrotu od sprawców. Ale gminy Kałuszyn na to nie stać. Dwa lata temu koszt utylizacji szacowano na ok. 55 mln zł, dziś mówi się już o 80-100 mln zł. To kwota całkowicie poza zasięgiem budżetu samorządu.
Urzędnicy ostrzegają: – Jeśli dojdzie do wycieku lub pożaru, skutki mogą być katastrofalne. Bez wsparcia państwa lokalne władze są bezsilne.
Kilka lat temu podobne składowisko ujawniono również w Makówcu Dużym (gm. Dobre), na terenie Zakładu Górniczego. Tylko do tej pory było o tym nieco ciszej.
5 listopada rada gminy Dobre oraz burmistrz Kamil Wichrowski wystosowali specjalny apel do władz centralnych i powiatowych, prosząc o wsparcie w rozwiązaniu problemu.
– Chodzi o to, żeby władze centralne, podejmując działania w zakresie neutralizacji tego typu odpadów, uwzględniły również nasz przypadek – mówi burmistrz Wichrowski.
Rada gminy przyjęła uchwałę wzywającą do podjęcia pilnych działań w celu utylizacji odpadów zalegających na kilku działkach. Pismo trafiło do ministra klimatu i środowiska, wojewody mazowieckiego, marszałka województwa mazowieckiego oraz starosty powiatu mińskiego.
Burmistrz przypomina, że sprawa sięga co najmniej kilku lat wstecz. – Patrząc na podobne przypadki, jak ten w Ryczołku, chcemy przypomnieć problem naszej gminy. Robimy to, aby ta sprawa nie została odłożona na bok ani zapomniana – podkreśla Kamil Wichrowski.
Na przestrzeni ostatnich lat śledztwo w sprawie składowiska w Makówcu prowadziły służby ochrony środowiska. Inspektorzy z Departamentu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska zebrali materiał dowodowy potwierdzający popełnienie przestępstwa z art. 183 Kodeksu karnego. Wówczas, na gorącym uczynku, zatrzymano kierowców ciężarówek rozładowujących odpady, które następnie przykrywano warstwą gruzu budowlanego, by ukryć ich ślady. Na miejscu znajdował się także operator koparki, zasypujący świeżo przywiezione transporty.
Samorządy gminne i powiatowe są zgodne: bez systemowych rozwiązań i realnego wsparcia finansowego ze strony państwa skuteczna walka z nielegalnymi praktykami oraz uporządkowanie składowisk będą niezwykle trudne. Nielegalne wysypiska w wielu miejscach zaczynają wymykać się spod kontroli. Jeśli nie zostaną podjęte konkretne działania w najbliższym czasie, problem może stopniowo narastać, prowadząc do poważnych konsekwencji w przyszłości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze