Reklama

Pobili sie dwaj górale...

08/02/2005 00:00
Po Losicach wiadomosc rozeszla sie natychmiast. Juz nastepnego dnia ludzie wiedzieli, ze na studniówce w losickim Liceum Ogólnoksztalcacym doszlo do duzej awantury. Pobili sie dwaj uczniowie, oczywiscie o dziewczyne. Bójka przeniosla sie do szkolnej toalety. Jeden z jej uczestników doznal obrazen, które wymagaly wizyty w szpitalnej izbie przyjec. Tam chlopakowi zalozono szwy na rane pod okiem. Tyle na poczatek. Potem zdarzenie zaczelo obrastac w kolejne szczególy. Bójka to jeszcze nic. Ponoc dwaj uczniowie, którzy w niej uczestniczyli, byli pod wplywem alkoholu. Zreszta nie tylko oni. Podobno takich, którzy podkrecali studniówkowy nastrój przy pomocy alkoholu, bylo znacznie wiecej. Kiedy skonczyly sie trunki „wkomponowane w elementy dekoracji”, zapasy uzupelniano ponoc na stacji CPN przy ul. Radzynskiej. I wreszcie epilog, bedacy juz nieco „szerszym spojrzeniem” na to, co mialo miejsce na studniówce. Ludzie komentuja, ze glównemu winowajcy nic sie zlego nie stanie, nie poniesie on zadnych konsekwencji. Z prostego zreszta powodu - jest on krewnym starosty... Cóz, jak na razie, obaj uczestnicy bójki nie poniesli zadnej kary. Szkola nie wyciagnela wobec nich zadnych konsekwencji i obaj uczniowie chodza do swojego ogólniaka. Zacznijmy jednak od poczatku i siegnijmy do zródel. A doskonalym zródlem jest z pewnoscia swiadek i niemal uczestnik studniówkowych ekscesów - dyrektor szkoly, Eugeniusz Ciacka. W czasie balu byl on oczywiscie obecny i nawet interweniowal. Dyrektor potwierdza, ze uczniowie pobili sie w szkolnej toalecie. Lukasz zatanczyl z dziewczyna Grzeska. Temu sie to wyraznie nie spodobalo. Ostatecznie konflikt mial sie rozstrzygnac w toalecie. Lukasz zostal kilka razy uderzony w twarz. Na pewno mocno, bo zaczal krwawic. Zaraz powstalo zamieszanie, w które wlaczylo sie wiecej osób. Rodzice, którzy pilnowali porzadku, zawolali zaraz dyrektora Ciacke. Ten podjal interwencje, choc, jak sam twierdzi, na studniówce byl praktycznie „jako cywil”. Zabawe organizowali bowiem rodzice. - Kiedy przyszedlem, chlopcy zostali juz rozdzieleni - relacjonuje dyrektor. - Grzesiek byl w lazience, a Lukasz stal zakrwawiony przy kuchni. Opatrywala go jedna z matek, która jest akurat pielegniarka. Poprosilem jednak, zeby pójsc z uczniem na izbe przyjec do pobliskiego szpitala. Grubo po pólnocy poszkodowany trafil do lekarza. Zalozono mu szwy na rane pod okiem. Zarówno dla niego, jak i dla Grzeska studniówka sie skonczyla. Chlopców odtransportowano do domów. - Rozmawialem z nimi zaraz po zajsciu, ale byla to trudna rozmowa... Na pytanie, czy uczestnicy bójki, a takze inni uczniowie, byli pod wplywem alkoholu, nie pada jednoznaczna odpowiedz. - Ja z balonikiem nie chodzilem, ale nie zauwazylem, zeby ktos byl pijany - twierdzi E. Ciacka. - Nie moge wiec stwierdzic, ze Grzesiek czy Lukasz byl pod wplywem alkoholu. Moge potwierdzic tylko tyle, ze rodzice pozwolili uczestnikom studniówki na szampana. A co wiecej, to juz nie wiem... Na studniówce w losickim ogólniaku bawilo sie 6 klas. W sumie ok. 350 uczniów i zaproszonych przez nich partnerów. Opieke nad mlodzieza sprawowalo okolo 40 rodziców. Obecnych bylo tyluz nauczycieli. Obecnych, bo podobno nie przydzielono im roli „nadzorców”. - To rodzice zajmowali sie organizacja studniówki i wszystko wzieli w swoje rece - mówi dyr. E. Ciacka. - Ich zadaniem bylo pilnowanie porzadku. Nauczyciele nie mieli takiego obowiazku. Przez dwa dni chlopcy nie pokazywali sie w szkole. Zapewne dochodzili do siebie po balu. W miedzyczasie doszlo do spotkania pomiedzy nimi i rodzicami. Byly przeprosiny i wyjasnienie sytuacji. Teraz ma byc ugoda. Rodzice juz podobno doszli do porozumienia. Ma sie obyc bez zadnych konsekwencji prawnych. A co sami najbardziej zainteresowani? - Chlopcy deklaruja, ze sie pogodza, ale jeszcze w tej sprawie pertraktuja. Maja dac mi ostateczna odpowiedz, jak zalatwili sprawe - mówil w koncu minionego tygodnia dyrektor E. Ciacka. - Zarówno ja, jak i wicedyrektor Krzysztof Dziolak, kilkakrotnie rozmawialismy z obydwoma uczniami. Na razie nie podjelismy w ich sprawie zadnej decyzji. Osobiscie nie chcialem dzialac pod wplywem emocji, zbyt pochopnie. Trzeba zreszta pamietac, ze uczestnicy studniówki to w koncu dorosli ludzie. Decyzje dotyczace incydentu na studniówce zapadna na posiedzeniu Rady Pedagogicznej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości