Po wielu miesiącach niestawiania się w prokuraturze były radny powiatowy Stefan I. został zatrzymany i doprowadzony przez policję do Prokuratury Rejonowej w Siedlcach. Prokuratura zarzuca mu, podobnie jak jego żonie, nakłanianie pokrzywdzonej w sprawie molestowania seksualnego do składania fałszywych zeznań.
Były radny powiatowy Stefan I. od lutego ubiegłego roku nie stawiał się osobiście w prokuraturze, co uniemożliwiało przedstawienie mu zarzutów. Co miesiąc przekazywał zwolnienia lekarskie.
- Janina I. już dawno usłyszała zarzuty, natomiast jej mąż regularnie przesyłał zwolnienia lekarskie, obejmujące zwykle okres około jednego miesiąca - informował „Tygodnik Siedlecki” w maju ubiegłego roku zastępca prokuratora rejonowego w Siedlcach Adrian Wysokiński. - Za każdym razem podkreślał, że po zakończeniu leczenia stawi się w prokuraturze.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, zarzuty mogą zostać ogłoszone wyłącznie w bezpośrednim kontakcie z podejrzanym.
Postępowanie dotyczące nakłaniania do składania fałszywych zeznań ma związek z wcześniejszą sprawą molestowania seksualnego. Jej początkiem były oskarżenia wobec Radosława I., dorosłego syna Janiny i Stefana I.
17-letnia wówczas podopieczna rodzinnego domu dziecka w Nowej Kornicy zarzuciła mu molestowanie. Początkowo śledztwo zostało umorzone, jednak po pewnym czasie do akt sprawy trafiły nowe dowody – nagrania audio oraz wiadomości SMS, które dziewczyna zachowała. To one doprowadziły do wznowienia postępowania.
Jedno z nagrań, które obecnie dostępne jest również w internecie, okazało się istotne nie tylko dla sprawy przeciwko Radosławowi I., ale także dla wszczęcia odrębnego postępowania wobec jego rodziców.
Zgodnie z opiniami biegłych, na nagraniu zarejestrowane zostały głosy Janiny i Stefana I., którzy według ustaleń prokuratury mieli namawiać dziewczynę do zmiany zeznań. Oboje nie zgadzali się z tą oceną, twierdząc, że nie są to ich głosy.
„Jak mamy dać na prokuratorów, to wynagrodzimy tobie. Nie będziesz miała źle i krzywdy. Wszystko minie” - słychać na nagraniu głos mężczyzny, identyfikowanego przez biegłych jako Stefana I.
Z kolei Janina I. miała sugerować, że zachowanie jej syna mogło być skutkiem przyjmowanych leków na nerwicę. Stefan I. instruował natomiast dziewczynę, by podczas przesłuchania mówiła, że zdarzenie miało charakter „żartu”.
Po wznowieniu postępowania Sąd Rejonowy w Siedlcach uznał Radosława I. za winnego molestowania seksualnego. Wyrok zapadł niemal trzy lata po zdarzeniach w rodzinnym domu dziecka. Ze względu na brak wcześniejszych kar, sąd wymierzył mu karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Orzeczono także obowiązek zapłaty odszkodowania na rzecz pokrzywdzonej oraz trzyletni zakaz kontaktu i zbliżania się do niej. W tej sprawie została złożona apelacja, która została oddalona przez Sąd Okręgowy w Siedlcach ( w lipcu ubiegłego roku). Wyrok skazujący Radosława I. jest prawomocny.
W toku postępowania dotyczącego Janiny i Stefana I. prokuratura zdecydowała się zweryfikować dokumentację medyczną, na podstawie której wystawiane były zwolnienia lekarskie.
- Zwróciłem się o dokumentację medyczną, na podstawie której wystawiano zwolnienia lekarskie. Została ona przekazana biegłemu, który jednoznacznie stwierdził, że Stefan I. może stawić się w prokuraturze - informuje prokurator Adrian Wysokiński. - W grudniu podejrzany odebrał wezwanie, jednak się nie zgłosił. W związku z tym został zatrzymany przez policję i doprowadzony do prokuratury, gdzie ogłoszono mu zarzuty. Nie przyznał się do winy.
Proces Janiny I. i Stefana I. zaplanowany został na przyszły tydzień. Przebieg postępowania będziemy relacjonować na łamach „Tygodnika Siedleckiego”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
O kurczaczki, sprawa medialna to może i wyrok nie będzie od krawca.
podobna sprawa jak u Kurskich.
raczej jak u tfuska który był wykorzystany prze putina ale widać że się niemcowi podobało bo buziaki i poklepusy idą do dzisiaj cmok
znów będzie "sprawa polityczna" i "prześladowanie pisowców"?
kręcona sprawa polityczna pewnych środowisk, radny jest niewinny. wszystko zakończy się umorzeniem na pierwszej rozprawie.
O kurczaczki, sprawa medialna to może i wyrok nie będzie od krawca.
podobna sprawa jak u Kurskich.
raczej jak u tfuska który był wykorzystany prze putina ale widać że się niemcowi podobało bo buziaki i poklepusy idą do dzisiaj cmok