Reklama

Powiat miński: Jedna komunikacja, dwie narracje

Powiat miński mówi o sukcesie, Mrozy o nierównym traktowaniu mieszkańców.

Komunikacja po latach zapaści

Starosta Remigiusz Górniak podkreślał, że celem numer jeden obecnych władz było przywrócenie publicznej komunikacji autobusowej, która przez lata praktycznie zanikła po likwidacji dawnych połączeń PKS.

– Publiczna komunikacja to nie luksus, tylko ustawowy obowiązek samorządu, taki sam jak budowa dróg czy prowadzenie szkół. Tam, gdzie nie dociera przewoźnik prywatny, powinien docierać transport publiczny - mówił na sesji.

Według władz powiatu uruchomione od początku roku linie cieszą się coraz większym zainteresowaniem mieszkańców. Starosta podkreślał, że system udało się stworzyć stosunkowo niskim kosztem, między innymi dzięki dopłatom z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych.

Reklama

– Średnia cena wozokilometra jest poniżej 5 złotych. Przy dopłacie wojewody oznacza to bardzo tani transport zarówno dla mieszkańców, jak i dla samorządów – argumentował.

Dyrektor powiatowego związku komunikacyjnego Daniel Złamal tłumaczył, że nowa siatka połączeń została zaplanowana tak, aby autobusy kursowały od rana do wieczora, umożliwiając mieszkańcom dojazd do pracy, szkół i usług.

– Obalony został mit, że z takich linii korzysta wyłącznie młodzież szkolna. Sprzedaje się coraz więcej biletów normalnych, mieszkańcy zaczynają traktować autobusy jako realną alternatywę dla samochodu - mówił. Jak podkreślał, komunikacja zaczyna także wpływać na codzienne nawyki mieszkańców.– Kierowcy zgłaszają nam sytuacje, że młodzież spędza wieczory w Mińsku Mazowieckim i wraca autobusami do domu. Wcześniej takich możliwości nie było - zaznaczał dyrektor.

Reklama

To nie jest sprawiedliwy system

Największe emocje wzbudził jednak wątek gminy Mrozy. Daniel Złamal krytycznie odniósł się do lokalnej komunikacji organizowanej przez samorząd Mrozów, twierdząc, że oferta jest niewystarczająca i nie zapewnia pełnego pokrycia potrzeb mieszkańców.

– Chcemy, żeby mieszkańcy mieli pełną ofertę przewozową, a nie tylko kilka kursów dziennie w przypadkowych godzinach – mówił podczas prezentacji.

Na te słowa zdecydowanie zareagował burmistrz Mrozów Dariusz Jaszczuk, który pojawił się na sesji specjalnie po to, aby przedstawić stanowisko swojej gminy.

Reklama

– Są dwie prawdy. Przed chwilą usłyszeliśmy prawdę pana dyrektora Złamala, a ja chcę przedstawić prawdę gminy Mrozy – rozpoczął swoje wystąpienie.

Burmistrz przypomniał, że gmina wystąpiła wcześniej ze związku międzygminnego, ponieważ planowane koszty funkcjonowania systemu były, jego zdaniem, zbyt wysokie.

– Usłyszeliśmy, że każda gmina powinna przeznaczyć około 2 procent swojego budżetu rocznie na funkcjonowanie związku, dodatkowo dokładając środki do zakupu autobusów. Dla Mrozów oznaczałoby to nawet półtora miliona złotych rocznie. Nas po prostu na to nie było stać - tłumaczył.

Reklama

Spór o pieniądze i ceny biletów

Dariusz Jaszczuk przekonywał, że obecny model organizacji transportu jest znacznie bliższy rozwiązaniom proponowanym jeszcze w poprzedniej kadencji.

– Powiat powinien odpowiadać za główne linie szkieletowe, natomiast gminy powinny organizować lokalne połączenia tam, gdzie są białe plamy komunikacyjne – mówił.

Burmistrz stanowczo odrzucił również zarzuty dotyczące jakości komunikacji organizowanej przez Mrozy. Jak podkreślał, gmina stworzyła pięć linii autobusowych, które docierają do 27 z 28 sołectw.

Reklama

– Nasze autobusy kursują od 3.30 rano i są skoordynowane z innymi liniami oraz transportem szkolnym. Gmina wydaje na to około 100 tysięcy złotych rocznie – zaznaczył.

Szczególnie ostro burmistrz skrytykował nowe ceny biletów dla mieszkańców gminy Mrozy na linii P13.– Mieszkańcy naszej gminy mają płacić dwa razy więcej niż pozostali mieszkańcy powiatu. Bilet miesięczny kosztuje ich 250 złotych, podczas gdy inni płacą 120. To jest karanie mieszkańców za decyzję samorządu – mówił.

Według burmistrza Mrozy również mają prawo korzystać z pieniędzy przeznaczanych przez powiat na komunikację publiczną.– Te 3 miliony złotych dopłaty pochodzą także z podatków mieszkańców naszej gminy. Dlaczego mamy nie partycypować w tych środkach? – pytał podczas sesji.

Reklama

Debata pokazała, że choć wszyscy samorządowcy zgadzają się co do potrzeby odbudowy transportu publicznego w powiecie mińskim, to nadal istnieją poważne różnice dotyczące sposobu finansowania systemu, podziału kompetencji oraz współpracy pomiędzy samorządami.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości