Pewnego upalnego dnia nad zalewem Karczunek w Kałuszynie przebywało nawet 8 tys. ludzi. A Kałuszyn ma 3 tys. mieszkańców.
Lato coraz bliżej. I znowu zaczniemy szukać ochłody nad wodą. W powiecie mińskim na razie wielkiego wyboru nie ma.
Najbardziej oblegany jest zalew Karczunek w Kałuszynie. Burmistrz Arkadiusz Czyżewski przyznaje, że zorganizowanie kąpieliska wraz z terenem rekreacyjnym i infrastrukturą było strzałem w dziesiątkę. – To jest jedna z nielicznych inwestycji użyteczności publicznej, do której nie dokładamy. Ona finansuje się sama. Może dlatego, że mamy niewygórowane ceny – podkreśla. Jednorazowa opłata parkingowa od samochodu czy motocykla (forma jednorazowego biletu wejścia na obiekt) wynosi 10 zł. I za tę kwotę można przebywać nad zalewem cały dzień.
A co się dzieje w sezonie? - Dzikie tłumy. Latem cała ulica zablokowana w obie strony, a na plaży nie ma gdzie ręcznika położyć. Apogeum jest zawsze w niedzielę, przy 30-stopniowych temperaturach. Jednego dnia nad zalewem plażowało 8 tys. ludzi, a sam Kałuszyn ma tylko 3 tys. mieszkańców. To nasz dzienny rekord frekwencyjny sprzed kilku lat – wspomina burmistrz.
Osobiście Arkadiusz Czyżewski nie jest zwolennikiem upałów ani tłumów. Co nie znaczy, że nad zalew Karczunek nie zagląda. Przed pójściem do pracy bierze rower i robi trzy okrążenia dookoła (ścieżek rowerowych na Karczunku nie brakuje), a wieczorami spaceruje tam z żoną.
Latem oprócz kąpieliska z piaszczystą plażą nad zalewem działają: plac zabaw, siłownia oraz boiska do siatkówki plażowej. Na miejscu jest też trawiaste boisko z zapleczem oraz grillowisko. To także raj dla wędkarzy, a zimą - morsów. Po kąpieli można pójść do sauny.
A jeśli nie Karczunek, to co? Gdzie jeszcze można wypoczywać latem nad wodą? Ogólnodostępnych i strzeżonych miejsc na razie nie ma wiele. Ale i to się zmieni... Już w najbliższe wakacje w Mińsku Mazowieckim zo staną oddane do użytku nowe baseny otwarte (jeden o głębokości 120 cm oraz jeden płytki przeznaczony dla maluchów). Inwestycja powstaje w sąsiedztwie aquaparku i lodowiska. Właśnie trwają prace wykończeniowe.
Są jeszcze tzw. dzikie miejsca o walorach przyrodniczych, które na dają się na spacery i relaks nad wodą. – Przez południową część gminy Siennica przepływa Świder. Najbardziej urokliwy odcinek rzeki znajduje się w Dłużewie – informuje Mariola Kowalska, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemi Mińskiej.– Na początku wsi trzeba wejść w las i kilkaset metrów przejść do Świdra. To niestrzeżone, ale bardzo sympatyczne miejsce, gdzie można rozłożyć rzeczy, odpocząć i popluskać się. W pobliżu (ok. 2 km) znajduje się gospodarstwo turystyczne „Dolina Bobrów” oferujące noclegi.
Malownicza okolica zachęca do pieszych i rowerowych wycieczek, spływów kajakowych, grzybobrania i wędkowania. Po drodze warto zwiedzić rezerwaty przyrody Wólczańska Góra i Świder. – Innym wartym odwiedzenia miejscem jest rezerwat Pogorzel, gdzie znajdują się torfowiska i rzadkie gatunki roślin oraz zwierząt – poleca pani prezes. – Wprawdzie nie można się kąpać, ale sama bliskość i otoczenie wody chłodzi. Latem ludzie siedzą tam na kocykach i leżakach, które przywożą ze sobą. Inni wędkują.
Urokliwe widoki znajdziecie też nad rzeką Rządza w okolicach Jakubowa (w Woli Polskiej i Tymoteuszewie rzeka meandruje, tworząc zakola). Ale to miejsce wyłącznie na spacery. Pozarastało i nie nadaje się do kąpieli.
Idealne warunki do wypoczynku i rekreacji ma gmina Latowicz. Sprzyjają temu rozległe tereny zieleni i naturalnych krajobrazów. Burmistrz Bogdan Świątek-Górski pozazdrościł swojemu koledze z Kałuszyna 7-hektarowego lustra wody (cały teren Karczunku z zapleczem liczy około 18 ha) i chce zawalczyć o podobną atrakcję turystyczną dla swoich mieszkańców. – Celujemy w 20 ha – zapowiada. – Oczywiście nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Budowa zbiorników retencyjnych podlega specjalnym regulacjom i wymaga odpowiednich pozwoleń, w tym decyzji środowiskowej. Trzeba sporządzić raport oddziaływania na środowisko, zbadać, jak budowa zbiornika wpłynie na faunę i florę. I to zajmie nam co najmniej rok. Gdy będę już miał dokumentację techniczną, będziemy poszukiwali dobrych źródeł finansowania – wyjaśnia.
W Latowiczu zalew powstanie na rzece Świder. Natomiast w Kałuszynie zasilany jest podziemnymi wodami gruntowymi. – Dlatego woda u nas jest tak czysta – tłumaczy Arkadiusz Czyżewski. A potwierdzają to liczne badania jakości wody, przeprowadzane przez sanepid co dwa tygodnie. Jedno takie badanie kosztuje niemało, bo 2 tys. zł, ale miasto, chcąc mieć popularne kąpielisko, musi to zaakceptować.
– Wszystko zależy od pogody – mówi burmistrz Kałuszyna. – Z zasady momentem oficjalnego otwarcia jest „Noc Świętojańska”. W tym roku ta duża impreza odbędzie się 28 czerwca.
Imprezy i zawody sportowe nad zalewem odbywają się zresztą często. Na 10 sierpnia zaplanowano drugą edycję Kałuszyn Triathlon Cup. W ubiegłym roku w rywalizacji brało udział 300 zawodników z całej Polski. W pierwszą sobotę grudnia nad zalewem Karczunek odbędzie się kolejny Ogólnopolski Zlot Morsów (w Kałuszynie działa klub Morsów „Ziąbki”). – Już 1 czerwca organizu jemy zawody wędkarskie dla dzieci. Chcemy, żeby one również złapały bakcyla wędkowania. W zmaganiach biorą udział nawet 6-letni uczestnik.
Zawody wędkarskie w przyszłości będą też organizowane w Latowiczu. Oczywiście gdy już powstanie zbiornik. Sam burmistrz Bogdan Świątek--Górski jest pasjonatem wędkowania. Z rozrzewnieniem wspomina dawne wypady na Mazury. – To zajęcie mnie zawsze uspokajało i relaksowało. Potem je trochę zarzuciłem, a teraz znowu kompletuję wędki. Czuję taką wewnętrzną potrzebę, żeby usiąść, rzucić spławik, posiedzieć na taborecie i popatrzeć, czy ta „mała, głupkowata część” będzie się ruszać. Nawet niekoniecznie złowić, ale się zrelaksować.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze