W wiek senioralny wszedł z przytupem - wystartował w lekkoatletycznych mistrzostwach Europy, zdobywając tytuł wicemistrza w rzucie oszczepem w swojej kategorii wiekowej. Zmierzył się z innymi „weteranami”, ustępując jedynie byłemu mistrzowi olimpijskiemu z olimpiady w Moskwie. Na co dzień łączy w swej pracy wiedzę psychologiczną z medyczną i doświadczeniem fizjoterapeuty. Ta „mieszanka” przez lata przynosiła sukcesy jego podopiecznym. Z Aleksandrem Gryckiewiczem rozmawia Mariola Zaczyńska - o tym, jakich pułapek unikać, aby być sprawnym seniorem, a także dlaczego panowie czasem nie nadążają za paniami.
Jest pan najlepszym dowodem na to, że „senior” to pojęcie umowne, i najlepszą rekomendacją, że warto się starać, aby długo być młodym i sprawnym.
- Najlepiej dodać jeszcze „i obrzydliwie bogatym”.
No to już byłaby bomba!
- A tego wszystkim życzę.
Wszyscy to boimy się starości i utraty sprawności. Ale pan wie, jak temu zaradzić. Możemy podpowiedzieć, co robić, na co zwracać uwagę?
- Nie raz widziałem ludzkie cierpienie, bo pracowałem też z niepełnosprawnymi sportowcami. Wszyscy marzyli tylko o choćby troszkę większej sprawności. I często jest tak, że o sprawności zaczynami dopiero myśleć, gdy ją tracimy. Tymczasem trzeba o nią zadbać już wcześniej. Możemy wiele zrobić, aby zapobiec niemocy, chorobom, niesprawności.
O tym, jak należy zdrowo żyć, można przeczytać w poradnikach, wysłuchać w audycjach. To ogólnie dostępna wiedza: aktywność, zdrowa dieta, suplementacja. Ale pan zwraca uwagę na dodatkowe aspekty, choćby na dietę odkwaszającą. Na czym polega?
- To zasada trzech „N” – naturalne, nierafinowane, niegotowane. Doskonale odkwaszają organizm świeżo wyciskane soki z warzyw i owoców. Dobrze działa woda z cytryną, ja dodałbym jeszcze trochę mięty i odrobinę miodu. Ważne dla mikroflory jelitowej są także kiszonki. Starszym osobom polecam suplementację kwasów omega 3 i ginkobiloba na poprawę pamięci i koncentracji.
Aktywność fizyczną także rozkłada pan na czynniki pierwsze, łącząc wiedzę psychologiczną z medycyną sportową i fizjoterapią. O czym powinniśmy jeszcze wiedzieć?
- Nie docenia się bardzo ważnych aspektów, jakimi są regeneracja oraz rozciąganie. Regeneracja, czyli odpoczynek po aktywności, daje ogromne korzyści. A często o tym zapominamy. A rozciąganie mięśni przywraca krążenie krwi. Dlaczego po masażu czujemy się lepiej? Bo poprawiamy krążenie. Streching, joga, wszystkie ćwiczenia rozciągające mięśnie sprawiają, że krew lepiej krąży, a napięcie ustępuje. Na „starość” trzeba patrzeć jak na stan zapalny. Poprawa krążenia krwi w mięśniach, w ciele, to początek regeneracji. Ludzie po masażu mówią czasem, że czują się, jakby zrzucili z pleców jakiś ciężar.
Z ćwiczeń rozciągających częściej korzystają panie. Może w tym tkwi sekret ich większej witalności. Panie skarzą się wręcz, że panowie za nimi nie nadążają, że ich partnerzy starzeją się szybciej.
- Zauważyłem to. Ale to bardziej złożone. Kobiety mają więcej „przełączników” na różnego rodzaju emocje i zadania. Przyznam, że zobaczyłem to dopiero, gdy sam musiałem zająć się moją mamą, która po wypadku stała się niepełnosprawna. I doświadczyłem na własnej skórze, ile obowiązków spoczywa na kobietach: gotowanie, sprzątanie, praca, rodzina, doglądanie bliskich. To wyczerpująca praca, ale jej różnorodność jest jednocześnie jednym ze sposobów regeneracji, redukcji emocji. Każde wykonane zadanie produkuje hormony szczęścia, endorfiny i dopaminę. A proszę zobaczyć, ile zadań w ciągu dnia kobieta po prostu wykonuje, kończy. Ta wielozadaniowość kobiet to ich atut. Niby małe te osiągnięcia, normalne i standardowe, ale działają na mózg.
Czyli chce im się działać dalej, mają energię, a panowie „osiadają na laurach”. I szybciej zaczynają się starzeć i chorować.
- Współczesny mężczyzna ma o 90 procent mniej aktywności fizycznej niż 100 lat temu, gdy musiał ciężko pracować, by utrzymać rodzinę, pokonywać kilometry, pracować na roli lub fizycznie. Dziś czas mija mu zazwyczaj w samochodzie, przy komputerze lub telewizorze.
Chyba też mniej czasu spędza „z kumplami”, którzy też się już trochę „sypią”. Dzisiaj to chyba panie lepiej dbają o swe relacje społeczne, spotykają się, plotkują, zapisują na zumbę czy ladies latino.
- Ależ sprawiedliwie powiem, że widzę ćwiczących panów, w różnych dyscyplinach. To znakomity sposób na utrzymanie sprawności, zdrowia i wyładowanie emocji. Morsują, grają w koszykówkę, biegają, wiedzą co i jak trzeba robić dla zdrowia. A tym, którzy chcą dopiero wrócić do uprawianych kiedyś sportów podpowiadam, aby robić to z głową. Czyli przed wyjazdem na narty lub wyjściem na boisko przygotować się do tego fizycznie, porozciągać, wzmocnić mięśnie. Bo potem trafiają do mnie, z urazami.
I tu poruszył pan ciekawą sprawę. Wiele osób kojarzy aktywność fizyczną z wysiłkiem. Słyszałam rozmowę starszego małżeństwa, gdy pani namawiała męża, aby kupił chociaż rowerek stacjonarny i udawał, że jeździ, ale on z wyrzutem stwierdził: chcesz mnie zabić?
- Lepiej zacząć od drobnej aktywności i najlepiej takiej, która sprawia przyjemność. Dla jednych to będzie basen, inni wybiorą spacery, rower. Niech to przynosi radość. W ogóle powinniśmy nauczyć się na nowo cieszyć z małych rzeczy. Bo jak o architekturze mówi się, że to myśl zastygła w kamieniu, tak o chorobie można powiedzieć, że to myśl zastygła w ciele. Złe myśli i złe emocje nie przyniosą niczego dobrego.
Aleksander Gryckiewicz jest Siedlczaninem od trzech dekad. Jest związany z historią sportu w naszym mieście. Przyjechał na zaproszenie śp. prezydenta Siedlec Henryka Guta, jako medyczny opiekun młodych sportowców. Pochodzi z Białorusi, gdzie ukończył Witebską Akademię Medyczną w dziedzinie psychiatrii, potem specjalizował się w medycynie sportowej, pisząc doktorat w Instytucie Fizjologii w Mińsku. Po przyjedzie do Polski nostryfikował dyplom lekarza medycyny, dodając specjalizację fizjoterapii. Jego siedleccy podopieczni osiągali tak dobre wyniki, że szybko rozpoczął współprace także z narodową kadrą juniorów lekkoatletów. Ale z jego doświadczenia korzystali także olimpijscy seniorzy. Współpracował z męską sztafetą biegaczy na 400 m, którzy pokonali na halowych mistrzostwach rekordzistów Amerykanów, co było okrzyknięte „cudem”. Podobnie było z Marcinem Urbasiem, drugim w historii białym sprinterem, który złamał barierę 20 sekund. Rekord kolejnego podopiecznego, Tomasza Czubaka, do dziś nie został pobity. W sumie Aleksander Gryckiewicz wyjechał z podopiecznymi na sześc olimpiad, wspierając sportowców wiedzą, doświadczeniem i pracą.
Starzejemy się skokowo, a zmiany mogą zaskoczyć
Najnowsze badania dowodzą, że starzejemy się nie stopniowo tylko... skokowo. Doświadczamy drastycznych zmian w organizmie najpierw w połowie lat 40., a potem na początku 60. Dlatego warto, aby dzisiejszą rozmowę przeczytali także 40-latkowie, nie tylko seniorzy.
Być może 40-latkowie już zauważyli, że inaczej metabolizują alkohol, kofeinę i tłuszcze. Pojawia się „piwny brzuszek”, zadyszka podczas wchodzenia na piętro, uczucie niestrawności po kiełbasce z grilla (ale też badania socjologiczne wskazują, że akurat w gronie czterdziestolatków wyraźnie wzrasta spożycie alkoholu). W tym okresie życia spada tempo metabolizmu i ubywa masy mięśniowej. Spada tez poziom hormonów (estrogenów u kobiet i testosteronu u mężczyzn), co wpływa na szybsze starzenie się skóry, spadek libido oraz utratę gęstości kości. Zmienia się także praca narządów wewnętrznych.
I tak wchodzimy w piątą dekadę życia. A wraz z 50-tką. roku organizm wkracza w fazę „starzenia umiarkowanego”: dalszy spadek poziomu hormonów (menopauza i andropauza), utrata masy mięśniowej (sarkopenia), zmniejszenie gęstości kości, pogorszenie elastyczności skóry, wzroku i słuchu.
A potem trafia nas 60-tka i dramatyczny krach. Skokowe zmiany w jakości życia. Możemy doświadczać bardzo gwałtownych zmian związanych z układem krążenia, skórą i mięśniami. Najważniejsze zmiany wiążą się z metabolizmem węglowodanów (zagrożenie cukrzycą!) i kofeiny, regulacją odporności, funkcjami nerek, chorobami układu krążenia. Mięśnie tracą siłę, co częściowo może wynikać z braku aktywności.
W wieku 70 lat naturalne procesy starzenia wpływają na układ ruchu, narządy wewnętrzne i metabolizm. Ale w tym okresie tempo zmian jest wysoce indywidualne, zależne od genetyki, od stylu życia oraz ewentualnych chorób współistniejących.
I tu dochodzimy do najlepszej konkluzji naukowców i lekarzy: w dwóch newralgicznych momentach życia do- brze jest poświęcić więcej uwagi zdrowiu i kondycji, czyli 40- i 60-latkowie powinni zwiększyć swoją aktywność fizyczną w celu ochrony układu krążenia i utrzymania odpowiedniego poziomu masy mięśniowej. Bo to ma wpływ na proces starzenia. Wniosek jest oczywisty: zmiany stylu życia najlepiej wprowadzać, gdy jest się jeszcze zdrowym! Porady Aleksandra Gryckiewicza mogą nam podpowiedzieć, jak się do tego zabrać, co warto robić.
Partnerem wydarzenia jest Samorząd Województwa Mazowieckiego

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze