Jeszcze kilka lat temu grób Mieczysława Asłanowicza – pedagoga, społecznika i pierwszego dyrektora „Żółkiewskiego” – był w złym stanie. Czerwony piaskowiec ściemniał, kamień porastały mchy, a litery niemal znikły. Dziś, po latach starań i wspólnej pracy uczniów, nauczycieli oraz mieszkańców, nagrobek odzyskał dawny blask i znów przyciąga uwagę odwiedzających siedlecki Cmentarz Centralny.
Pomysł, by go odnowić, zrodził się wiele lat temu. Jak wspomina dyrektor IV Liceum Ogólnokształcącego im. Hetmana Stanisława Żółkiewskiego, Jacek Jagiełło, myśl o tym towarzyszyła mu od początku kierowania szkołą. Dla niego to nie był tylko kamienny pomnik, ale symbol i lekcja historii. Mówi, że Asłanowicz był kimś więcej niż dyrektorem – wychowawcą i przyjacielem młodzieży, człowiekiem, który potrafił łączyć wymagania z życzliwością.
Zanim jednak mogło dojść do renowacji, potrzebne były liczne zgody. Nagrobek widnieje w rejestrze zabytków, a jego prawnym dysponentem jest wnuk Mieczysława Asłanowicza, znany aktor Michał Tarkowski. – Spotkałem się z panem Michałem, opowiedziałem mu o naszym pomyśle i od razu udzielił nam pełnomocnictwa – mówi Jacek Jagiełło. – Dzięki temu mogliśmy rozpocząć starania o środki i formalne działania.

Do przedsięwzięcia dołączyło Siedleckie Towarzystwo Samorządowe, które od lat prowadzi kwestę na rzecz ratowania zabytkowych grobów. Wspólnie z nim uczniowie, nauczyciele i absolwenci „Żółkiewskiego” przez dwa lata zbierali środki na odnowienie pomnika. W sumie udało się zgromadzić około 45 tysięcy złotych – dokładnie tyle, ile kosztowała cała konserwacja. – Staliśmy przy bramie cmentarza w chłodny, listopadowy dzień. Podchodzili ludzie, wrzucali pieniądze, pytali, o czyj grób chodzi. Kiedy słyszeli nazwisko Asłanowicz, kiwali głowami z uznaniem. To było piękne doświadczenie – wspomina dyrektor.
Prace konserwatorskie powierzono artyście plastykowi Bartoszowi Markowskiemu, specjalizującemu się w renowacji zabytków. Najpierw dokładnie umyto kamień, usuwając mchy i osady, potem zdjęto ciemne naloty i wzmocniono strukturę piaskowca, by zapobiec dalszemu kruszeniu. Pęknięte elementy pomnika rozebrano i złożono na nowo, a ubytki wypełniono zaprawą dobraną kolorem do oryginału. Brązowe rozety odczyszczono, pozostawiając naturalną, zielonkawą patynę, która nadaje kamieniowi szlachetności. Na końcu całość zabezpieczono specjalnym środkiem chroniącym przed wodą, a litery odnowiono farbą mineralną, dzięki czemu znów są wyraźne i czytelne. Zaginionych łańcuchów nie udało się odnaleźć, więc wykonano nowe – kute, utrzymane w pierwotnym stylu.
– Nie chcieliśmy zrobić z tego pomnika nowego monumentu – podkreśla Jacek Jagiełło. – Zależało nam, by zachować autentyczność i przywrócić mu godność, jaką miał niemal sto lat temu.

Mieczysław Asłanowicz był postacią wyjątkową. Współtworzył siedleckie muzeum, wspierał rozwój harcerstwa, był członkiem Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. W 1928 roku jego imieniem nazwano Muzeum Ziemi Podlaskiej, a w plebiscycie „Kuriera Siedleckiego” uznano go za Siedlczanina XX wieku. – To człowiek, który uczył odpowiedzialności i szacunku do drugiego człowieka. Chcemy, by młodzież znała jego historię – mówi dyrektor.
Dlatego szkoła włącza opiekę nad grobami dawnych nauczycieli i dyrektorów do swojego programu wychowawczego. Co roku przed 1 listopada uczniowie porządkują mogiły, poznają ich historie i zapalają znicze. – To nie jest akademia ani uroczystość. To lekcja historii w terenie. Uczniowie uczą się przez działanie i widzą, że pamięć wymaga pracy – dodaje dyrektor Jagiełło.
Szkoła opiekuje się dziś wieloma mogiłami związanymi z jej przeszłością – m.in. grobem profesora Jana Komara artysty malarza i nauczyciela rysunku, autora przedwojennych siedleckich pomników (m.in. pomnika Wolności, który stanął na Nowych Siedlcach w 1033 r., pomnika Niepodległości odsłoniętego 11 listopada 1930 r.) czy dyrektora (w latach 1924-1939 r.) Karola Piechowskiego. W sumie to około czterdziestu grobów. Niektóre znajdują się poza miastem – w Kobylej Wólce młodzież odnowiła zapomniany grób partyzanta z 1943 roku, sama naprawiając ogrodzenie i stawiając krzyż.
Dyrektor podkreśla, że w takich działaniach młodzi uczą się nie tylko historii, ale i odpowiedzialności. Zdarza się, że ktoś z dobrych chęci próbuje sam „czyścić” pomnik, używając zbyt silnego ciśnienia wody i uszkadzając kamień. – Dlatego mówimy uczniom, że troska o pamięć to także wiedza i umiar. Lepiej zapytać, niż coś zniszczyć – tłumaczy.
Dziś odnowiony grób Mieczysława Asłanowicza jest jednym z piękniejszych zabytków siedleckiego cmentarza. Prosty, elegancki, wykonany z czerwonego piaskowca, z nowymi, dyskretnymi łańcuchami, wygląda tak, jak prawie sto lat temu. – Cieszę się, że udało się to zrobić wspólnie – mówi Jacek Jagiełło. – Kwestowaliśmy ramię w ramię: nauczyciele, uczniowie, absolwenci. Ludzie reagowali z życzliwością, bo wiedzieli, że robimy to z serca.
To historia o pamięci, która nie kończy się na zniczu. O szkole, która nie tylko uczy z książek, ale też pielęgnuje to, co łączy pokolenia. – Każdy kamień ma swoją opowieść – mówi dyrektor „Żółkiewskiego”. – Trzeba tylko się pochylić i ją usłyszeć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo. Profesor Asłanowicz to patron ulicy na której stał mój dom rodzinny. Cieszę się bo jest tam i mój skromny wkład złożony w trakcie kwesty cmentarnej. Efekt imponujący.
Ale ten grób wygląda jak dawniej już... od 4 miesięcy. A o tym w tekście nie ma ani słowa.
Brawo. Profesor Asłanowicz to patron ulicy na której stał mój dom rodzinny. Cieszę się bo jest tam i mój skromny wkład złożony w trakcie kwesty cmentarnej. Efekt imponujący.
Ale ten grób wygląda jak dawniej już... od 4 miesięcy. A o tym w tekście nie ma ani słowa.