Jak twierdzą niektórzy, informacje, że woda jest niezdatna do picia docierały do mieszkańców z dużym opóźnieniem.
Mówienie o psychozie byłoby nadużyciem, ale informacje o bakteriach w wodociągach ostatnio pojawiają się częściej. Ludzie są więc coraz bardziej wyczuleni. Także w powiecie siedleckim powtarzają się przypadki, kiedy Sanepid wydaje zakaz spożycia wody. Zazwyczaj powodem są bakterie coli.
Można powiedzieć, że do takich sytuacji zdążyli się już przyzwyczaić mieszkańcy gminy Mordy. Tylko w tym roku groźne komunikaty Sanepidu pojawiły się kilka razy. Problem, choć zapewne w mniejszej skali, dotyczy także gminy Siedlce. W październiku tego roku Sanepid wykrył niebezpieczną ilość bakterii z grupy coli w wodociągu zaopatrującym Golice i Kolonię Golice. Wkrótce taka sytuacja dotknęła mieszkańców wsi Żabokliki. Gmina organizowała dostawy wody pitnej beczkowozami, rurociągi były płukane, a woda chlorowana. I jej jakość wracała do normy.
Są jednak tacy, którzy uważają, iż problem nie został w pełni rozwiązany. I chodzi tu o rzecz podstawową: o system informowania o złej jakości wody. Dyskusję na ten temat wywołało wystąpienie znanego z dociekliwości sołtysa Topórka w gminie Siedlce, Grzegorza Rostkowskiego. I choć zaczął on od podziękowania wójtowi Henrykowi Brodowskiemu za wyremontowanie w Topórku przystanku autobusowego, po chwili zdecydowanie zmienił ton.
– Chciałem powiedzieć o tych bakteriach w wodociągu – mówił. – Uważam, że trzeba wystąpić do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Siedlcach i w przyszłości wywieszać na tablicach ogłoszeń w naszych miejscowościach komunikaty. Bo rzadko kto wie na czas, że z wodą jest coś nie tak. Przecież nie każdy sprawdza i czyta informacje na stronach urzędu gminy czy facebooku. Parę osób zachorowało, ci którzy pili kranówkę zakażoną bakteriami. Wiem, bo są wśród nich także moi znajomi. Poza tym na stronie przedsiębiorstwa wodociągowego są tylko telefony stacjonarne. Nie ma komórkowych, więc człowiek nie wie, gdzie zadzwonić, jak chce się czegoś dowiedzieć czy zgłosić awarię. I tak było w przypadku zanieczyszczenia wody w Golicach czy Żaboklikach. Do mnie wydzwaniali, żeby się czegoś dowiedzieć, a ja uszy nadstawiam, bo nie wiem, o co chodzi...
Wójt Henryk Brodowski rozwiał część wątpliwości sołtysa, ale chyba jednak nie wszystkie. – Jeśli chodzi o informacje, PWiK ma dyżur całą dobę – wyjaśnił wójt. – I można dzwonić na telefon stacjonarny, na pewno ktoś na dyżurze odbierze. Jeśli jest jakieś zanieczyszczenie wody, PWiK oraz Sanepid dzwonią do mnie. A gmina umieszcza komunikaty na swojej stronie internetowej i facebooku.
Wójt przekazał też informacje o październikowym zanieczyszczeniu.
– Badali wodę w sklepie w Żaboklikach czy szkole w Golicach i pojawiła się bakteria – powiedział. – Nie dużo, ale woda nie była czysta. Dlatego odcinek sieci wodociągowej był płukany. Dotąd płukali, aż badania wykazały, że woda nadaje się do spożycia. Potwierdziły to i Sanepid, i PWiK. Informacje w podobnych sytuacjach zawsze ukazują się na naszej stronie. A jak pan sołtys chce się dowiedzieć dokładniej i ze mną porozmawiać, podam swój numer telefonu komórkowego. Można do mnie dzwonić całą dobę.
I rzeczywiście, wójt podyktował numer. Poinformował też, że dostępny jest numer wicewójta. To nie zadowoliło sołtysa Rostkowskiego.
– Mnie chodzi o to, żeby były informacje na tablicach ogłoszeń, na bieżąco, jak coś wybuchnie – powtórzył. – Bo nie wszyscy mają facebooka. Tak jak choćby ja. I nie wiedziałem, że woda jest niezdatna do picia. Dlatego potrzebna jest informacja na tablicach we wsiach.
– Będą powiadamiani sołtysi – odparł wójt. – A oni niech zawiadamiają mieszkańców.
– To ja bym musiał do wszystkich chodzić... – skonstatował z wyraźnym wyrzutem sołtys. – Ominę sąsiadkę, kobieta dostanie biegunki, to do kogo będzie miała pretensje...? Do PWiK, do gminy czy do sołtysa?
Wszelkie wątpliwości na temat procedur wyjaśnił zastępca wójta, Sławomir Jagiełło. – Jeśli Sanepid wykryje bakterie, musi wydać decyzję, która, bez względu na porę, przychodzi do wójta – poinformował. – W tym wypadku ogłoszenia rozwieszałem z pracownikami w danych miejscowościach, czyli Golicach, Golicach Kolonii i Żaboklikach. W tej ostatniej wywieszałem osobiście. Robiliśmy też zdjęcia każdej tablicy, bo z tego rozliczamy się przed Sanepidem. Faktycznie, większość ludzi przechodzi koło tablic i nie czyta ogłoszeń. Procedury, przy pomocy Sanepidu, mamy jednak opracowane.
Podsumowując, są aż cztery formy informowania: strona UG, facebook, telefon do sołtysa oraz tablice ogłoszeń. Coś jednak w tym, wydawałoby się, szczelnym systemie, najwyraźniej nie do końca działa.
– Dzwoniłem do sołtys Żaboklik i ona o zanieczyszczeniu nic nie wiedziała – nie ustępował sołtys Topórka. – Pewnie nie dostała telefonu w odpowiednim czasie. Dopiero potem ogłosiła to na swojej stronie. A w niedzielę o bakterii w wodociągu było ogłoszone przez księdza. Parę dni jednak minęło. Dlatego bym prosił, aby takie informacje były na bieżąco. A ludzie nie wiedzieli. Kilka osób chorowało. Jedna nawet przez dwa tygodnie.
Wsparcie dla wątpliwości sołtysa przyszło ze strony radnego, Leszka Woźnicy, który reprezentuje właśnie Golice.
– Na najbliższym posiedzeniu komisji gospodarki komunalnej, najprawdopodobniej 20 listopada, będzie prezes PWiK – poinformował. - I nadarzy się okazja, żeby zadawać mu pytania. Sam będę je miał, bo w przypadku sytuacji w Golicach też nie wszystko mi się podoba... Wszem i wobec wiadomo, że to wszystko miało miejsce wcześniej, niż ludzie zostali poinformowani. Wiadomo też, że służby PWiK pracowały przynajmniej tydzień przed ogłoszeniem komunikatu w sprawie jakości wody.
***
W przypadku zanieczyszczenia wody informacja musi docierać do mieszkańców natychmiast. Ale... Wystarczy spojrzeć na komunikaty Sanepidu. Czytamy w nich, że próbki wody zostały pobrane, na przykład, 24 października, a komunikat pochodzi z 26 października. Badania trwają, ale już na starcie są dwa dni opóźnienia. Może by więc wysyłać odpowiednie komunikaty na telefony komórkowe? Choćby zamiast alertów RCB, które ostrzegają przed „nawalnymi opadami deszczu”, gdy pojawia „kapuśniaczek”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dla tych, którzy mają pocztę elektroniczną na jakimkolwiek portalu, wystarczy by PWiK wysyłało newsletter z powiadomieniem, tak jak robi to np. PGE Dystrybucja informując o wyłączeniach zasilania planowanych lub awaryjnych. Myślę, że każdy choć raz dziennie odbiera swoją pocztę, więc już byłoby to dużym ułatwieniem w informowaniu ludzi w miarę szybko. Przecież od dawna ta metoda jest już stosowana. Raczej mało kto pamięta o tym, żeby codziennie zaglądać na strony PWiK lub UG, czy aby dziś nie ma jakiejś informacji o skażeniu wody itp. To nonsens proponować takie rozwiązanie - mało skuteczne, a właściwie zaproponowane po to żeby pozbyć się ewentualnego problemu bo przecież "ogłosiliśmy - chcecie to czytajcie, a jak nie to nie, wasze zdrowie, wasz problem" - tak odbieram to domniemane rozwiązanie. Ale... jak się zaczną ewentualne pozwy cywilne sypać i realne odszkodowania za utratę lub uszczerbek na zdrowiu, to wtedy wodociągi i gmina szybko się ogarną z ich nieudolnymi rozwiązaniami. Ot i po problemie, bo jak zacznie kasy w kasie brakować tak bogatej gminy jak to jest głoszone dookoła, to skuteczne rozwiązanie znajdzie się z prędkością światła. A dopóki ludzie sami nie domagają się dość skutecznie, to dostają kopa w d... i od gminy i od wodociągów. Czyż nie? (pytanie retoryczne).
Powinny być alerty SMS na komórki zalogowane na terenie, gdzie doszło do zanieczyszczenia wody pitnej i tyle a nie na tablicach ogłoszeń, jak za króla Ćwieczka, których nikt nie czyta?
Potrafią spamować głupotami w pLandemiach i bzdetach podobnego sortu, pozwalały służby (i operatorzy) na MASOWE wydzwanianie i zabawę w głuchy telefon (czesanie danych biometrycznych głosu, reakcje/zawartość odbierających), zatem SPAM niech przeitoczy się w rzeczywiście potrzebne komunikowanie - BTS rozrzuca alert o ryzyku zatrucia wodą wodociągową i w ograniczonym obszarze potencjalnie zainteresowani wiedzą co zagraża.
i tego... i ni ma sprawy!
otóż to! w punkt! każdy wie o co chodzi, z jeleniem się nie rozmawia bo poroże ma hahaha
we wsi siedlce komunikacja funkcjunuje w włączaniu wyjców syren które przyprawiają o palpitacje serca może bębny byłyby lepsze taka u nas jest cywilizacja
Sławomir Jagiełło. – Jeśli Sanepid wykryje bakterie, musi wydać decyzję, która, bez względu na porę, przychodzi do wójta – poinformował. – W tym wypadku ogłoszenia rozwieszałem z pracownikami w danych miejscowościach, czyli Golicach, Golicach Kolonii i Żaboklikach. W tej ostatniej wywieszałem osobiście. Naprawdę??? Sławomir to ci dopiero "poświęcenie"!!! A czy ty aby kasy za to nie bierzesz??? No właśnie.***
W Mordach, pomimo 5 skażeń wody od 30 sierpnia 2021 Sanepid w ogóle nie wydał komunikatów, zapomniało im się. Mieszkańcy dwa lata pili skażoną wodę. Widziałam na forum mieszkańców Mordów że WSSE potwierdziło złamanie prawa przez PSSE w 5 przypadkach - i jak na razie nic się nie stało. Zresztą u nas chyba mniej chorowici są ludzie , uodpornieni - w Golicach przez kilka dni skażenia jak czytam rozchorowało się kilka-kilkanaście osób. A w Mordach , na ponad 5 tysięcy pijących wodę, Sanepid napisał że od 2020, czyli przez 5 lat ani jednego przypadku nie było. Cuda, Panie.
Dla tych, którzy mają pocztę elektroniczną na jakimkolwiek portalu, wystarczy by PWiK wysyłało newsletter z powiadomieniem, tak jak robi to np. PGE Dystrybucja informując o wyłączeniach zasilania planowanych lub awaryjnych. Myślę, że każdy choć raz dziennie odbiera swoją pocztę, więc już byłoby to dużym ułatwieniem w informowaniu ludzi w miarę szybko. Przecież od dawna ta metoda jest już stosowana. Raczej mało kto pamięta o tym, żeby codziennie zaglądać na strony PWiK lub UG, czy aby dziś nie ma jakiejś informacji o skażeniu wody itp. To nonsens proponować takie rozwiązanie - mało skuteczne, a właściwie zaproponowane po to żeby pozbyć się ewentualnego problemu bo przecież "ogłosiliśmy - chcecie to czytajcie, a jak nie to nie, wasze zdrowie, wasz problem" - tak odbieram to domniemane rozwiązanie. Ale... jak się zaczną ewentualne pozwy cywilne sypać i realne odszkodowania za utratę lub uszczerbek na zdrowiu, to wtedy wodociągi i gmina szybko się ogarną z ich nieudolnymi rozwiązaniami. Ot i po problemie, bo jak zacznie kasy w kasie brakować tak bogatej gminy jak to jest głoszone dookoła, to skuteczne rozwiązanie znajdzie się z prędkością światła. A dopóki ludzie sami nie domagają się dość skutecznie, to dostają kopa w d... i od gminy i od wodociągów. Czyż nie? (pytanie retoryczne).
Powinny być alerty SMS na komórki zalogowane na terenie, gdzie doszło do zanieczyszczenia wody pitnej i tyle a nie na tablicach ogłoszeń, jak za króla Ćwieczka, których nikt nie czyta?
Potrafią spamować głupotami w pLandemiach i bzdetach podobnego sortu, pozwalały służby (i operatorzy) na MASOWE wydzwanianie i zabawę w głuchy telefon (czesanie danych biometrycznych głosu, reakcje/zawartość odbierających), zatem SPAM niech przeitoczy się w rzeczywiście potrzebne komunikowanie - BTS rozrzuca alert o ryzyku zatrucia wodą wodociągową i w ograniczonym obszarze potencjalnie zainteresowani wiedzą co zagraża.