Reklama

Trudny przypadek

13/12/2005 00:00
Lekarz z lukowskiego szpitala nie przyjal na oddzial pacjentki uskarzajacej sie na silne bóle brzucha. Tydzien pózniej w Warszawie stwierdzono u niej zgorzel wyrostka robaczkowego i ropnie na innych narzadach w brzuchu. Krystyna juz doszla do zdrowia po powaznym zabiegu operacyjnym. Wielu powód operacji moze uznac za blahy, no bo cóz to takiego ten wyrostek robaczkowy. Przy prawidlowym rozpoznaniu, usuniecie chorego wyrostka nie trwa dluzej niz pól godziny. Krystyna miala pecha, ze na stól operacyjny trafila w momencie, gdy doszlo juz do zgorzeli, a stan zapalny przeniósl sie na inne organy w jamie brzusznej. Jej operacja trwala 3,5 godziny, a rekonwalescencja ponad miesiac. – Odpowiedzialnoscia za cierpienia, a przede wszystkim za narazenie mnie na niebezpieczenstwo, obarczam chirurga A. D. – wyjasnia Krystyna. – Zostalam do niego skierowana jako do specjalisty, a on po wykonaniu mi badania krwi odeslal do domu twierdzac, ze „cos sie dzieje w brzuchu, ale nie wiadomo co”. Powiedzial, bym poczekala i raczej nie przychodzila ponownie nastepnego dnia, jak ból nie ustapi. Zlozylam juz oficjalna skarge do dyrektora SP ZOZ w Lukowie na postepowanie chirurga. Niedziela, 9 pazdziernika. Krystyne odwiedzil Romek, jej chlopak. Oboje sa studentami. W trakcie spotkania Romek dowiaduje sie, ze od trzech dni jego dziewczyne bardzo boli brzuch. Jest swiadkiem, jak podczas kolejnego ataku bolesci Krystyna placze. Bez lekarskiej pomocy sie nie obejdzie. Duomox na pecherzyki W Gabinecie Nocnej i Swiatecznej Ambulatoryjnej Opieki Lekarskiej przy ul. Partyzantów w Lukowie zwijajaca sie z bólu Krystyne przyjal lekarz pelniacy dyzur. Po przeprowadzonym wywiadzie pacjentke skierowano do Szpitala Miejskiego. Dyzur w Izbie Przyjec pelnil chirurg A. D. – Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy chirurg po krótkim badaniu i przejrzeniu wyników morfologii krwi, która zlecil mi wykonac, stwierdzil, ze w jamie brzusznej dzieje sie cos niedobrego, ale nie moze jeszcze okreslic, co to - mówi Krystyna. Liczylam na pomoc, do czego mam przeciez prawo, a tymczasem lekarz odeslal mnie do domu. Nie wykonano mi ani USG, ani nie odbyla sie konsultacja ginekologiczna, na która mialam sama pójsc rano do przychodni rejonowej. Poczulam, ze nie jestem dla tego lekarza wazna pacjentka, tylko kims, kto zaklóca dyzur trudnymi do rozpoznania dolegliwosciami. Chirurg mrukliwie wypowiedzial kilka pytan: czy cos jadlam i pilam. Nie rozmawial ze mna o stanie mego zdrowia. Podczas wizyty u ginekologa A. K. Krystyna dowiedziala sie, ze ma pecherzyki na przydatkach. Z relacji pacjentki wynika, ze lekarz przeprowadzil jakis zabieg, przepisal antybiotyk (Duomox) oraz inne leki i zapowiedzial, ze jeszcze przez dzien lub dwa brzuch moze bolec. – U ginekologa nie mialam robionego USG – informuje Krystyna. – Dla mnie byla jednak najwazniejsza nadzieja, ze przyczyna nieznosnego bólu zostala znaleziona i wreszcie bede zdrowa. Po tabletkach bylo lepiej, co calkiem uspilo ma czujnosc. W czwartek, po czterech dniach od wizyty u ginekologa, antybiotyk sie skonczyl. W piatek, 14 pazdziernika, pojechalam do Warszawy. W trakcie podrózy cos mnie pobolewalo, ale zlozylam to na karb niedawnego zabiegu i wstrzasów w czasie jazdy. Najgorsze mialo dopiero nastapic – wspomina Krystyna. Studencki „przypadek” Romek, którego odwiedzila Krystyna, zapamietal, ze w piatek okolo godziny 23 brzuch bolal ja juz tak bardzo, ze nie zastanawial sie i zawiózl dziewczyne do szpitala na ul. Lindleya, pelniacego ostry dyzur. – Krysia natychmiast zajelo sie troje lekarzy. Trzykrotnie wykonano jej badania USG. Po konsultacjach zapadla decyzja o otwarciu brzucha. Operacja zaczela sie o godzinie 5, a zakonczyla o 8.30. Lekarz operujacy Krysie powiedzial, ze pacjentka powinna byc poddana zabiegowi usuniecia chorego wyrostka tydzien wczesniej, a odwlekanie operacji doprowadzilo do zgorzeli i ropnia okolowyrostkowego, który objal sasiednie organy. Jej przypadek prezentowano studentom medycyny z komentarzami, do czego moze prowadzic „wyrostek zle zdiagnozowany”. Dziewczyna przelezala w szpitalu po operacji 12 dni, a pózniej przez miesiac chodzila na oczyszczanie rany i zmiany opatrunku. W lukowskim szpitalu robiono jej spore trudnosci, nie chciano przyjmowac na zabiegi. Chirurg z zarzutami Chirurg, któremu przedstawilem punkt widzenia jego niedawnej pacjentki stwierdzil, ze nie moze rozmawiac o schorzeniach u konkretnej osoby, bo te sfere chroni tajemnica lekarska. Do spraw zwiazanych z zapaleniem wyrostka robaczkowego odniósl sie ogólnie. – Objawy sa bardzo róznorodne i niejednolite. Nie ma tez badan, które by w stu procentach wskazaly na stan zapalny wyrostka. Bóle trzewne, na jakie skarza sie pacjenci, nie zawsze odzwierciedlaja polozenie chorego narzadu. Proces zapalny wyrostka jest dynamiczny i zmienia sie w czasie. Wyrostek reaguje na rózne procesy chorobowe w jamie brzusznej, samemu ulegajac zapaleniu, choc nie zawsze sa to ostre zmiany prowadzace do samozniszczenia narzadu. Pojawienie sie pelnych objawów klinicznych moze trwac do 3 dni – wyjasnil chirurg. – Cóz z tego, ze bylam „trudnym przypadkiem”? Lekarz po to konczy studia medyczne i specjalizuje sie, by wiedzial, jak skutecznie pomóc. Warszawscy koledzy po fachu pana D. nie wstydzili sie konsultowac ze soba w pieciu. Pan D. chcial leczyc mnie w pojedynke - jego sprawa, ale niech teraz nie tlumaczy, ze zapalenie wyrostka trudno wykryc. Oskarzam chirurga z Lukowa o to, ze nierzetelnie przeprowadzil badania, nie udzielil mi wyczerpujacej informacji o stanie zdrowia i wykpil sie odeslaniem mnie do ginekologa z przychodni, nie stawiajac zadnej diagnozy, bo o tym, ze „cos dzieje sie w brzuchu”, to ja sama wiedzialam najlepiej. Od autora: Imiona pacjentki i jej chlopaka zostaly zmienione.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości