- Boimy się, że na Pułaskiego powtórzy się tragedia sprzed dwóch lat. Władze miasta obiecywały nam, że nasze bezpieczeństwo się poprawi, a tymczasem dzieje się na odwrót – skarżą się mieszkańcy jednej z kamienic w okolicy ulicy Pułaskiego w Siedlcach.
Ludzie boją się, że w razie pożaru zabudowywane bramy wjazdowe utrudnią dojazd strażakom. Okazuje się, że urzędnicy i strażacy nie tylko znają problem, ale też połączyli siły, żeby z nim walczyć.
Tragedii z czerwca przed dwoma laty nikomu przy ul. Pułaskiego nie trzeba przypominać. W pożarze zginęła kobieta w ciąży i jej dwójka dzieci.
Straż nie mogła wjechać na podwórko. Zanim to się udało, minęło zbyt dużo czasu, który miał wtedy wagę ludzkiego życia.
Zaraz po tragedii, władze miasta zapowiedziały likwidację barier, utrudniających straży dojazd na miejsce zdarzenia. Zapowiedzi te dotyczyły w szczególności kwadratu ulic: Sienkiewicza, Floriańskiej, Kilińskiego i Pułaskiego.
Tymczasem problemy z dojazdem do budynków w tej okolicy nie tylko nie odchodzą w przeszłość, ale zaczynają narastać. Problem zauważyła już Komenda Miejska Straży Pożarnej.
- Właściciele prywatnych kamienic niewiele sobie z tego robią. Przeprowadzane są kolejne remonty. Ostatnio nawet zabudowano kolejną bramę przy ul. Pułaskiego – mówi rzecznik KMSP, Adam Dziura.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!