- Pan starosta uważa, że starostwo to on, niczym Ludwik XIV, który mówił „państwo to ja” – twierdzi Janusz Kobyliński. Czy Czesław Giziński złamał prawo?
Starosta Giziński od dawna jest przekonany, że opozycja się go czepia. Nie przejmuje się tym zbytnio, bo, jak podkreśla, ma drużynę. To radni wywodzący się, jak on, z PSL. Pewny ich poparcia chciał nawet zmienić statut, aby zarząd powiatu składał się z czterech członków, a nie jak dotychczas - z pięciu. Zmiany nie wprowadzono, ale zarząd nadal obraduje bez piątego członka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!