Z karnawałowym szaleństwem to jest tak, że na dwoje babka wróżyła. Raz ma się ochotę, a raz kompletnie nie. Pocieszające jest to, że jak ochota jednak najdzie, to jest gdzie iść i poszaleć. Tzw. sal weselnych wyrosło u nas niczym pole kani po dżdżystym dniu. Ich obecność zwolniła, na przykład, Miejski Ośrodek Kultury z obowiązku organizowania karnawałowego balu dla notabli i śmietanki towarzyskiej. Różna to bywała śmietanka. Pamiętny był bal, na którym jedna z dam zrobiła awanturę, że usadzono ją przy... nieoświetlonym stoliku!
- A pani, to k....a myśli, że po co ja taką drogą suknię kupiłam?! - piekliła się dama, nazywając swój stolik jakimś pier...ym ciemnym kątem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!