Reklama

Zabił żonę, ale za kratki nie trafi. Jest wyrok w sprawie zabójstwa w Topórku

Tadeusz S., który w sylwestra 2021 r. zaatakował żonę nożem i siekierą, nie spędzi najbliższych lat w więzieniu. Biegli uznali, że jest niepoczytalny - cierpi na alkoholowy obłęd niewierności małżeńskiej.

9 października Sąd Okręgowy w Siedlcach umorzył postępowanie w sprawie Tadeusza S., który zabił żonę. Na podstawie dwóch zbieżnych opinii zespołów biegłych psychologów i psychiatrów sąd ustalił, że mężczyzna jest chory psychicznie i miał zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów. Tadeusz S. ma trafić do zamkniętego zakładu psychiatrycznego, a koszty procesu zostaną pokryte ze skarbu państwa. Wyrok jest nieprawomocny.

Reklama

Nożem i siekierą

Przypomnijmy: Tadeusz, jego żona, dorosłe dzieci i ich znajomi świętowali nadejście Nowego Roku na domówce u syna. Gdy impreza się skończyła i małżonkowie wrócili już z imprezy, będąc w swojej sypialni, zaczęli się kłócić. Kobieta z rozerwaną bluzką uciekła piętro wyżej, gdzie przebywały jej dzieci i ich znajomi. Tadeusz poszedł za nią. Szarpali się. Gdy mężczyzna zszedł na parter, córka zamknęła na kluczyk drzwi na klatce schodowej. Jednak ojciec wybił ręką szybę w drzwiach, przekręcił klucz i dostał się na piętro. W ręce trzymał nóż. Młodzi ludzie uciekli na zewnątrz, ale żona Tadeusza, jedna z córek i jej koleżanka schroniły się na strychu. Tadeusz S. sforsował drzwi siekierą. Wszedł na strych i zadał żonie ciosy nożem i siekierą. Potem wrócił do sypialni i położył się. Gdy przyjechała policja, dobrowolnie spokojnie opuścił pokój.

Trzecia, najważniejsza opinia

Tadeusz S. został oskarżony o zabójstwo żony ze szczególnym okrucieństwem i o usiłowanie zabójstwa starszej córki. Z pierwszej bardzo krótkiej opinii psychologicznej i psychiatrycznej wynikało, że miał zdolność rozpoznania czynu, jakiego się dopuścił, a skutki wypicia alkoholu (miał 3 promile) mógł przewidzieć. Drugi zespół biegłych doszedł do zupełnie innych wniosków: stwierdził, że Tadeusz S. ma przewlekłe urojenie zaburzeniowe, ostrą psychozę. Zdaniem tego zespołu biegłych Tadeusz S. był przekonany o niewierności swojej żony i działał w chęci jej ukarania. A alkohol wykluczył możliwość zapanowania nad tym, co się stało. Biegli stwierdzili, że mężczyzna musi się leczyć psychiatrycznie w zamkniętym zakładzie.

Reklama

W związku ze sprzecznymi opiniami sąd zdecydował o powołaniu kolejnego zespołu biegłych psychologów i psychiatrów.

Trzeci zespół biegłych stwierdził, podobnie jak drugi, że Tadeusz S. ma urojenia dotyczące zdrady żony.

- Oskarżony cierpi na przewlekłą chorobę psychiczną: alkoholowy obłęd niewierności małżeńskiej. Może tak być, że te urojenia są od dziesięciolecia. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kiedy granica między podejrzeniami niewierności a psychotyczną pewnością, będącą obłędem, została przekroczona. Niemniej trzeba brać pod uwagę dziesięciolecia – wyjaśniał w sądzie 9 października biegły psychiatra Marek Mastalerz.

Reklama

Nie możemy go nazwać zabójcą

W związku ze stwierdzoną chorobą psychiczną oskarżonego, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Siedlcach, Adrian Wysokiński, w mowach końcowych wnioskował o umorzenie postępowania i skierowanie Tadeusza S. do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Adrian Wysokiński, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Siedlcach. Fot. MC

- Sąd zamknął przewód, udzielił głosu stronom, by czynić sąd nad zabójcą – zaczął Adrian Wysokiński. - Zbrodnia zabójstwa jest jedną z najpoważniejszych w kodeksie karnym. W tym przypadku tym bardziej okrutna i tym bardziej zasługująca na potępienie, że Tadeusz S. odebrał życie swojej żonie, kobiecie z którą spędził kilkadziesiąt lat. Ale dzisiaj, zastanawiając się nad ukaraniem sprawcy, zarzucając mu zbrodnię, mając trzecią już opinię biegłych, ten zarzut staje się bezprzedmiotowy.

Reklama

Obrońca Tadeusza S. mecenas Andrzej Szarko miał inny pogląd. W sprawie zabicia żony wnosił, tak jak prokurator, o umorzenie postępowania, natomiast wniósł o uniewinnienie swojego klienta z zarzutu usiłowania zabójstwa córki.

Obrońca Tadeusza S. mecenas Andrzej Szarko

- Nie możemy go nazwać zabójcą, bo to jest człowiek chory. Jego czyn nie wyczerpuje znamion przestępstwa. Jeśli ten człowiek jest niepoczytalny, to nie jest zabójcą i nigdy nim nie był – powiedział Andrzej Szarko.

Dlaczego osoba uznana za niepoczytalną nie może trafić do więzienia, nawet jeśli są dowody na to, że popełniła zbrodnię zabójstwa? Co stanie się w najbliższym czasie z Tadeuszem S.? Szersza relacja z ostatniej rozprawy w kolejnym wydaniu „TS”.

Reklama

Milena Celińska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/07/2025 13:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości