Spotykają się co pięć lat. Pierwszy raz przypadł na 35-lecie matury. Teraz od matury minęło równe pół wieku. Klasa Technikum Samochodowego. Szkoła mieściła się wtedy przy ul. Browarnej. Nie miała sali gimnastycznej, boiska. Warunki były skromne. Budynek szkoły można było obejrzeć na zdjęciach, podobnie fotki z wycieczek, z klasy, ze studniówki. W tym roku na zjeździe był starszy kolega, Jan Aleksandrowicz, który przygotował nawet specjalną prezentację z historią szkoły. A każdy z uczestników dostał okolicznościową szkolną tarczę.
W sali bankietowej hotelu Kamienica gospodarz klasy Piotr Nowak odczytał listę obecności.
- Wstań, pokaż się, czy się zestarzałeś – komenderował, a dawni uczniowie „Samochodówki” posłusznie stawali na baczność. - Marysia... Jesteś! Z mężem! Z tym samym?
- Tak! - odpowiada Marysia.
- Jadzia? Obecna... Krysia? Obecna... Mirka?
- Zgadza się – odpowiada Mirka, indywidualistka, która nie lubi być ustawiana w szeregu.
Po chwili wszyscy wznoszą toast: Obyśmy choć jeszcze raz się spotkali...

Piotr, który mieszka w USA, nie opuszcza spotkań, jest ich inicjatorem, mimo że ma najdalej. Wznosił toasty w amerykańskim stylu.
- Mamy tu dwóch kolegów strażaków, ale, kochani... Oby nasza miłość nigdy nie wygasła!
Patrząc na te uśmiechnięte i pełne życzliwości twarze można mieć pewność, że ten ogień będzie jeszcze długo płonął. Przezornie padł komunikat: nie rozmawiamy o polityce!
W tej klasie (matura 1975) uczyły się 4 dziewczyny. Wszystkie zameldowały się na spotkaniu.
-Jadziuśka! - Mirka wita serdecznie koleżankę.
-Mireczka! Tylko ty do mnie tak mówisz – uśmiecha się Jadwiga.
Gdzieś z boku odzywa się głos: „To ty? Nie poznałem cię!”. Jadwiga uspokaja życzliwie: -Trochę się postarzałam, więc nie przejmuj się.
Dziewczyny wspominają, że na warsztatach nie było dla nich taryfy ulgowej. A co im zostało z miłości do samochodów? Śmieją się, gdy o to pytam.
- Gdy złapałam gumę w „Maluchu”, wysiadłam, wróciłam do domu i dałam kluczyki mężowi, mówiąc: zrób coś z tym – opowiada ze śmiechem Krysia.
Krysia i Jadzia „widują się” w mediach społecznościowych. Na facebooku jest strona „dawna Samochodówka”. A Mirka jest poza systemem.
- Nie współpracuję z komputerami – mówi zdecydowanym głosem.
- Ja mam facebooka w telefonie – pokazuje Jadzia.
I telefony idą w ruch – panie pokazują zdjęcia dzieci i wnuków. Jadzia ma sporo zdjęć z wakacji, ale też trochę szkolnych, pamiątkowych, z wycieczek i praktyk.
- Tyle podróżujesz! Starcza ci emerytury? - dziwią się koleżanki.
- Po porostu dzieci mam dobre – Jadzia zdradza, że córka a to walizeczkę nową kupi, a to voucher na wycieczkę podrzuci.

Grzegorz Chróściel pokazuje szkolną tarczę. Co pięć lat jest inna, przygotowywana na każde spotkanie. Grzegorz nie wyobraża sobie, że mógłby któreś opuścić.
- Trzeba się lubić, żeby chcieć się spotykać – podkreśla. - To była najlepsza klasa w szkole. Trzymaliśmy się i trzymamy.
Cały reportaż będzie można przeczytać w jednym z kolejnych papierowych wydań wydań "TS".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Super, pozdrawiam cieplutko wszystkich
Super, pozdrawiam cieplutko wszystkich