Reklama

Godło Kościuszkowskie na FA-50. Historia znaku, który połączył Eskadrę Kościuszkowską, Dywizjon 303 i Mińsk Mazowiecki

Podczas święta 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim na samolocie FA-50 oficjalnie odsłonięto godło Kościuszkowskie. To symbol, którego historia prowadzi od wojny polsko-bolszewickiej, przez Dywizjon 303 i Bitwę o Anglię, aż po współczesne polskie lotnictwo. O jego znaczeniu opowiadali Richard Kornicki, syn pilota Dywizjonu 303, oraz historycy lotnictwa.

Gdy podczas święta 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim płk pil. Adam Kalinowski dowódca bazy i Richard Kornicki wspólnie odsłaniali godło Kościuszkowskie na samolocie FA-50, spotkały się dwie historie. Jedna związana z najnowszym rozdziałem polskiego lotnictwa wojskowego, druga sięgająca wojny polsko-bolszewickiej, Dywizjonu 303 i losów polskich lotników rozsianych po świecie po zakończeniu II wojny światowej.

Dla Richarda Kornickiego był to moment szczególny. Syn pilota Dywizjonu 303 uczestniczył w symbolicznym przekazaniu tradycji na kolejną generację samolotów. Znak, który ponad sto lat temu pojawił się na maszynach Eskadry Kościuszkowskiej, po MiG-ach-29 trafił na FA-50 stacjonujące dziś w Mińsku Mazowieckim.

Reklama

– Nie jest prawdą, że Polacy sami wygrali Bitwę o Anglię. Byłoby to niesprawiedliwe wobec brytyjskich pilotów. Prawdą jest jednak, że w decydującym momencie po stronie aliantów pojawiło się 147 doskonale wyszkolonych i doświadczonych bojowo polskich pilotów. To oni pomogli przechylić szalę zwycięstwa – mówił Kornicki.

Dla Richarda Kornickiego historia Dywizjonu 303 nie jest tylko przedmiotem badań czy działalności społecznej. Jest historią własnej rodziny. Jego ojciec, Franciszek Kornicki, był jednym z najbardziej znanych polskich pilotów myśliwskich walczących na Zachodzie. W czasie wojny wykonał 195 lotów bojowych, dowodził Dywizjonami 308 i 317, a w wieku 26 lat został najmłodszym polskim dowódcą dywizjonu myśliwskiego.

Reklama

Po wojnie nie wrócił do kraju. Tak jak tysiące polskich lotników pozostał na emigracji. Dla wielu z nich powrót do Polski oznaczał niepewność, a często represje ze strony nowych władz. W Wielkiej Brytanii budowali więc nowe życie, jednocześnie pielęgnując pamięć o wojennych doświadczeniach i kolegach, którzy nie wrócili z lotów bojowych.

Historia, którą dziś opowiada Richard Kornicki, zaczęła się jednak znacznie wcześniej niż II wojna światowa.

 

Jak przypomina historyk lotnictwa Wojciech Matusiak, początki godła Kościuszkowskiego sięgają roku 1919.

Reklama

– To znak, który powstał w 1919 roku. Najpierw pojawił się na samolotach Eskadry Kościuszkowskiej, w której służyli amerykańscy ochotnicy walczący po stronie Polski podczas wojny z bolszewikami – wyjaśniał.

Był to jeden z najbardziej niezwykłych epizodów w historii polskiego lotnictwa. Do odradzającej się po latach zaborów Polski przybyli amerykańscy piloci, którzy postanowili wesprzeć kraj walczący o swoje granice. Wśród nich byli weterani I wojny światowej. Nie przyjechali dla pieniędzy ani kariery.

Reklama

– Tadeusz Kościuszko był wspólnym bohaterem Polaków i Amerykanów. Amerykańscy ochotnicy traktowali swój udział w wojnie polsko-bolszewickiej jako spłatę długu wdzięczności za pomoc, jakiej Kościuszko udzielił Stanom Zjednoczonym podczas wojny o niepodległość – tłumaczył Matusiak.

To właśnie oni stworzyli znak, który później stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiego lotnictwa. Łączył elementy polskie i amerykańskie, przypominając o wspólnej walce o wolność.

Po zakończeniu wojny 1920 roku amerykańscy piloci wrócili do ojczyzny, ale Eskadra Kościuszkowska pozostała częścią Wojska Polskiego. Jej lotnicy walczyli we wrześniu 1939 roku, a później przedostali się na Zachód.

Reklama

– Z punktu widzenia lotników była to cały czas ta sama jednostka. Zmieniały się samoloty, miejsca stacjonowania i nazwy organizacyjne, ale tradycja trwała nieprzerwanie – podkreślał historyk.

Właśnie dlatego lotnicy Dywizjonu 303 uważali się za spadkobierców Eskadry Kościuszkowskiej. Na ich samolotach również widniało charakterystyczne godło.

Po wojnie historia tych ludzi przez dziesięciolecia pozostawała w Polsce na marginesie oficjalnej pamięci. Bohaterowie Bitwy o Anglię mieszkali setki kilometrów od kraju, którego bronili. Wielu nigdy już nie zobaczyło rodzinnych stron.

Reklama

Dopiero po 1989 roku nastąpił symboliczny powrót.

Do Mińska Mazowieckiego przyjechali weterani Dywizjonu 303. To oni przekazali miejscowym lotnikom prawo do dziedziczenia tradycji Eskadry Kościuszkowskiej i używania jej godła. Dla żołnierzy była to nie tylko uroczystość. Było to przekazanie odpowiedzialności za pamięć o ludziach, którzy tworzyli historię polskich skrzydeł.

Richard Kornicki wspominał również wydarzenie, które szczególnie zapadło mu w pamięć. Jego ojciec, Franciszek Kornicki, jeden z najbardziej znanych polskich pilotów myśliwskich walczących podczas II wojny światowej, zmarł 16 listopada 2017 roku w wieku 100 lat. Dwa tygodnie później, 30 listopada 2017 roku, podczas uroczystości pogrzebowych w Worthing w południowej Anglii, obok rodziny, przyjaciół i przedstawicieli środowiska lotniczego obecna była również delegacja 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego wraz ze sztandarem jednostki.

Reklama

Dla rodziny Kornickich był to szczególny znak, że tradycje, którym Franciszek Kornicki pozostał wierny przez całe życie, są nadal żywe w Polsce. Obecność sztandaru z Mińska Mazowieckiego symbolicznie połączyła pokolenie lotników Dywizjonu 303 ze współczesnymi spadkobiercami ich dziedzictwa. Kilka lat później jego syn, Richard Kornicki, wspólnie z dowódcą 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego płk. pil. Adamem Kalinowskim odsłaniał godło Kościuszkowskie na samolocie FA-50, zamykając w pewnym sensie kolejny rozdział tej historii.

O tym, jak ta pamięć jest pielęgnowana współcześnie, mówił płk rez. pil. Andrzej Rogucki, obecnie instruktor Ośrodka Szkolenia Symulatorowego.

Reklama

– Każdy żołnierz trafiający do jednostki przechodzi zajęcia w sali tradycji. Przedstawiana jest tam historia wszystkich formacji, których dziedzictwo przejęła baza – od 7. Eskadry Myśliwskiej, przez II wojnę światową, okres powojenny, aż po współczesność. Chodzi o to, żeby każdy wiedział, gdzie służy i jakie tradycje reprezentuje – mówił.

Jak podkreślał, utrzymywane są również kontakty z rodzinami dawnych lotników i środowiskami pielęgnującymi pamięć o polskich skrzydłach na emigracji.

– Dziś nie ma już wśród nas pilotów Dywizjonu 303, ale są ich dzieci i wnuki. Wielu z nich nadal aktywnie dba o pamięć o swoich przodkach i współpracuje z polskim lotnictwem – zaznaczał.

Reklama

Przez lata znak Kościuszkowski stał się jednym z symboli mińskiego lotniska. Szczególne miejsce zajmował na samolotach MiG-29. Jedna z maszyn otrzymała ogromne godło namalowane na grzbiecie kadłuba i stała się rozpoznawalna na pokazach lotniczych w całej Europie.

Wojciech Matusiak zwraca uwagę, że wielu miłośników lotnictwa właśnie z tym malowaniem kojarzy dziś Mińsk Mazowiecki.

– MiG-29 miał konstrukcję, która pozwalała wyeksponować ten znak na dużej, płaskiej powierzchni. W przypadku FA-50 nie jest to możliwe, bo samolot ma zupełnie inną bryłę. Dlatego godło jest mniejsze, ale jego znaczenie pozostaje dokładnie takie samo – wyjaśniał.

Reklama

Dziś tradycję przejmują samoloty FA-50. Dla większości obserwatorów jest to jedynie oznaczenie na kadłubie nowoczesnej maszyny. W rzeczywistości oznacza coś znacznie więcej. Łączy amerykańskich ochotników z wojny 1920 roku, lotników września 1939 roku, pilotów Dywizjonu 303, powojennych emigrantów i współczesnych żołnierzy służących w polskich siłach powietrznych.

– Naszą misją jest dziś opowiadanie historii polskich lotników kolejnym pokoleniom – mówi Richard Kornicki.

Patrząc na godło Kościuszkowskie trudno nie zauważyć, że przetrwało ono więcej niż większość samolotów, na których było malowane. Przeżyło wojny, zmianę granic, emigrację swoich bohaterów i polityczne zawirowania XX wieku. Dziś nadal pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiego lotnictwa – i nadal opowiada tę samą historię o ludziach, którzy uznali, że wolność jest warta walki, niezależnie od tego, nad jakim krajem przyszło im latać.

Zdjęcia: Aga Król

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2026 01:56
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jack - niezalogowany 2026-06-03 13:55:42

    piękny artykuł gratulacje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości