Były radny powiatu łosickiego i jego żona, prowadzący rodzinny dom dziecka, zostali skazani za to, że chcieli wpłynąć na zeznania swojej podopiecznej w sprawie ich syna, skazanego za jej molestowanie. Sąd uznał, że postawili własne dziecko ponad dobro dziewczynki powierzonej ich opiece.
Stefan i Janina I. zostali skazani na 7 miesięcy pozbawienia wolności. Wykonanie kary sąd warunkowo zawiesił na okres próby trwający 2 lata. Na oskarżonych nałożono również określone obowiązki w czasie próby. Wyrok jest nieprawomocny.
Sprawa dotyczyła wywierania presji na nieletniej wówczas Magdalenie, podopiecznej w rodzinnym domu dziecka Stefana i Janiny I. (przeczytaj Ruszył proces byłego radnego Stefana I) .W uzasadnieniu sędzia prowadząca sprawę, Małgorzata Semeniuk, wskazała, że małżonkowie, stojąc przed wyborem między własnym synem a sytuacją pokrzywdzonej, stanęli po stronie dziecka, utrwalając patologiczną sytuację.
- Janinę i Stefana I. uznaje się za winnych zarzucanego im czynu, przy czym sytuacja ta rzeczywiście miała miejsce, co potwierdził wyrok skazujący Radosława I. (syna – przyp. red) - powiedziała sędzia Semeniuk i przypomniała, że zapadł prawomocny wyrok w sprawie syna.
Sędzia, wydając wyrok wobec Stefana i Janiny I., podkreśliła społeczną szkodliwość czynu, wskazując na potrzebę odpowiedniej reakcji wymiaru sprawiedliwości.
- Państwo I. mieli do wyboru uwierzyć swojemu synowi albo młodej dziewczynce, która była pod ich opieką. Powinni ukrócić patologiczną sytuację. W ocenie sądu społeczna szkodliwość czynu jest znaczna, bo na tej młodej dziewczynie (pokrzywdzonej – przyp. red.) ta sytuacja wywołała piętno. Dlatego sąd nie znalazł przesłanek do warunkowego umorzenia postępowania- stwierdziła sędzia Małgorzata Semeniuk.
Sędzia dodała również, że wymierzona kara jest adekwatna do wagi przestępstwa, a dotychczasowa nienaganna postawa oskarżonych pozwoliła na warunkowe jej zawieszenie.
Oskarżeni zostali uznani za winnych nakłanianie do składania fałszywych zeznań. Sąd orzekł także po 5 tys.zł kary grzywny dla każdego z oskarżonych plus koszty procesu. Wyrok jest nieprawomocny.
Obrona już zapowiedziała apelację. - W dniu dzisiejszym sąd wydał wyrok, którego obrona się nie spodziewała. W ocenie obrony jest to wyrok zbyt surowy. Sąd nie wziął pod uwagę poręczeń społecznych, jakie złożyliśmy. W tej sytuacji represja, którą jest każdy wyrok, jest jednocześnie represją w stosunku do dzieci, które są w rodzinnym domu prowadzonym przez oskarżonych. Wyrok skutkuje tym, że w przyszłości nie będą mogli występować o opiekę jako rodzina zastępcza. I te dzieci będą musiały być rozesłane po całym kraju - powiedział zaraz po ogłoszeniu wyroku mec. Ryszard Czwarnog, obrońca Stefana I.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
a ten obrońca - nawiasem mówiąc, jeden z najdroższych adwokatów - chciałby, aby tacy ludzie nadal mogli opiekować się dziećmi?
Dokładnie , ten obrońca powinien też pomyśleć czy chciałby aby ktoś tak jego dziecko skrzywdził .
Ten pan uprawia taki zawód a nie inny. Jakby miał jakąś moralność, skrupuły itp. to nie wybrałby takiej profesji.
Szkoda Pani Janiny, opiekowała się dziećmi, serce oddałaby synowi. Każdy kto widział jak się zajmują rodzinnym domem dziecka, widział że nie jest to łatwy obowiązek, to jest trud jakiego małżonkowie się podjęli. Jeden wyrok przekreślił więcej dobrego niż złego. Nie zapominajmy że za dziećmi z rozbitych rodzin kroczy cień patologii. W tym momencie ten cień wygrał z normalnością …
Stygmatyzuje skrzywdzone dziecko - wszystkie dzieci, które z jakichś powodów muszą być umieszczane w takich placówkach. Obrażasz to dziecko, które skrzywdził ich syn i ci państwo. Z twojego wpisu wynika, że to skrzywdzone dziecko to patologia, a krzywdziciel to samo dobro. Prawda jest taka, że oni poświęcili dobro dziecka skrzywdzonego chroniąc swoje dziecko. Kto zaręczy, czy była to pojedyncza sprawa, czy nie powtórzyłaby się taka sytuacja w przyszłości? To jest właśnie największa patologia, nie jakiś "cień", ale faktyczna, tragiczna patologia. Chyba potrzebny ci lekarz wiadomej specjalności.
Trochę nie na temat, ale DIOZ na swojej stronie na Facebooku opublikował zdjęcia psów przejętych z mordowni w Sobolewie. Trafiały tam też psy z gminy Siedlce. Jeśli komuś zginął pies i nadal go szuka - możliwe że został zgarnięty jako bezdomny i wywieziony do Sobolewa. Zajrzyjcie na stronę i sprawdźcie!
a ten obrońca - nawiasem mówiąc, jeden z najdroższych adwokatów - chciałby, aby tacy ludzie nadal mogli opiekować się dziećmi?
Dokładnie , ten obrońca powinien też pomyśleć czy chciałby aby ktoś tak jego dziecko skrzywdził .
Ten pan uprawia taki zawód a nie inny. Jakby miał jakąś moralność, skrupuły itp. to nie wybrałby takiej profesji.