Reklama

Jadziem Miśki 2026. Blisko 200 rowerzystów i wielkie emocje w gminie Zbuczyn

Blisko 200 uczestników, sportowe emocje, rodzinna atmosfera i doping mieszkańców praktycznie na całej trasie — tak wyglądała trzecia edycja Szosowego Wyścigu Rowerowego Dookoła Gminy Zbuczyn „Jadziem Miśki!”. W sobotę Krzesk-Majątek stał się centrum kolarskich wydarzeń w regionie.

Na starcie stanęli zarówno doświadczeni kolarze, jak i osoby, które zdecydowały się spróbować swoich sił po raz pierwszy. Uczestnicy mieli do pokonania 70 kilometrów prowadzących przez teren gminy Zbuczyn. Pogoda dopisała - słońce, lekki wiatr i malownicze mazowieckie krajobrazy stworzyły bardzo dobre warunki do jazdy.

– To już trzecia edycja wyścigu i z każdą kolejną jesteśmy coraz lepiej przygotowani organizacyjnie. W tym roku przygotowaliśmy 200 miejsc, a lista startowa bardzo szybko się zapełniła. W przyszłym roku zwiększymy limit uczestników do 300 osób – mówił wójt gminy Zbuczyn Hubert Pasiak.

Reklama

Jak podkreślał, od początku chodziło nie tylko o sportową rywalizację.

– Chcieliśmy stworzyć wydarzenie, które będzie łączyło ludzi. Ogromną rolę odegrali mieszkańcy, strażacy, koła gospodyń wiejskich i lokalne organizacje. Dzięki nim uczestnicy mogli czuć się naprawdę zaopiekowani – mówił.

Atmosferę wydarzenia podkreślali również sami zawodnicy i organizatorzy.

– Jeżdżę po różnych wyścigach w Polsce i naprawdę rzadko spotyka się taki doping na trasie. W wielu miejscowościach mieszkańcy kibicowali praktycznie każdej grupie zawodników – mówił Jarosław Jasiński, jeden z organizatorów wydarzenia.

Reklama

Sam również wystartował w wyścigu i okazał się najszybszym zawodnikiem reprezentującym gminę Zbuczyn. Wśród kobiet najlepszy wynik spośród reprezentantek gminy osiągnęła Katarzyna Mroczek.

Tegoroczna edycja przyciągnęła uczestników nie tylko z regionu, ale również z różnych części kraju. Na starcie pojawili się rowerzyści m.in. z Warszawy, Krakowa, Poznania, Lublina, Białegostoku, Białej Podlaskiej, Dęblina, Łomianek, Otwocka czy Opola.

Wśród uczestników wyścigu znalazł się również prezydent Siedlec Tomasz Hapunowicz. Jak żartobliwie przyznał, szkoda, że wyścig odbył się jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji o tytuł Rowerowej Stolicy Polski. – Gdyby termin był trochę później, wszystkim uczestnikom rozdałbym aplikację i namawiał do kręcenia kilometrów dla Siedlec – mówił z uśmiechem.

Reklama

W wyścigu wystartowało wiele osób, które wcześniej nie miały doświadczenia z tak długim dystansem. Danuta Pasiak ze Stowarzyszenia Sokial przyznała, że decyzja o starcie zapadła spontanicznie.

– To był nasz pierwszy raz. Rano podjęłyśmy decyzję, że jedziemy. Chciałyśmy przede wszystkim dobrze się bawić i poczuć atmosferę tego wydarzenia – mówiła.

Danuta Pasiak oraz Ewelina Pędzich otrzymały specjalne nagrody za symboliczne „zamknięcie peletonu”, czyli przyjazd na metę jako ostatnie uczestniczki wyścigu.

Reklama

– Start był spontaniczny, jechałam pożyczonym rowerem. Najważniejsza była dla mnie atmosfera i wspólna zabawa – podkreślała Ewelina Pędzich.

Ewelina Ostapowicz, reprezentująca Gminną Spółkę Komunalną w Zbuczynie, również debiutowała na trasie „Jadziem Miśki”.

– To mój pierwszy start i pierwszy raz reprezentowałam swoją firmę. Było ciężko, ale kibice dodawali energii. Udało mi się przejechać trasę w niespełna trzy godziny – mówiła po zakończeniu rywalizacji.

Do Zbuczyna wracają również uczestnicy poprzednich edycji.

Reklama

– To mój drugi start w „Jadziem Miśkach” i jeśli tylko zdrowie oraz kondycja pozwolą, na pewno pojawię się tutaj ponownie. Takie wydarzenia naprawdę wciągają i motywują do dalszej jazdy – mówił Artur, uczestnik wyścigu.

Grzegorz Góral z Kotuńskiej Grupy Rowerowej zwracał uwagę, że w takich wydarzeniach równie ważna jak wynik jest satysfakcja z jazdy.

– Dystans jest głównie w głowie. Każdy może jechać swoim tempem, ale trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. Kiedyś ogromnym wyzwaniem było dla mnie pierwsze 50 kilometrów, dziś mam za sobą nawet ponad 500 kilometrów w ultramaratonie – opowiadał.

Reklama

Po dłuższej przerwie do jazdy wróciła Agata z Siedlec.

– To był mój pierwszy start po dwóch latach przerwy. Skupiłam się przede wszystkim na utrzymaniu tempa grupy i spokojnym dojechaniu do mety – mówiła.

W wyścigu wystartował także Tomasz Skóra, który pojechał razem z żoną.

– Pogoda była idealna do jazdy, a organizacja imprezy stała na bardzo wysokim poziomie. Na trasie było mnóstwo kibiców i świetnie przygotowane punkty wsparcia – mówił.

Jak przyznawał, początek rywalizacji okazał się wymagający.

– Już na starcie złapałem awarię i musiałem wymieniać dętkę. Udało się jednak wrócić na trasę i dogonić żonę, później jechaliśmy razem do samej mety – opowiadał.

Reklama

Tegorocznej edycji tradycyjnie towarzyszył także rodzinny rajd na orientację „Jadziem EKOmiśki”.

– Chcieliśmy pokazać, że rower może być nie tylko sportem, ale również świetnym sposobem na aktywne spędzanie czasu z rodziną i promocję ekologii – tłumaczyła Katarzyna Filim.

Partnerem wydarzenia był Samorząd Województwa Mazowieckiego. W rywalizacji uczestniczyła Dorota Prokurat, dyrektor delegatury Urzędu Marszałkowskiego.
– To był mój pierwszy tak długi wyścig i ogromna walka z własnymi słabościami. Były momenty kryzysu, wsparcie męża było bezcenne, a satysfakcja po dojechaniu do mety była ogromna – przyznała.

Reklama

W klasyfikacji OPEN kobiet zwyciężyła Natalia Szewczyk z czasem 1:51:40. Drugie miejsce zajęła Izabela Adamczyk, a trzecie Justyna Łoboda. Wśród mężczyzn najszybszy okazał się Hubert Olczyk, który trasę pokonał w czasie 1:38:17. Tuż za nim uplasowali się Bartłomiej Sikorski oraz Mikołaj Chocieszyński.

W poszczególnych kategoriach wiekowych wśród mężczyzn do 30. roku życia triumfował Damian Stelmach przed Danielem Wojewódzkim i Marcinem Magdziakiem. W kategorii 31–50 lat zwyciężył Artur Kielak, drugie miejsce zajął Piotr Rosenbaum, a trzecie Marcin Piotrowski. W grupie 51+ najlepszy był Mirosław Krasuski, wyprzedzając Zygmunta Migałę i Arkadiusza Marchela.

Reklama

W klasyfikacji kobiet do 35 lat zwyciężyła Julia Mikołajewicz. Drugie miejsce zajęła Magdalena Morzkowska-Skup, a trzecie Ewelina Pędzich-Chyży. W kategorii 36+ najlepsza okazała się Aneta Szymańska przed Dorotą Urbanik i Patrycją Sopińską.

Choć na mecie liczyły się wyniki i czasy przejazdu, równie ważne były wspólne emocje i atmosfera, którą udało się stworzyć wokół wydarzenia. Wielu uczestników już zapowiadało, że za rok ponownie pojawi się na starcie „Jadziem Miśki!”.

Zdjęcia: Aga Król i Kamil Sulej

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/05/2026 23:15
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    KaHa - niezalogowany 2026-05-24 11:00:59

    Ogromne gratulacje i podziękowania dla organizatorów. Impreza przygotowana perfekcyjnie. Uczestniczyłam w rajdzie na orientację i uważam, że punkty na trasie były zlokalizowane w ciekawych miejscach. Bawiliśmy się doskonale. Oczywiście podziękowania należą się również wszystkim Paniom z KGW za przygotowanie takich smakołyków.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości