Po wielu latach pracy w Lasach Państwowych na emeryturę przeszedł Jerzy Osiak, wieloletni nadleśniczy Nadleśnictwa Siedlce. W rozmowie opowiada o swojej drodze zawodowej, pracy w terenie i tym, dlaczego – jak podkreśla – las jest dla niego „spotkaniem z tajemnicą”.
– Jak właściwie zaczęła się pana droga z lasem – czy był jakiś moment przełomowy?
– Trudno wskazać jeden konkretny moment. Zaczynałem studia na kierunku technicznym, związanym z techniką rolniczą i leśną, ale w trakcie coś mi się w głowie przestawiło. Dołożyłem drugi kierunek – leśnictwo. Studiowałem dwa kierunki równolegle i ukończyłem oba. Myślę, że właśnie wtedy zaczęła się moja prawdziwa droga z lasem.
– Co pana w tym świecie przyrody najbardziej przyciągnęło?
– Klimat. Ludzie. To może brzmieć paradoksalnie, bo las kojarzy się z ciszą i samotnością, ale nie jest to samotność rozumiana jako brak kontaktu z innymi. To raczej inny sposób bycia ze światem. Każdemu z nas – obok relacji społecznych – potrzebny jest kontakt z przyrodą. Dla wielu osób las jest miejscem wyciszenia i oczyszczenia. Dla mnie jest też spotkaniem z czymś głębszym.
– Czy praca leśnika to zawód dla samotników?
– Nie uważam się za samotnika. Oczywiście bywają chwile, kiedy człowiek jest sam w terenie, ale to nie jest izolacja. To raczej dopełnienie codziennych relacji o kontakt z naturą. Coś, co daje wewnętrzną równowagę.

– Jest pan osobą wierzącą. Czy w lesie widzi pan coś więcej niż tylko przyrodę?
– Tak. Bardzo bliskie są mi słowa papieża Franciszka, który powiedział, że rozumie tych, którzy widzą Boga w przyrodzie. Las jest dla mnie spotkaniem z czymś tajemniczym, nie do końca poznawalnym. Im dłużej pracowałem w lesie, tym wyraźniej widziałem, że im więcej człowiek wie, tym więcej pojawia się pytań. To nie jest tak, że z czasem wszystko staje się jasne – raczej odwrotnie. Wraz z poznawaniem przyrody rośnie świadomość jej ogromu i niezgłębionej złożoności.
– Przeszedł pan wszystkie szczeble w leśnictwie. Czuje się pan spełniony zawodowo?
– Tak, przeszedłem drogę od stażysty, przez podleśniczego i leśniczego, aż po funkcje kierownicze. Najbardziej ceniłem pracę w terenie. Był czas, kiedy sądziłem, że już zawsze będę leśniczym i nie będę chciał awansować. Później doszły obowiązki administracyjne, zarządzanie i planowanie. To zupełnie inny charakter pracy – mniej bezpośredniego kontaktu z lasem, więcej odpowiedzialności organizacyjnej.
– Co dawało panu największą zawodową satysfakcję?
– Efekty pracy leśnika widać dopiero po wielu latach. My zakładamy uprawy, dobieramy gatunki, planujemy rozwój drzewostanów z myślą o przyszłych pokoleniach. Nawet jeśli dziś wydaje nam się, że coś zrobiliśmy idealnie, prawdziwa weryfikacja przychodzi dopiero po kilkudziesięciu latach. Moja praca to cztery dekady, a cykl życia lasu gospodarczego trwa często ok. 100 lat. Trudno więc jednoznacznie powiedzieć: „to na pewno się udało”. Ogromną satysfakcję daje natomiast moment, gdy po latach widzi się, że las, któremu daliśmy życie, rośnie zdrowo i harmonijnie.
– A był w tej pracy element, który sprawiał panu najwięcej trudności – coś, co było bardziej obciążeniem niż źródłem satysfakcji?
– Najtrudniejsze wcale nie były sprawy związane z lasem, tylko z ludźmi. Najbardziej nie lubiłem oceniania pracowników i dzielenia premii. Nigdy nie ma się pełnej wiedzy o tym, ile ktoś naprawdę włożył pracy, a taka decyzja zawsze kogoś rani. Bałem się, że komuś zrobię krzywdę – że jednego zdemotywuję, a drugiego może niechcący rozleniwię. To były dla mnie najbardziej niekomfortowe momenty w całej pracy zawodowej.
– A prywatnie – gdy wchodzi pan do lasu, potrafi pan po prostu odpocząć?
– Chyba nie do końca. Nawet jadąc samochodem, patrzę na drzewostany wokół. Jeśli widzę, że coś jest w gorszej kondycji, od razu pojawia się pytanie: „dlaczego?”. To zawodowe skrzywienie. Jednocześnie ogromną radość sprawia mi widok lasu w dobrej formie – takiego, w którym widać, że wszystko funkcjonuje jak trzeba, a kolejne pokolenia drzew rozwijają się prawidłowo.
– Gospodarka leśna budzi dziś wiele emocji. Jak pan patrzy na te spory po latach pracy?
– Lasy się zmieniają i zmienia się sposób gospodarowania nimi. Zmienia się klimat, relacje między organizmami, pojawiają się nowe zagrożenia, nowe oczekiwania społeczne, często ze sobą sprzeczne. Dziś gospodarka leśna opiera się na bardzo szczegółowych inwentaryzacjach – nie tylko siedliskowych czy glebowych, ale także przyrodniczych, obejmujących owady, mszaki, grzyby i inne składniki ekosystemów leśnych. Mamy programy ochrony przyrody, które są częścią planów urządzania lasu w których są opisane szczegółowo sposoby postępowania z gatunkami rzadkimi, czy chronionymi. Przed każdą pracą w lesie sprawdza się, czy nie ma gatunków chronionych. Są audyty, kontrole i certyfikacje. To zupełnie inny poziom odpowiedzialności za bioróżnorodność w lasach gospodarczych niż kiedyś.
– A jednak wielu ludzi widzi tylko wycinkę.
– Rozumiem te emocje. Widok wycinanych drzew bywa bolesny. Problem w tym, że brakuje rzetelnego wyjaśnienia, choć niektórzy nawet go nie oczekują, nie biorą pod uwagę tego, że są gatunki roślin i zwierząt, które potrzebują światła, prześwietleń i zabiegów pielęgnacyjnych, by mogły żyć. Las gospodarczy nie jest przeciwieństwem ochrony przyrody. Dobrze prowadzona gospodarka leśna podtrzymuje bioróżnorodność. Leśnicy nie są wrogami lasu – zależy nam, aby las był zdrowy, różnorodny i trwały. A drewno trzeba przecież pozyskać i przekazać społeczeństwu. Drewno jest najbardziej ekologicznym surowcem na świecie.
– Jest pan również myśliwym. Jak godzi pan miłość do przyrody z zabijaniem zwierzyny?
– Dla mnie pozyskanie zwierzyny nigdy nie było istotą łowiectwa ani źródłem satysfakcji. Najważniejsza pozostaje ochrona przyrody: walka z kłusownictwem, dbanie o siedliska i równowagę populacji. Sam moment pozyskania jest najmniej przyjemny. Trzeba też pamiętać, że relacja łowiecka różni się od przemysłowej hodowli zwierząt. Zwierzęta łowne żyją w naturalnym środowisku, rozmnażają się zgodnie z rytmem natury, a pozyskanie dotyczy niewielkiej części populacji. Uważam również, że ludzie jedzą zbyt dużo mięsa. Powinniśmy ograniczać jego spożycie i mieć większy szacunek do życia, z którego korzystamy.
– Często mówi pan o szacunku do życia.
– Nasze życie zawsze odbywa się kosztem innego życia – roślinnego i zwierzęcego. Nie da się tego uniknąć. Ważne, by mieć tego świadomość i nie marnować tego, z czego korzystamy. Szacunek do przyrody zaczyna się od codziennych wyborów.
– Z jakim poczuciem odchodzi pan na emeryturę?
– Z poczuciem, że zostawiam nadleśnictwo w dobrych rękach. Wiem, że następcy rozumieją, co trzeba robić, i że będą działać z poszanowaniem przyrody oraz w dialogu ze społeczeństwem. Rozmowa naprawdę zmniejsza napięcia – gdy strony zaczynają się słuchać, wiele spraw przestaje być tak bardzo konfliktowych.
– Ma pan jeszcze jakieś niespełnione marzenia?
– Chciałbym zobaczyć inne lasy świata. Polskie lasy znam dość dobrze – w nich spędziłem całe zawodowe życie. Marzą mi się ogromne sekwoje w parkach narodowych Ameryki, stare drzewostany, których u nas po prostu nie ma. To zupełnie inna skala przyrody. Chciałbym zobaczyć te miejsca jako leśnik – z ciekawością, jak funkcjonują inne ekosystemy i jak wygląda tam ochrona przyrody.
– Czego życzy pan sobie na emeryturze?
– Żebym jak najdłużej mógł chodzić do lasu. Już bez zawodowych obowiązków, ale z tą samą uważnością. I żeby było więcej zaufania do leśników. Naprawdę nie jesteśmy wrogami lasu. Chcemy, by był zdrowy, silny i by kolejne pokolenia mogły z niego korzystać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A kiedy Jerzy Owsiak przejdzie na emeryturę ?
Jak będzie chciał
Jerzy Owsiak to nie Jerzy Osiak. Nie obowiązuje go prawo do przejścia na emeryturę.
Panie Nadleśniczy dziękujemy za lata pracy i mądre słowa mówiące o istocie zawodu leśnika. Jako syn byłego pracownika Lasów Państwowych znam z autopsji bardzo ciężką i odpowiedzialna pracę mojego taty, szczególnie na początku w trudnym w okresie powojennym. Panie Jerzy życzę dużo zdrowia i spełnienia swoich planów będąc na nowej drodze życia.
A kiedy Jerzy Owsiak przejdzie na emeryturę ?
Jak będzie chciał
Jerzy Owsiak to nie Jerzy Osiak. Nie obowiązuje go prawo do przejścia na emeryturę.