Kilkadziesiąt gęstych od znaczeń, kobaltowych kadrów zbudowanych ze światła, czasu i pamięci – tak można streścić „mała – DUŻA”, najnowszy projekt Moniki Wojciechowskiej. Siedlecka artystka, znana dotąd głównie z malarstwa, wraca do własnego dzieciństwa, a przewodnikiem czyni cyjanotypię – jedną z najstarszych technik fotograficznych.
Impuls przyszedł przypadkiem: podczas Biennale Fotografii w Siedlcach trafiła na warsztaty Katarzyny „Kaluy” Kryńskiej. – To miała być jednorazowa przygoda – mówi. – Od razu po zajęciach kupiłam u Kasi zestaw dla początkujących: odczynniki z „przepisem”. Spróbowałam i… wciągnęło mnie na dobre.
Z pozoru prosta technika stała się językiem do rozmowy z „wewnętrznym dzieckiem”. – Nie uważam się za fotografkę – podkreśla artystka. – Przez dziesięć miesięcy intensywnie pracowałam z cyjanotypią, ale to dla mnie wciąż coś nowego. Ta wystawa opowiada też o uczeniu się: jak w dzieciństwie – krok po kroku, metodą prób i błędów.
Punktem wyjścia były dwa rodzinne zdjęcia z albumu, wykonane przez ojca. Monika Wojciechowska zeskanowała je, przerabiała w programach graficznych, drukowała na foliach i składała w kolaże. – W praktyce pracowałam głównie na dwóch fotografiach, ale rzadko kończyło się na jednym naświetleniu – opowiada. – Te same klisze wykorzystywałam wielokrotnie, coś docinałam, coś dokładałam. Jedne prace nie wychodziły w ogóle, inne naświetlałam po osiem razy. Zimą zdarzały się ekspozycje po siedem godzin, przy dobrym słońcu – dziesięć minut.
Wszystko działo się „tradycyjnie” – pod gołym niebem. – Lubię kontakt z naturą, mieszkam przy lesie, miałam gdzie rozkładać arkusze pokryte emulsją światłoczułą z kliszami – mówi. – Ważny był też element niespodzianki. I skala: lubię formaty większe niż „standard”, a inwestowanie w lampy UV tylko pod ten cykl nie miało sensu. Na początku nawet nie przypuszczałam, że projekt tak urośnie.
W błękitnych odbitkach widać ślady procesu: prześwietlenia, rozmycia, nagłe kontrasty. Artystka zostawia je świadomie – jako dowód nauki i materialny zapis pamięci, która „płata figle”. – Pod koniec pracy coraz mocniej myślałam o tym, jak pamięć przeinacza i wyolbrzymia – przyznaje. – Bywa, że z drobnych zdarzeń robimy sobie wieloletnie traumy. Jedna z ostatnich, największych prac – na płótnie – powstała dosłownie kilka tygodni temu, już po informacji o wystawie. To „wisienka na torcie” tego cyklu.
„mała – DUŻA” to także opowieść o języku, który przykleja się na lata. Domowe „Mała” (później – „Malutka” wobec młodszej siostry) zamieniło się w wewnętrzny komentarz: poczucie bycia niezauważaną. Wystawa pokazuje drogę od tego stanu do „DUŻA” – odzyskiwania sprawczości przez sztukę i uważne patrzenie na własną historię. Nawet kolor ma tu znaczenie. – Błękit cyjanotypii jest bardzo sugestywny, dominujący – mówi Monika Wojciechowska. – „Został” przy mnie też przez wcześniejszy projekt, w którym pracowałam z przypisaną mi niebieską czakrą. Może dlatego ta technika okazała się dla mnie tak naturalna. A sama cyjanotypia? – Skoro ja się za to zabrałam, to znaczy, że jest dość prosta – śmieje się. – To jedna z najłatwiejszych technik do zrobienia w domu. Moja „ciemnia” to bezokienna łazienka metr na dwa.
Choć opowieść zaczyna się od prywatnego albumu, artystka celuje w doświadczenie wspólne: dojrzewanie, oswajanie przeszłości, przewartościowywanie ról. – To historia o mnie, ale i dość uniwersalna – dodaje. – O tym, jak dzieciństwo modeluje dorosłość i jak uczymy się siebie na nowo.
Monika Wojciechowska (Monita) – siedlczanka z urodzenia – jest artystką interdyscyplinarną: malarką, rysowniczką, poetką, graficzką, projektantką i społeczniczką. Ukończyła Państwowe Liceum Sztuk w Nałęczowie oraz Wydział Artystyczny UMCS w Lublinie. Od lat inicjuje i współtworzy projekty artystyczne i społeczne, a w twórczości bada relacje – od rodzinnych po spotkania z nieznajomymi – oraz role, które przyjmujemy, szukając własnej drogi.
Wernisaż „mała – DUŻA” odbył się w czwartek, 9 października 2025 w Galerii Fotografii Fokus Miejskiego Ośrodka Kultury (ul. Pułaskiego 7). Ekspozycja potrwa do 16 listopada; galeria czynna jest od wtorku do piątku w godz. 11.00–17.00 oraz w niedzielę w godz. 11.00–15.00 (wstęp zgodnie z regulaminem).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Stanisław, ależ jesteś dowcipny.
Stanisław, ależ jesteś dowcipny.