Jest prokuratorski zarzut dla właściciela fermy indyków w Strusach. Wiele instytucji mierzyło się z tym problemem, ale to siedlecka prokuratura wykazała się determinacją, by wyjaśnić sprawę do końca.
– Myślę, że prokurator będzie kierował akt oskarżenia do sądu – mówi prokurator Rejonowa Katarzyna Wąsak.
Zarzut dotyczy składowania odpadów pochodzących z fermy wbrew przepisom prawa.
– Składowania ich w sposób, który może zagrażać zdrowiu oraz życiu człowieka albo spowodować zniszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym, czyli zagrozić środowisku – tłumaczy Katarzyna Wąsak.
Jest to czyn z art. 183 par. 1 kodeksu karnego. Grozi za niego do 10 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, że ta głośna sprawa zaczęła się w grudniu ubiegłego roku. Gdy w ujęciu wody w Czepielinie pojawiły się groźne enterokoki, szukano przyczyn zanieczyszczenia. Wiadomo, że te bakterie mogą pochodzić z gnojowicy. Przypatrywano się więc pobliskim hodowlom zwierząt, ale formalnie nie znaleziono powiązania zatrucia wody z funkcjonowaniem przedsiębiorstw. W tym samym czasie okoliczni mieszkańcy natrafili w pobliskim lesie na szczątki pochodzenia zwierzęcego, m.in. resztek piór z drobiu. O tym składowisku powiadomiono policję, władze samorządowe oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Niepokojące było to, że znajdowało się ono zaledwie kilkaset metrów od ujęcia wody w Czepielinie. A jednocześnie w sąsiedztwie fermy indyków. Ruszyły więc jej kontrole.
Na jaw zaczęły wychodzić niepokojące rzeczy. Jedną z nich był fakt, że działała bez wymaganego pozwolenia zintegrowanego, które wydaje urząd marszałkowski. Pozwolenie to jest kluczowe dla tego typu hodowli, gdyż reguluje m.in. kwestię składowania i utylizacji odpadów pozwierzęcych. Bez pozwolenia ferma jest poza jakąkolwiek kontrolą w tym zakresie. Na ten brak zezwolenia, jak również na brak pozwolenia wodnoprawnego na zagospodarowanie ścieków wskazuje także prokuratura.
Badała ona też, czy nielegalne składowisko odpadów zwierzęcych mogło mieć związek z zanieczyszczeniem pobliskiego ujęcia wody. Na te wyjaśnienia czekali mieszkańcy gminy Mordy. Z naszych informacji wynika, że w tym zakresie postępowanie zostanie najprawdopodobniej umorzone. Zarzut dla właściciela fermy dotyczy więc tylko niezgodnego z prawem składowania odpadów. Właściciel nie przyznał się do stawianego zarzutu, odmówił też składania wyjaśnień.
Jest w tej sprawie jednak druga niepokojąca odsłona – to kwestia nadzoru nad fermami drobiu. Przez cały czas siedlecka weterynaria odpowiadała na wszelkie pytania krótko – w tej fermie wszystko dzieje się zgodnie z prawem w kwestiach, które inspektorzy nadzorują. Tymczasem prowadzili swe prace w fermie działającej bez wymaganego zezwolenia. Jak to możliwe?
Lokalne stowarzyszenie zwróciło się do Parlamentu Europejskiego o przyjrzenie się problemowi nadzoru nad fermami drobiu w powiecie siedleckim. Niedawno przyszła odpowiedź – w tej sprawie ma być przeprowadzone postępowanie sprawdzające.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gnojowicę to może wytwarzać bydło z drobiu niema gnojowicy,prosta kwestia.kazdy weterynarz to chyba wie , reszta to sprawy urzędowe,ciekawa sprawa
Za to w procesie mycia kurników po cyklu powstaje ściek technologiczny z toksycznymi substancjami i z tego co rozumiem, o wylewanie tego do lasu są zarzuty
Warto zajrzeć do środka takich ferm. Jak żyją tam zwierzęta? Gdzie sa ekolodzy?
No jak to gdzie? Właśnie walczą o wprowadzenie parków narodowych na odrze zeby dojechać możliwości transportu rzecznego oraz rozwoju gospodarczego tamtych rejonów. Po co Niemcom konkurencja? Nie wywołuj tych pseudo ekologów do chwili kiedy nie zrozumiesz jak dziala gospodarka i kto jest przyjacielem a kto wrogiem
A co ma Weterynaria do pozwolenia zintegrowanego ? Weterynaria nie kontroluje przecież zezwoleń środowiskowych.
Gnojowicę to może wytwarzać bydło z drobiu niema gnojowicy,prosta kwestia.kazdy weterynarz to chyba wie , reszta to sprawy urzędowe,ciekawa sprawa
Za to w procesie mycia kurników po cyklu powstaje ściek technologiczny z toksycznymi substancjami i z tego co rozumiem, o wylewanie tego do lasu są zarzuty
Warto zajrzeć do środka takich ferm. Jak żyją tam zwierzęta? Gdzie sa ekolodzy?