Do emerytury trzeba się przygotować. Bo może nas zaskoczyć i rozczarować, albo od razu przynieść radość. O emeryturze, a także o tym jak być sympatycznym seniorem mówi psycholog Krystyna Strukowicz (seniorka, pracująca emerytka) w rozmowie z Mariolą Zaczyńską.
Emerytura to radość czy rozczarowanie?
– To zależy od oczekiwań.
Rozwińmy to.
– Rozczarowani mogą być ci, którzy myślą, że zmieni się tylko długość wolnego czasu. Że teraz to już będzie czas na wszystko, nawet na długie spanie i późne wstawanie, na spotkania przy kawce, na oglądanie seriali.
Przecież to brzmi dobrze.
– Jednak zmienia się wiele, zwłaszcza u ludzi, którzy w pracy cieszyli się jakimś znaczeniem. I nie mówię tu o stanowisku szefa, tylko o codziennym uznaniu, docenieniu, nawet o zwykłym szacunku współpracowników. Nagle tego nie ma. To znika, wychodzi się z tej roli.
I czegoś zaczyna brakować?
– Dla niektórych to po prostu strata, po której chcą czy nie, ale przechodzą żałobę. A w żałobie mierzymy się z żalem, gniewem, smutkiem zanim się ze stratą pogodzimy.
Zauważyłaś, że niektórzy zaczynają wtedy chorować?
– Organizm był przez lata przyzwyczajony do codziennej mobilizacji. Do rytmu, działania na adrenalinie, funkcjonowania od jednego obowiązku do drugiego. A tu nagle śpisz dłużej, jesz więcej, a mniej się ruszasz. Ciało może się zbuntować. Ale najczęściej chorujemy z osamotnienia.
Masz na myśli relacje? Gdy badano „niebieskie strefy”, w których żyje najwięcej stulatków, okazało się, że długowieczność zależy nie tyle od zdrowej diety i środowiska, ile od utrzymywania społecznych relacji. Dłużej żyją ci, którzy mają wokół siebie społeczność, przyjaciół.
– O relacje trzeba dbać. Czyli dzwonić, zapraszać i… stwarzać atmosferę, by się chciało znowu spotkać, przyjść, porozmawiać. Nie można czekać na czyjś ruch, że może sobie o nas ktoś przypomni, da znać. Gdy dajemy komuś swój czas i zainteresowanie, to też to dostaniemy. Ale gdy się zamkniemy, zaczniemy narzekać i wyliczać swoje choroby. to może nie być zachęcające do wytworzenia lub podtrzymania relacji.
Mówimy teraz o relacjach przyjacielskich, niekoniecznie rodzinnych?
– Wiek seniorski na różnych etapach to także czas odchodzenia bliskich: rodziców, współmałżonka, znajomych. Relacje przyjacielskie pomagają przejść te traumy i dramaty. Bez wsparcia bliskich i przyjaciół czasem pozostaje tylko profesjonalna pomoc psychologa. Osamotnienie jest najtrudniejsze i najgorsze, co
może się nam przytrafić.
Czy dla seniora relacje to klucz do dobrego życia?
– Jest taki schemat, piramida dobrego życia. U podstawy jest to, co ma największe znaczenie. I mamy na to wpływ. To dieta, ruch i sen. Potem jest ogromny obszar relacji. Pogłębionych, a nie lajków na facebooku. Relacji, w których rozmawiamy, wymieniamy się myślami i przeżyciami, spotykamy się. Wyliczono, że potrzebujemy do nich siedem osób.
Siedem? Mam mieć siedem przyjaciółek?
– To mogą być też bliscy: mąż, rodzic, siostra czy brat, przyjaciele. Ale tą „siódmą” osobą jesteś ty.
Czyli muszę mieć przy sobie sześć życzliwych mi osób. To dużo! Chyba muszę się bardziej postarać. A ty masz?
– Od lat spotykamy się w gronie koleżanek z dawnych prac. Zazwyczaj na kawie w Cafe Brama. Pielęgnujemy ten zwyczaj. To dwie różne grupy. Czujemy się ze sobą dobrze. A po spotkaniach jeszcze lepiej.
Dałaś mi do myślenia.
– To dorzucę jeszcze jeden ważny aspekt: senior jak mało kto musi dbać o swój mózg. Aby nie był złośliwy i wredny.
Śmiejesz się, gdy wypowiadasz „wredny senior”, ale widzę, że mówisz serio!
– Gdy na emeryturze zaczynasz mieć dużo wolnego czasu, wpadasz w rutynę mało urozmaiconego dnia, to staje się to dla naszego mózgu zabójcze. Przeciwko nam działa tu prosta fizjologia: w okolicach płatów czołowych mamy obszary odpowiedzialne za emocje, funkcje poznawcze i naszą dojrzałość. One rozwijają się najpóźniej, ale też najwcześniej zanikają.
No to długo się nie nacieszymy…
– Ale możemy ten proces spowolnić albo oddalić. Mózg po prostu potrzebuje nowych bodźców, nowych rzeczy. Dobrze robią ci, którzy „na sta-
rość” zaczynają się uczyć języków obcych, kaligrafii, rękodzieła, chodzą na zumbę lub taniec towarzyski, słuchają wykładów na uniwersytecie trzeciego wieku, zaczynają malować, uprawiają ogrodnictwo. Nowe rzeczy uaktywniają obszary mózgu, które przy codziennej rutynie leżą odłogiem.
Czyli tańcząc zumbe mam szansę nie zostać wredną seniorką, której wszystko przeszkadza?
– Upraszczając, owszem, tak. Gdy te obszary mózgu zanikają, a wraz z nimi uczucia takie jak miłość, altruizm, empatia. Zaczyna się demencja, a człowiek nawet nie jest świadomy tego, że krzywdzi bliskich, jest egoistyczny i nieprzewidywalny, nieprzyjemny. Dbając o mózg, o aktywność, dajemy sobie nadzieję, że będziemy do końca dobrym człowiekiem.
Podsumujmy: jak senior może sobie pomóc w przechodzeniu na emeryturę?
– Najlepiej zachować przez jakiś czas rytm „dawnego” pracującego dnia, wstawać wcześnie, jeść posiłki o dawnych porach. I wypełnić wolny czas. A możliwości jest wiele: od porządkowania i udoskonalania domu, przeglądu garderoby i robienia wokół siebie przestrzeni na nowe rzeczy, po nowe aktywności angażujące ręce i mózg. Można przecież spełniać swoje marzenia, na które nie było kiedyś czasu.
Trzeba mieć pomysł na wiek senioralny?
– Dodałabym jeszcze: i godzić się ze starością, zmarszczkami. Oczywiście nie oznacza to zaniechania dbania o urodę, nawadnianie skóry czy zabiegów kosmetycznych. To przecież też piękny czas na eksperymentowanie z fryzurą, kolorem włosów, czemu nie? Uwielbiam patrzeć na Włoszki, które siedzą przy stolikach delektując się, celebrując wręcz picie kawy. Są takie eleganckie, spokojne, zadbane, widać, że dobrze się czują w swojej skórze, że dbają o siebie. Senior czy seniorka nie musi wchodzić w rolę staruszków, którym już nie wypada stroić się i cieszyć życiem. Mamy dużo czasu na bawienie się modą, urodą i pomysłami na ciekawe życie.
Krysiu… To teraz najważniejsze pytanie… Jak się czujesz jako seniorka?
– …
Dlaczego nie odpowiadasz?
– Jeszcze się nie czuję seniorką.
I to chciałam usłyszeć!
– Jestem od dwóch lat wdową. To jest jedyny przykry aspekt mojego obecnego życia. Reszta to piękny czas wypełniony nauką o ogrodzie – co, kiedy i gdzie sadzić; a także rękodziełem, bo sama robię dekoracje w ogródku i domu. Podróżuję, spotykam się z koleżankami i jeszcze pracuję na część etatu.
Czyli dbasz o to, aby nie być wredną na stare lata.
– Staram się.
Dziękuję ci za rozmowę.
Senior” to termin społeczny, który odnosi się zazwyczaj do osób w wieku emerytalnym (dla kobiet to 60 lat, a dla mężczyzn 65), czyli do ludzi wkraczających w trzeci etap życia. Ale seniorzy to też konkretne osoby, żyjące wśród nas, ze swoimi historiami i potrzebami. Zapraszamy do spotkań z Seniorami Mazowsza! Jeśli chcielibyście, aby inni poznali historie bliskiego wam seniora (bliskiego rodzinie, lokalnej społeczności, grupie zawodowej), dajcie znać. Może ta opowieść wpisze się w nasz cykl, a my dowiemy się o kolejnym wyjątkowym człowieku?
Napiszcie na adres [email protected]. Jesteśmy otwarci na wasze sugestie i bardzo ciekawi ludzi, o których warto napisać, których warto wysłuchać.
Partnerem wydarzenia „Seniorzy Mazowsza – historie warte opowiedzenia” jest Samorząd Województwa Mazowieckiego

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze