Trzech medyków z Siedlec zostało oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci.
„Nieprzypięcie pasami bezpieczeństwa naraziło go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia”– te słowa z aktu oskarżenia brzmią dramatycznie. W październiku przed Sądem Rejonowym w Siedlcach ruszy proces, który może mieć wpływ na zaufanie do ratownictwa medycznego.
Prokuratura Okręgowa w Siedlcach oskarża lekarza i dwóch ratowników medycznych z siedleckiego SPZOZ RM-Meditrans o to, że nie dopełnili podstawowych obowiązków podczas transportu nieprzytomnego pacjenta i nieumyślnie spowodowali jego śmierć. Grozi im do 5 lat więzienia.
Do zdarzenia doszło 21 sierpnia 2024 roku w Siedlcach. Karetkę została wezwana do starszego mężczyzny mieszkającego na trzecim piętrze w bloku przez córkę pacjenta. To miała być rutynowa interwencja. Nie była. Ratownicy z siedleckiego Meditransu kładą chorego na lewym boku i transportują go do karetki na nowoczesnych noszach „Stryker”. Właśnie wtedy, według prokuratury, wydarzyło się to, co nie miało prawa się zdarzyć. Pacjenta nie przypięto pasami bezpieczeństwa. Widzi to sąsiadka, która informuje córkę, że jej ojciec spadł z noszy i uderzył głową o chodnik. Chory zostaje podniesiony, znów trafia na nosze. Karetka jedzie do szpitala. Pacjent umiera tego samego dnia, podczas transportu na tomografię komputerową.
Sekcja zwłok wykazuje krwiaki, stłuczenie mózgu, obrzęk, krwiogłowie. Obecność drobin asfaltu i smoły w ranie głowy. Złamania niemal wszystkich żeber po lewej stronie. Z sekcji wynika, że pacjent zmarł na skutek ciężkich obrażeń, głównie głowy i klatki piersiowej.
Prokuratura postawiła zarzuty w oparciu o opinie biegłych, wynik sekcji zwłok oraz zeznania świadków. Prowadzący sprawę prokurator Robert Więckiewicz ocenia, że pracownicy karetki nie do pełnili podstawowych czynności i nie zapewnili bezpieczeństwa pacjentowi, dlatego spadł on z noszy, uderzył głową o twarde podłoże i zmarł. Według prokuratury, do tragedii doprowadziły błędy i zaniechania trójki medyków.
Leszek Szpakowski, dyrektor siedleckiego „Meditransu”. w rozmowie z „TS” mówi, że wewnętrzna kontrola stwierdziła, iż sytuacja z 21 sierpnia była nieszczęśliwym wypadkiem. Podkreśla też, że zespół ratowniczy, w tym lekarz i jeden z ratowników pracują od kilkudziesięciu lat i są wręcz wzorem dla innych.
Dlaczego więc doszło do tego tragicznego zdarzenia? Czy to była rutyna? Błąd? Zaniechanie? Nieszczęśliwy wypadek?
Przeczytajcie cały artykuł w papierowym i e-wydaniu "TS" nr 32. (KUP TERAZ)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ewidentne zaniedbanie. Pytanie od jak dawna powtarzane.
Jak w czeskiej komedii "Szpital na peryferiach"
Wzorem? Z całym szacunkiem, ale może kilku Ratowników zasługuje tam na to miano! W większości to są ludzie, którzy pracują po kilkanaście godzin, z dyżuru na dyżur. A jak muszą przyjechać na wezwanie to z wielkiej łaski! Komentują jaki to dla nich wysiłek, że muszą przyjechać, brak szacunku do pacjenta i Jego rodziny. Dla nich to sytuacja jakich wiele, a dla chorego to bardzo stresujące przeżycie. Komentarze w stylu, że karetka to nie taksówka nie wpływają na dobrą opinię na ich temat.
Niektórzy traktują tak kartki. Myślą, że jak karetka przyjedzie, to na SOR będzie wzięty poza kolejnością. Taka jest metalność niektórych osób. Nie odnoszę się do tej sytuacji, gdyż nie znam szczegółów
Dostaną wyroki w zawieszeniu i tyle w temacie, szczerze to bardzo dobrze. W każdej pracy przytrafiają się "babole". Zresztą skazywać kogoś kto w 99% pomaga to idiotyzm.
Bardzo popieram oby ratownicy medyczni mieli obowiazek posiadania kamery i to włączonej w trakcie udzielania pomocy. Dopiero wtedy moze zmieniliby podejście nabrali oglady. Popieram rozliczanie prawne każdego medyka z niedopelnianych obowiązków - świadomie wybiera dany zawod. Traktują ludzi jak śmieci. Oczywiście nie każdy ratownik medyczny jest pozbawiony empatii i współczucia, dlatego za to wielki szacun, ale nie dla prostaków co wykonują swoją pracę z łaska nie licząc sie ze zdrowiem czy nawet życiem osoby w potrzebie.
Zastanów się co piszesz. Chciałabyś ,by badanie twojego członka rodziny, np.dorastajacej córki, mamy, itp było nagrywane? Skąd masz pewność , gdzie później to trafi?
Nie dopełnili. Czytajcie tekst przed publikacją.
Gdzie poszła kasa na szkolenia ratowników? Może odpowie pan C. Może na etaty dla dzieci rodziny lek. P. Może na etaty PSL owców ( bez tego nie da rady) Moze na Nielegalne nagrody roczne Na Mercedesy sekretarki i Pana C. stojące pod budynkiem Wakacje i domy Pana C. i sekretarki Udawana prace zdalna panow C i P, której nic sie nie robi a bierze duża kasę Odpowie Ciocia Ewa ? Nikt mnie nie zwolni do póki Ewa jest... Prawda panie Sz. Ps. Czemu samochód służbowy codziennie stoi na podwórku Pana Sz. Widzimy to codziennie
bardzo dobry komentarz!
Jestem strażakiem ochotnikiem od dłuższego czasu jestem odporny na zgony połamane kończyny utraty naprawdę ogromnych majątków. Ale gdy jestem pierwszy na miejscu zdarzenia i jest osoba poszkodowana to otaczam ja nie tylko opieką medyczną ale i wsparciem psychologicznym (jeżeli jest kontakt z poszkodowanym) gdy przyjezdza ,,zrm" niestety staje się znieczulica ludzka... To jest procent z tego co obserwuję.
Straszaku, jesteś wielki. Jak to łatwo pochwalić się można publicznie.
Znieczulica ? ZRM przyjeżdża na miejsce zdarzenia i robi to co do nich należy a nie stoi i modły uprawia ubolewając nad poszkodowanym. Najważniejszy jest czas, jak najszybsze działanie związane z zabezpieczeniem pacjenta i ewentualny transport do szpitala. Więc Szanowany Panie z OSP odporny na wszystko co najgorsze proszę nie pleść głupot a zająć się sobą i swoją pracą.
Strażaku OESPE,dpłynąłeś w tej swojej megalomanii. Zrób studia , zatrudnij się jako kierownik ZRM i podejmuj wtedy jedyne słuszne decyzje, bo widzę , że mocno ci brakuje uznania i poklasku. Szybko zobaczysz jaki jesteś cienki.
rozwiązać pogotowie, wszystkich na bruk. nająć nowych. takich, którzy będą chcieli pracować i robić to dobrze i z zaangażowaniem.
Najlepiej zrobić Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe wtedy każdy będzie pracował dla idei i z empatią i będzie super hej, tylko trzeba pamiętać żeby ochotnicy byli gotowi w każdej chwili odejść od rodzinego stołu podczas Świąt, potrafili zrezygnować z wolnego dnia który mają spędzić z dzieckiem , być gotowym na to że nie zawsze będą mogli uczestniczyć w pełnym życiu rodziny z powodu dodatkowego dyżuru. Ja nikogo nie bronię, ale może wyrok zostawmy sądowi i wtedy mam nadzieję że Tygodnik opublikuję artykuł jak ta sprawa się zakończy. Pamiętajmy że wszyscy jesteśmy tylko ludzi i każdy może polenić błąd i na każdym stanowisku. Pozdrawiam i życzę więcej pokory i mniej jadu.
wszyscy do zwolnienia, natychmiast. nająć nowych
Nająć to można Ciebie do wożenia gnoju, ludzi się zatrudnia.
aaaaaaaaaaaaaa
,,Podkreśla też, że zespół ratowniczy, w tym lekarz i jeden z ratowników pracują od kilkudziesięciu lat i są wręcz wzorem dla innych,, Czy mamy rozumieć, ze zdaniem PSLowskiego zarządcy inni mają sie wzorować na tych trzech. Strach wzywać takie pogotowie
W tej firmie jest duuuuzo spraw dla prasy. Ciekawe artykuły by powstały. Pierwsza strona murowana. Capo di sto cazzo
Przecież na nich nic złego nie wolno nawet mówić bo grozi do 5 lat więziena ,jeszcze trochę i będą robić co zechcą.
Meditrans to układ***
Ewidentne zaniedbanie. Pytanie od jak dawna powtarzane.
Jak w czeskiej komedii "Szpital na peryferiach"
Wzorem? Z całym szacunkiem, ale może kilku Ratowników zasługuje tam na to miano! W większości to są ludzie, którzy pracują po kilkanaście godzin, z dyżuru na dyżur. A jak muszą przyjechać na wezwanie to z wielkiej łaski! Komentują jaki to dla nich wysiłek, że muszą przyjechać, brak szacunku do pacjenta i Jego rodziny. Dla nich to sytuacja jakich wiele, a dla chorego to bardzo stresujące przeżycie. Komentarze w stylu, że karetka to nie taksówka nie wpływają na dobrą opinię na ich temat.