Reklama

Tragedia podczas libacji

08/03/2006 00:00
Pies byl bez rodowodu. Do wypadku doszlo w nocy z 1 na 2 marca (ze srody na czwartek) w jednym z lukowskich domów przy ul. Warszawskiej. Trwala tam alkoholowa libacja. Po zdarzeniu wlasciciel kawalkiem metalowej rury zabil psa. Pózniej ranny i gospodarz domu polozyli sie spac. We wspomnianym mieszkaniu wlasciciel rottweilera, 50-letni Karol R., spotkal sie z 49-letnim Mieczyslawem B. Z dotychczasowych ustalen policji wynika, ze mezczyzni spozyli sporo alkoholu, a pózniej zaczeli draznic psa. Rozwscieczone zwierze rzucilo sie na Mieczyslawa B., gryzac go dotkliwie w glowe, szyje i w rece. Karol R. przyszedl koledze z pomoca, katujac na smierc wlasnego psa metalowa rurka. Po zajsciu obaj pijani mezczyzni poszli spac. Dopiero okolo godziny 4 nad ranem, gdy do domu Karola R. przyszedl trzeci mezczyzna, wezwano pogotowie. Gosc zauwazyl wstrzasajacy obraz: na podlodze w mieszkaniu lezal martwy pies, a na lózku, w kaluzach krwi, prawie nieprzytomny Mieczyslaw B. Chirurdzy trzy godziny prowadzili zabiegi, walczac o zycie pogryzionego mezczyzny. Ich zdaniem, najniebezpieczniejsze sa rany na rekach. Duze ubytki miesni groza niedokrwieniem i martwica lewej konczyny. Rany na glowie i szyi wymagaja dlugotrwalego leczenia. – Obecnie stan zdrowia poszkodowanego jest stabilny, nie zagraza jego zyciu niebezpieczenstwo, chociaz moze pacjentowi grozic kalectwo – powiedzial nam Jaroslaw Krasuski, ordynator Oddzialu Chirurgicznego Szpitala Miejskiego w Lukowie. Karol R., wlasciciel rottweilera, w chwili przyjazdu policji mial w wydychanym powietrzu 2,8 prom. alkoholu. Zostal zatrzymany do wytrzezwienia i wyjasnienia wszystkich okolicznosci zajscia. Policja prowadzi postepowanie wyjasniajace. Zatrzymany mezczyzna jest znany lukowskiej policji, poniewaz dawal sie juz sasiadom we znaki, prowadzac specyficzny tryb zycia. W jego wciaz otwartym mieszkaniu, gdzie goscie wchodzili i wychodzili o dowolnych porach doby, odbywaly sie alkoholowe libacje. Poza tym wlasciciel rottweilera byl przywolywany przez policjantów do porzadku, poniewaz jego pies biegal bez kaganca po podwórku i po ulicy. Po interwencji mezczyzna wykonal specjalny kojec. W styczniu ub. r. Karol R. szczul psem policjantów na sluzbie, za co zostal ostatecznie skazany przez sad na trzy miesiace pozbawienia wolnosci w zawieszeniu na dwa lata oraz 300 zl grzywny.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości