Ponad 2 tysiące motocyklistów służb mundurowych bierze udział w VII Rajdzie Motocyklowym Weteranów. 11 maja kolejny etap wydarzenia rozpoczął się w Mińsku Mazowieckim, skąd uczestnicy wyruszyli do miejsc pochówku żołnierzy poległych podczas misji zagranicznych.
Ryk silników przeciął poranną ciszę, a chwilę później kolumna motocykli ruszyła z Mińska Mazowieckiego w drogę prowadzącą przez miejsca pamięci o poległych żołnierzach. W poniedziałek, 11 maja, rozpoczął się kolejny etap VII Rajdu Motocyklowego Weteranów – ogólnopolskiej inicjatywy organizowanej przez Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa.
Tegoroczna edycja gromadzi ponad dwa tysiące motocyklistów reprezentujących 238 jednostek wojskowych i służb mundurowych z całego kraju. Rajd rozpoczął się kilka dni wcześniej w Giżycku, a jego finał zaplanowano 29 maja podczas centralnych obchodów Dnia Weterana w Krakowie.
Dla uczestników związanych z Mińskiem Mazowieckim szczególnie ważny był jednak właśnie poniedziałkowy wyjazd. Trasa prowadzi do Olsztyna i Łodzi – miejsc pochówku kaprala Grzegorza Bukowskiego i sierżanta Marcina Pastusiaka, żołnierzy Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim, którzy zginęli podczas służby w Afganistanie.
– Dzisiejszy rajd to przede wszystkim pamięć o żołnierzach i funkcjonariuszach, którzy oddali życie podczas misji poza granicami kraju. Chcemy pokazać, że nadal pozostają ważną częścią naszego środowiska – podkreślał płk Piotr Koniec, komendant Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim.
Przed rozpoczęciem przejazdu odbyła się uroczystość poświęcona poległym żołnierzom. Przypomniano historię obu wojskowych związanych z mińską jednostką. Kapral Grzegorz Bukowski służył w oddziale od 2005 roku i zginął 15 czerwca 2010 roku podczas wykonywania obowiązków służbowych. Kilka miesięcy później, 22 stycznia 2011 roku, podczas misji w Afganistanie poległ sierżant Marcin Pastusiak.
Kapelan Żandarmerii Wojskowej płk Adam Prus mówił, że pamięć o nich jest nie tylko obowiązkiem, ale także fundamentem wojskowego braterstwa.
– Ich służba, odwaga i poświęcenie nigdy nie zostaną zapomniane. To właśnie dzięki takim żołnierzom słowa „honor”, „braterstwo” i „służba” nabierają prawdziwego znaczenia – podkreślał duchowny.
Wśród uczestników rajdu był st. chor. sztab. Rafał Szymańczyk z Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej. Jak przyznaje, z biegiem lat wydarzenie nabrało znacznie głębszego wymiaru niż tylko wspólna motocyklowa podróż.
– Spotykamy się z rodzinami, zapalamy znicze, wystawiana jest warta honorowa. To pokazuje, że pamięć o naszych kolegach trwa, a ich bliscy nie pozostają sami – mówił przed wyjazdem.
Żołnierz podkreśla, że więzi budowane podczas takich spotkań nie kończą się wraz z uroczystościami. Kontakty z rodzinami poległych są utrzymywane przez cały rok.
– Jeśli pojawia się potrzeba pomocy czy wsparcia, staramy się być obecni. Z czasem tworzą się relacje oparte na wzajemnym szacunku i pamięci – zaznacza Rafał Szymańczyk.
Słowa te szczególnie mocno wybrzmiewają w rozmowie z Barbarą Pastusiak, mamą sierżanta Marcina Pastusiaka.
– Od kilku lat przyjeżdżają co roku. Mimo różnych trudności zawsze pamiętają i odwiedzają naszych bliskich. To dla nas bardzo dużo znaczy – mówi wzruszona kobieta. Jak dodaje, sama obecność żołnierzy przy grobach poległych ma ogromną wartość. – Człowiek widzi, że oni naprawdę chcą pamiętać. To daje poczucie, że nasi synowie nie zostali zapomniani – podkreśla.
Rajd ma również wymiar integracyjny. Spotykają się na nim przedstawiciele różnych formacji mundurowych – od młodych żołnierzy po najwyższych rangą dowódców.
– To niezwykle cenna inicjatywa, bo możemy nie tylko odwiedzić groby naszych kolegów, ale także spotkać się jako środowisko ludzi służby – mówi gen. bryg. Arkadiusz Widła, szef Inspektoratu Kontroli Wojskowej. – Takie wydarzenia budują więzi, których często brakuje w codziennej służbie – dodaje.
Choć motocykle są najbardziej widocznym symbolem rajdu, uczestnicy zgodnie podkreślają, że nie o same maszyny tutaj chodzi.
– To nie jest zwykły przejazd motocyklowy. Wszystkich łączy potrzeba oddania szacunku tym, którzy nie wrócili z misji – mówi Paweł Salamon z Żandarmskiego Klubu Motocyklowego. – Jedziemy na grób kaprala Grzegorza Bukowskiego, żeby oddać mu hołd. Będzie chwila zadumy i pamięci – dodaje.
O tym, że wydarzenie z roku na rok zyskuje coraz większe znaczenie, mówi także ppłk Katarzyna Rzadkowska, dyrektor Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa.
– To coś więcej niż podróż. To żywy pomost między tymi, którzy oddali życie podczas służby, a tymi, którzy dziś strzegą ich pamięci – podkreśla. Jak zaznacza, jednym z najważniejszych elementów rajdu pozostają spotkania z rodzinami poległych żołnierzy. – Chcemy pokazać im, że pamięć o ich bliskich trwa i że nadal są częścią naszej wspólnoty – dodaje.
Rajdowi tradycyjnie towarzyszy akcja charytatywna „Kask dla Weterana”, z której dochód przeznaczany jest na pomoc potrzebującym weteranom. Jednak dla uczestników najważniejszy pozostaje sens tej drogi – pamięć o kolegach, którzy nie wrócili do domu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze