Dr Ryszard Kowalski, emerytowany pracownik Uniwersytetu w Siedlcach, porzucił miasto, by zamieszkać na urokliwej wsi. Odkrywa tam nie tylko tajemnice z życia natury (jest przyrodnikiem), ale także miejsca, ludzi i historie, które nie powinny być zapomniane. Namawia naszych Czytelników, by zagłębili się w przeszłość ich miejscowości i mieszkańców.
W każdej miejscowości, gminie, powiecie żyli ludzie, którzy w jakiś szczególny sposób wyróżniali się w społecznym środowisku, wyrastali ponad przeciętność. Czy potrafimy ich wskazać, wiemy co im zawdzięczamy i dlaczego powinniśmy o nich pamiętać? Czasami pamięć o zasłużonych osobach utrwalana jest w nazwach ulic, placów, obiektów użyteczności publicznej. Bywa, że fundowane są pomniki, sadzone pamiątkowe drzewa noszące imiona tych, których chcemy ocalić od zapomnienia. Sposobów na utrwalenie zasłużonych osób w zbiorowej pamięci jest wiele. Ważne, żeby to robić, gdyż cytując Norwida „narody tracąc pamięć, tracą życie”. Każda miejscowość ma swoich lokalnych bohaterów, dlatego ważne jest abyśmy budując przyszłość o nich nie zapomnieli. Moja miejscowość, podsiedlecka Krynica, też ich ma o czym chciałem napisać prosząc czytelników o to, aby zechcieli prześledzić historię swoich miejscowości. Może się okazać, że o kimś ważnym zapomnieliśmy?
W historii Krynicy złotymi zgłoskami zapisała się rodzina Giewartowskich. Jak napisał w swojej książce Edward Podniesiński, pasjonat historii i dokumentalista, „nazwa Krynica każdemu starszemu mieszkańcowi powiatu siedleckiego kojarzy się z rodziną Giewartowskich, z ich gospodarnością, sadownictwem, szkółkarstwem, pszczelarstwem, w okresie międzywojennym.”
Sprowadzili się tu w 1916 roku, kupując podupadające gospodarstwo rolne. Głównym inwestorem był Stanisław Giewartowski, który razem z synami Jakubem oraz Marianem, mając gruntowną wiedzę agrotechniczną i chęć do pracy, wydźwignęli z ruiny zakupiony majątek ziemski, przez lata go rozwijali, upowszechniając przy okazji kulturę rolną wśród lokalnej społeczności. Giewartowscy byli społecznikami i filantropami. Przekazali własny grunt na budowę szkoły w Krynicy i zainicjowali jej powstanie, udzielali się w lokalnych i powiatowych strukturach samorządowych.
Stanisław Giewartowski (1853-1937), z wykształcenia był ogrodnikiem. Po otrzymaniu świadectwa dojrzałości odbył studia wyższe w Akademii Ogrodniczej w Taborze w Czechach. Po ich ukończeniu, dążąc do pogłębienia swojej wiedzy, praktykował przez dłuższy czas w znanej i bardzo cenionej wówczas firmie Hoser. Specjalizował się w uprawie róż sztamowych (róże na pniu). Gospodarstwo w Krynicy, które stworzył od podstaw, pracą rąk wszystkich członków rodziny, bez żadnych rządowych dotacji, prowadziło równolegle dwa działy, za które odpowiadali jego synowie: Marian (1887-1953) za rolniczy i Jakub (1886-1956), za sadowniczo – pszczelarski. Już po paru latach ciężkiej pracy krynicka Firma Stanisław Giewartowski i Synowie stała się znanym i cenionym ośrodkiem rolniczo-ogrodniczym. Zaopatrywała ona w materiał szkółkarski sadowników praktycznie z całego kraju i cieszyła się pełnym zaufaniem odbiorców, bowiem troszczyła się o wysoki poziom pracy i kulturę hodowlaną. Firma była wielokrotnie nagradzana na krajowych i zagranicznych wystawach i konkursach rolniczych. Krynickie gospodarstwo Giewartowskich współpracowało w zakresie szkółkarstwa z ówczesnymi czołowymi zagranicznymi stacjami badawczymi, czego efektem było zgromadzenie tu imponującej kolekcji podkładek służących do uszlachetniania drzew owocowych. To w tym gospodarstwie odbywały się praktyki uczniów i studentów. Przyjmowano w nim liczne wycieczki ogrodników z różnych rejonów kraju. Młodzież mogła się tu wiele nauczyć, ponieważ Jakub Giewartowski był cenionym pomologiem, ogrodnikiem o specjalności sadownik i szkółkarz oraz pszczelarzem. Jego brat Marian był specjalistą agrotechnikiem. Tu w Krynicy wyhodowano kilka nowych odmian jabłoni, malin i czereśni. Firma Stanisław Giewartowski i Synowie prowadziła też dużą pasiekę pszczół, służącą nie tylko do produkcji miodu, ale także do prowadzenia obserwacji i badań naukowych. Ich wyniki publikowane były w czasopismach „Pszczelarstwo”, „Przegląd Ogrodniczy.
Rozwój krynickiego gospodarstwa Giewartowskich zahamowała wojna, którą przetrwali. Nie przetrwali jednak ludowej władzy, która 20.10.1944 roku pozbawiła ich wszystkiego – całego gospodarstwa wraz z budynkami, w których mieszkali. W jednym dniu stracili wszystko i z brzemieniem ogromnej krzywdy udali się na dożywotnią tułaczkę, tylko dlatego, że pracą swoich rąk wytworzyli zbyt wiele i zakwalifikowali się tym samym do pogardliwego określenia „kułacy”. Spotkała ich wielka krzywda, doświadczyli ogromnej niesprawiedliwości. Niestety odnowione, demokratyczne państwo nie potrafiło, a może nie chciało wyrządzonemu złu zadośćuczynić.
Dziś jedynie w symboliczny sposób możemy upamiętnić i uhonorować Rodzinę Giewartowskich fundując tablicę pamiątkową poświęconą Ich pamięci i odsłonić ją w miejscowej szkole, tej, która pobudowana została z ich inicjatywy, na podarowanym własnym gruncie. W tej sprawie został złożony wniosek do Urzędu Gminy w Suchożebrach, z nadzieją na pomyślne jego rozpatrzenie. Bo jak inaczej, po upływie tak wielu lat ocalić od zapomnienia ludzi, którzy tu mieszkali, uczciwie pracowali, świecili przykładem, nieśli postęp, motywująco promieniowali na innych, znakomicie rozsławiali miejscowość Krynicę, a także gminę i powiat.
Córka Jakuba Giewartowskiego, Danuta Giewartowska, która zmarła w marcu ubiegłego roku, we wspomnieniach napisała: „Jest rzeczą nader słuszną, a nawet konieczną czynić starania, aby uchronić przed całkowitym zapomnieniem działalność tych grup społecznych bądź też jednostek, które w latach minionych przyczyniły się w sposób niebagatelny do rozwoju poszczególnych dziedzin życia w naszym kraju.” To ona, będąc w chwili opuszczania domu 12 letnią dziewczynką, z dziecinną troską w głosie zapytała: „A co z moim kotkiem? Przecież będzie się martwił gdy wróci pod dom, a nas nie będzie”.
Odsłonięcie tablicy pamiątkowej stanie się wypełnieniem jej myśli i symbolicznym powrotem całej Rodziny do Krynicy. Oby tak się stało ku zadowoleniu żyjących jeszcze potomków, wszystkich Kryniczan, przyjaciół, znajomych.
Ryszard Kowalski
Czy Giewartowscy z Krynicy doczekają się upamiętniającej ich tablicy w lokalnej szkole? Stosowny wniosek już został złożony w Urzędzie Gminy Suchożebry. (mz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z Krynicy pochodził mój pradziadek, Waclaw Oszczepaliński- ochotnika na wojnie polsko-bolszewickiej, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., więzień sowieckich obozów, żołnierz armii Andersa, uczestnik bitew pod Monte Casino, Ankoną, żołnierz Sił Polskich na Zachodzie. Spoczywa na cmentarzu w Krynicy.
Dziękuję za możliwość poznania bliżej historii tej Rodziny, a tym samym Pani Danuty. Czytając o Jej rodzinie, jeszcze bardziej zrozumiałam, skąd brała się Jej dobroć, ciepło i niezwykła kultura i pasja. Dla wielu z nas, absolwentów Szkoły Podstawowej nr 1 była legendą szkolnej biblioteki. Z pasją wybierała i polecała nam książki, organizowała pogadanki biblioteczne i potrafiła zarazić miłością do czytania. Biblioteka pod Jej opieką była miejscem pełnym życzliwości i inspiracji. Wyjątkowa Osoba z wyjątkowej Rodziny.
Św.Pani Danuta pracowała w bibliotece szkolnej w Sz.Pod.nr.1 w Siedlcach! Przesympatyczna kobieta!
Z Krynicy pochodził mój pradziadek, Waclaw Oszczepaliński- ochotnika na wojnie polsko-bolszewickiej, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., więzień sowieckich obozów, żołnierz armii Andersa, uczestnik bitew pod Monte Casino, Ankoną, żołnierz Sił Polskich na Zachodzie. Spoczywa na cmentarzu w Krynicy.
Dziękuję za możliwość poznania bliżej historii tej Rodziny, a tym samym Pani Danuty. Czytając o Jej rodzinie, jeszcze bardziej zrozumiałam, skąd brała się Jej dobroć, ciepło i niezwykła kultura i pasja. Dla wielu z nas, absolwentów Szkoły Podstawowej nr 1 była legendą szkolnej biblioteki. Z pasją wybierała i polecała nam książki, organizowała pogadanki biblioteczne i potrafiła zarazić miłością do czytania. Biblioteka pod Jej opieką była miejscem pełnym życzliwości i inspiracji. Wyjątkowa Osoba z wyjątkowej Rodziny.
Św.Pani Danuta pracowała w bibliotece szkolnej w Sz.Pod.nr.1 w Siedlcach! Przesympatyczna kobieta!