Reklama

Blad polonistki

23/05/2006 00:00
Irena Klopotek, byla dyrektorka Gimnazjum w Trzebieszowie, wydala swe wspomnienia. Ukazanie sie ksiazki wywolalo burze. Pamietacie, jak w trzebieszowskim Gimnazjum przed trzema laty protestowano przeciwko zmianie dyrektora? Jak na wiadomosc o przekazaniu w srodku roku szkolnego jego obowiazków Wandzie Szaniawskiej rodzice i uczniowie rzucali w nauczycielke jajkami? Jesli nie pamietacie, to siegnijcie po ksiazke zatytulowana „Szkola - zycie moje”, która wlasnie wydal Oddzial ZNP w Trzebieszowie. Albo lepiej nie siegajcie. Jesli nie znacie faktów o zajsciach sprzed trzech lat, to ze wspomnianej publikacji i tak niewiele sie dowiecie. Niewiele, jesli chodzi o obiektywny zapis zdarzen, minuta po minucie rozgrywajacych sie w Urzedzie Gminy, we wsi, przed budynkiem szkoly i w jej wnetrzu. A nawet w parafialnym kosciele. Sporo tam emocji i przezyc osoby bardzo wówczas zaangazowanej, Ireny Klopotek. Po co to pani pisala? Z byla dyrektorka Gimnazjum w Trzebieszowie, Irena Klopotek, spotykam sie w sali jezyka polskiego. Drobna nauczycielka siada w ostatniej lawce. Zaczyna opowiadac swoja historie. Czasem w jej oczach blyskaja lzy. Rece drza przez caly czas. Wypowiada sie spokojnie, powoli. – Gdy zima 2003 roku ucichla wrzawa, gdy sprzatnieto skorupy jajek i inne slady awantury, do jakiej doszlo przez niejasne dzialania wójta gminy, Krzysztofa Wolinskiego, w zwiazku z obsada stanowiska dyrektora, wydawalo sie, ze zycie wróci tu do normy – wspomina Irena Klopotek. – Ale bylo inaczej. Atmosfera stala sie nie do zniesienia. Czesc nauczycieli odeszla. Podupadlam na zdrowiu i wzielam roczny urlop. Siedzac w domu, zrozumialam, ze musze komus opowiedziec o tym, co wydarzylo sie w Trzebieszowie. Media interesowaly sensacje, a przeciez byly fakty, które nikogo nie obchodzily! One najmocniej utkwily w mej glowie. Komisja Historyczna ZNP w Lukowie oglosila wsród nauczycieli konkurs na najciekawsze wspomnienia z pracy. Pani Irena chwycila za pióro. Przeniosla na papier wszystko, co lezalo jej na watrobie i na sercu. Nie liczyla na nagrody a tym bardziej na ksiazkowa publikacje. Okazalo sie, ze w konkursie zajela I miejsce. – Moja publikacja to nie fakty zarejestrowane chlodnym, kronikarskim okiem. To sa osobiste wspomnienia i refleksje wyplywajace z glebi duszy. Moze cos dzialo sie inaczej, ale ja odbieralam ówczesna rzeczywistosc tak, jak opisalam. Czuje sie stale poniewierana i gnebiona. Mam prawo o tym pisac – wyjasnia autorka. Po wydaniu ksiazki, w trzebieszowskiej szkole zaczelo sie zbierac na burze. Nauczycielom nie podobalo sie, ze niepochlebne informacje o ich srodowisku, poprzez ksiazke, wydostaly sie poza szkolne mury. Cenzuro, wróc! Przestronny gabinet dyrektorski. Naprzeciw biurka zainstalowany monitor z podgladem szkoly. Dlugi stól konferencyjny, za nim kilka osób. Wanda Szaniawska, dyrektorka Gimnazjum w Trzebieszowie, siedzi przy biurku w szarobezowej garsonce. Rozmówce wnikliwie obserwuje. Mówi szybko. Dyrektorka oraz kilku nauczycieli publikacje, w której wydrukowano prace ich kolezanki, oceniaja zle. – To ksiazka polityczna, wydana specjalnie przed kampania wyborcza. ZNP ja wydalo z naszych skladek. To nas oburza! Poza wspomnieniami dwóch „silaczek”, reszta to odwet na obecnej dyrektorce – mówia pedagodzy. Nauczyciele krytykujacy pania Klopotek podaja argumenty, podwazajace sens drukowania podobnych ksiazek. Mówia o rozdrapywaniu ran i burzeniu spokoju. – Zostal nadszarpniety autorytet mój i nauczycieli. Teraz, gdy uczniowie dowiedza sie, ze w szkole z jej dawnej swietnosci zostaly zgliszcza, moze nastapic eskalacja zlych zachowan i agresja. Rodzice sa gotowi poslac uczniów do innych gimnazjów. A juz sie wydawalo, ze dzieki róznym programom profilaktycznym i naprawczym wychodzimy na prosta – zamysla sie Wanda Szaniawska. – Jednak zaluje, ze po objeciu stanowiska nie wyrzucilam Ireny Klopotek na zbity kubek. No, ale juz taka jestem, ze staram sie nie wywolywac konfliktów – stwierdza dyrektorka. Analiza zawartosci W ksiazce znalazly sie m.in. opisy wydarzen widziane w krzywym zwierciadle emocji: skorumpowanej komisji konkursowej, przekupnych samorzadowców i wladz oswiatowych, niezdolnych do przeciwdzialania samowoli wójta gminy. Opisy skorumpowanych dziennikarzy, goniacych za sensacja i dzialan podejmowanych przez nowa dyrektorke placówki, która zgromadzila wokól siebie nauczycieli „miernych, ale wiernych”. To wszystko, chociaz dotyczy realnych wydarzen, jest... literacka przesada. Któz bowiem uwierzy, ze reporterów z TVN naprawde moze przekupic jakis mieszkaniec Trzebieszowa?! Wspomnienia Ireny Klopotek zawieraja tez nieco cennych refleksji. Chociazby ta: Kiedy zwykly obywatel zrozumie, ze kawalek asfaltu czy chodnika we wsi, to nie jest zadna laska wójta, to jego podstawowy obowiazek. (...) Nasz wójt (...) przypisuje sobie zaslugi w tym wzgledzie. On (...) naprawia, (...) buduje, (...) zalatwia fundusze (...). Kiedy wreszcie ludzie przestana w to wszystko wierzyc? Kiedy zrozumieja, ze wójt, to nie pan i wladca, któremu trzeba sie w pas klaniac (...). Cenne jest tez spostrzezenie autorki o stosunkach wewnatrzszkolnych: Grono popadlo w, powodowany lekiem o utrate pracy, trans: (...) stali sie niemym tlumem zgodnym na wszystko, za cene chocby cienia nadziei na pewna prace. (...) A wójt z zadowoleniem podkresla (...) ze grono nauczycielskie w 50 proc. wymieniono. Sprawa dla rzecznika Z chmur, które w trzebieszowskim Gimnazjum zawisly nad glowa Ireny Klopotek, rozpetala sie burza, gdy dyrektorka, Wanda Szaniawska, spostrzegla u kilku uczennic ksiazki ze wspomnieniami bylej dyrektorki. Poprosila dzieci, aby opisaly okolicznosci, w jakich nabyly publikacje. Obiecala anonimowosc, ale pózniej owe dokumenty skopiowano i dostarczono wójtowi. Po co? Okazalo sie, ze ksiazki za 10 zl rozprowadza w szkole Agnieszka Antosiewicz, przewodniczaca Oddzialu ZNP. Irena Klopotek przynosila ksiazki do gimnazjum i odsprzedawala je uczniom. I to byl jej powazny blad, poniewaz, zgodnie z obowiazujacymi przepisami, nauczycielowi nie wolno nawet podreczników w szkole rozprowadzac. Wiekszosc nauczycieli podczas specjalnie zwolanej Rady Pedagogicznej oburzyla sie z tego powodu. Próbowano wyjasnic, w jakim celu wydano ksiazke i „jakiej procedurze weryfikacyjnej podlegaly materialy przeznaczone do druku” (sic!). Kolezanki i koledzy Ireny Klopotek i Agnieszki Antosiewicz zadecydowali, ze dyrektorka powinna wystapic z wnioskiem do Lubelskiego Kuratora Oswiaty o ukaranie obu nauczycielek. Wanda Szaniawska, za posrednictwem Kuratora Oswiaty, wyslala juz wniosek do Rzecznika Dyscyplinarnego przy Wojewodzie Lubelskim. Chce, by za naruszenie godnosci zawodu nauczyciela nauczycielki zwolniono z pracy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości