Reklama

Knut i bardak - najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

Knut i bardak

Wiedzieliście, że słowo „nachalny” pochodzi z języka rosyjskiego? Też nie miałem pojęcia. Dawniej było w polszczyźnie zupełnie nieznane. Nie notują  go nie tylko dziewiętnastowieczne słowniki, ale nawet te z początku XX wieku. „Nachalny” to taki, co się uporczywie naprzykrza i którego trudno się pozbyć, bezczelny i natrętny. Nic dziwnego, że rosyjskiego pochodzenia.

Słów rosyjskiego pochodzenia mamy w języku polskim trochę, ale - zważywszy na wielowiekowe sąsiedztwo oraz rządowy ucisk - wcale nie tak dużo. Za to jedno słowo ciekawsze od drugiego: „barachło”, „bardak”, „chałtura”, „kołchoz”, „łagier”, „politruk”, „swołocz”, „durak”... Aż się człowiek po prostu chce zanurzyć w tę kulturę.

Reklama

„Chałtura” jak do nas przeniknęła? „Chałtury” to były - może wciąż są - datki zbierane przez popów, mnichów i dziadów cerkiewnych z okazji pogrzebów, modłów zadusznych itp. U nas „chałtura” znaczy tyle co „fuszerka”, coś, co się robi dla lekkiego zarobku, zwłaszcza w działalności kulturalno-artystycznej.

„Barachła” nie zna nawet słownik Doroszewskiego z lat 60. XX w. W polszczyźnie najnowszej słowo już jest odnotowane. Może szkoda. Tak mówi się o czymś bezużytecznym, starym, pozbawionym wszelkiej wartości. A „bardak”? Po rosyjsku to „dom publiczny”, u nas - „nieporządek, bałagan” (podobno z akcentem na ostatnią sylabę: bardAk).

Reklama

Byliście kiedyś „w opałach”? Nawet jeśli się wam wydaje, że byliście, to nie byliście! „Opała” - cytuję słownik - w dawnym księstwie moskiewskim znaczyła tyle co „niełaska”. („Kniaź opałę rzucił nań wielką, że mu dzwonić nie kazał na hańbę przez lato”).

Co jeszcze mamy z rosyjskiego? Na przykład „dyby”, czyli drewniane pęta, dwie sztuki drewna z wyżłobieniem na nogi i ręce drąg do wiązania więźniów. Jedni językoznawcy (Brückner, Sławski) wywodzą źródłosłów tego narzędzia od dębu, inni (Bańkowski) od skandynawskiego „dubb” - kołek. Dlaczego ze skandynawskiego? Bo późniejszym Moskalom pierwsze państwo zorganizowali Wikingowie, zwani też Waregami. (Mieliśmy szczęście, że Piastowie byli dynastią rodzimą).

Reklama

Oprócz „dybów” Waregowie przynieśli też „knut”, czyli „rzemienny bicz moskiewski, słynne narzędzie kary chłosty”. Słowo pochodzi zapewne od staroszwedzkiego „knut-r” - węzeł.

Po Waregach byli jeszcze na wschodzie Mongołowie. I również pozostawili Moskwie co najlepsze swoje wynalazki. Ze wschodu za pośrednictwem Turków i Tatarów trafiły do polszczyzny arabskie „quajdani”, czyli „kajdany”, po rosyjsku: „kandały”, czyli łańcuchy do skuwania więźnia. I tak od wieków trwa ta międzynarodowa wymiana słów i znaczeń. Od jednych mamy: „makaron”, „ratusz” i „komputer”. A od innych: „dyby”, „kajdany”, „knut” i „bardak”. No, bądźmy sprawiedliwi, „sputnik” także.

Reklama

DARIUSZ KUZIAK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości