Nie wiem, czy pamiętacie, srogą zimę mieliśmy w tym roku. Mimo mrozów nie odnotowano problemów z bezdomnymi. Bezdomnych prawie nie było. Tu i tam natrafiano co najwyżej na osoby w kryzysie bezdomności.
Czym różni się bezdomny od osoby w kryzysie bezdomności, zapytacie… Nie mam pojęcia, ale można domniemywać. Bezdomny nie ma domu. To przykre, ale się zdarza: „Liszki mają jamy, a ptacy niebiescy gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma gdzie skłonić głowy”. Osoba w kryzysie bezdomności jest w znacznie lepszej sytuacji. Co prawda nie ma gdzie mieszkać, ale to tylko kryzys. Kryzysy, jak wiadomo, są przejściowe. Dom jest, tylko chwilowo się zawiesił.
Dlaczego nazywa się to stanem „kryzysu bezdomności”, a nie „kryzysem mieszkalnym”? „Bezdomność” występuje przecież w pełnym zakresie, a tym, czego brakuje, jest mieszkanie. Zapytajcie tych, co używają językowych polepszaczy. Tak, tak, nie tylko jedzenie jest ostatnio pełne polepszaczy... Gdy pijany leży pod płotem (nie ma już pijanych, są osoby „pod działaniem alkoholu”), to czy mówimy, że to osoba w „kryzysie grawitacyjnym”? To będziemy mówić.
Ponieważ nie ma już starych ludzi, nie mamy też domów starców. Są domy seniora. Każdy chce długo żyć, ale po co od razu być starym? Kiedyś, owszem, słyszało się o 53-letnich staruszkach. Ale dzisiaj? 93 lata? A cóż to jest dla młodej dziewczyny! Dużo lepiej jest, dużo lepiej.
Dawno, dawno temu, gdy nie było jeszcze leczenia na NFZ, świat był na przykład pełen kalek. Byli kulawi albo, w wersji bardziej uroczystej, chromi. (Stosowna okazja, by przypomnieć fragment Pascala: Dlaczego człowiek chromy nie drażni nas, a umysł chromy drażni? Chromy uznaje, że my idziemy prosto, umysł zaś chromy powiada, że to my kulejemy).
Kulawego z czasem godnie zastąpił inwalida. Określenie pochodzi z łaciny: ‘invalidus’, słaby, bezsilny, chory. Trzeba przyznać, że brzmiało to z szacunkiem. Inwalidzi mają swój plac w Warszawie, a w Paryżu nawet okazały pałac.
Zostać inwalidą – nikomu nie życzymy! – to jednak nic przyjemnego. Inwalida stał się więc niepełnosprawnym. Czyli właściwie sprawnym, tyle że nie we wszystkim. Niedługo został zresztą zasłużenie awansowany na stopień sprawnego inaczej. Bo na przykład, jeśli ktoś nie słyszy, to uczy się czytać z ust i jest w tym bardzo sprawny. Poza tym taki niepełnosprawny wygląda, pod względem językowym, jakby był niepełny. A przecież tak nie jest. Ma bowiem wszystko, co trzeba, a nawet więcej. Coś się przytrafiło, ale w sumie niczego nie brak.
Jak widać, ponieważ medycyna czyni postępy, również język trzeba stale popędzać. Kulawy stał się inwalidą, inwalida - niepełnosprawnym, niepełnosprawny - osobą z niepełnosprawnością. Jest lepiej, dużo lepiej.
I tylko ta jedna nóżka, jak była, tak wciąż jest trochę krótsza.
DARIUSZ KUZIAK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Kuzniar zajmij się sprawami ważnymi. Podpowiadam, brakuje personelu pielęgniarskiego, skasował jakiś wyjątkowy LAJDAK, licea pielęgniarskie, 5 letnie. Czas zbierać podpisy aby do nich wrócić, a draniu którzy to Polakom uczynił np. wywalić z roboty umysłowej - do łopaty ich, można by ich wywiesić dla przykładu. O tym Pan napisz, na takie teksty czeka większosc społeczności. Amen
Opieka zdrowotna systemowi okupacyjnemu rządzącemu w Polsce NIE jest potrzebna (a depopulacja TAK) dlatego na leczenie kasy NIE MA i NIE będzie. W mediach widać jak prowokują do wojny (reset konieczny wobec chwiejącej się gospodarki i powszechnego zadłużenia) ale co zrobić z tysiącami rannych w czasie konfliktu gdy w stanie pokoju system zdrowotny jest niewydolny? To też nikogo nie obchodzi bo będzie większa depopulacja, a przecież szpitale powinny powstawać nowe i mieć full kasy, a nie miliardy idą na utrzymywanie innych narodów, zadłużanie się bez sensu, na fontanny itp
Bardzo ładnie pan redaktor nazywa niepełnosprawnych. Ale nie wszyscy są tacy kulturalni. Podczas sesji Rady Powiatu w Ełku , radni Prawa i Sprawiedliwości użyli wobec osób z niepełnosprawnościami dehumanizujących określeń, nazywając je „warzywkami” oraz „ułomnymi”. A w czasie protestu niepełnosprawnych w sejmie w 2018 r politycy PiS wielokrotnie w oburzający sposób atakowali niepełnosprawnych. Krystyna Pawłowicz sugerowała wręcz, że z powodu niepełnosprawnych w Sejmie śmierdzi. Ówczesny marszałek Senatu Stanisław Karczewski mówił z kolei o "zagrożeniu epidemiologicznym". Upokorzone przez polityków matki musiały tłumaczyć, że dbają o higienę i myją się... Posłanka Bernadeta Krynicka chciała "znaleźć na protestujących paragraf", a poseł Stanisław Pięta proponował usunięcie kobiet i niepełnosprawnych dzieci z użyciem siły. Z kolei Jacek Żalek mówił o "zwyrodniałych rodzicach". Dwóm niepełnosprawnym chłopakom marszałek Marek Kuchciński zabronił wychodzić na zewnątrz odcinając ich tym samym od świeżego powietrza i możliwości spaceru. 24 maja doszło do szarpaniny. Kobiety chciały otworzyć okno i wywiesić transparent, by zobaczyli go goście szczytu NATO. Interweniowała straż marszałkowska, a nagranie funkcjonariuszy szarpiących kobiety obiegło całą Polskę. Po tej awanturze warunki protestujących znacznie się pogorszyły. Niepełnosprawnych chłopców odcięto od wind, z których korzystali, by udać się do toalety lub skorzystać z prysznica. Dodatkowo niepełnosprawni zostali odcięci od świata za pomocą grubych kotar. Pracownicy Sejmu zasłonili ich, by zagraniczni goście nie ujrzeli ich protestu. Po 40 dniach matki i ich niepełnosprawne dzieci - po odcięciu możliwośco korzystania z toalety - zawiesiły protest i opuściły Sejm.
Jeżeli słownik p0lski pisał Samuel, Linde, a wydawnictwo jest "GUTENBERG-PRINT" to wiedz, że coś się dzieje. Dawno nie czytałem tak ARCY nieciekawego tekstu. Gratulację... Czasami trzeba odwalić "chrzan" by mieć perspektywę na coś lepszego.
Czasami zdarza się, że jakiś polityk palnie głupotę a potem inni tłumaczą co on miał na myśli, tak się zastanawiam co autor miał na myśli pisząc ten felieton.
Panie Kuzniar zajmij się sprawami ważnymi. Podpowiadam, brakuje personelu pielęgniarskiego, skasował jakiś wyjątkowy LAJDAK, licea pielęgniarskie, 5 letnie. Czas zbierać podpisy aby do nich wrócić, a draniu którzy to Polakom uczynił np. wywalić z roboty umysłowej - do łopaty ich, można by ich wywiesić dla przykładu. O tym Pan napisz, na takie teksty czeka większosc społeczności. Amen
Opieka zdrowotna systemowi okupacyjnemu rządzącemu w Polsce NIE jest potrzebna (a depopulacja TAK) dlatego na leczenie kasy NIE MA i NIE będzie. W mediach widać jak prowokują do wojny (reset konieczny wobec chwiejącej się gospodarki i powszechnego zadłużenia) ale co zrobić z tysiącami rannych w czasie konfliktu gdy w stanie pokoju system zdrowotny jest niewydolny? To też nikogo nie obchodzi bo będzie większa depopulacja, a przecież szpitale powinny powstawać nowe i mieć full kasy, a nie miliardy idą na utrzymywanie innych narodów, zadłużanie się bez sensu, na fontanny itp
Bardzo ładnie pan redaktor nazywa niepełnosprawnych. Ale nie wszyscy są tacy kulturalni. Podczas sesji Rady Powiatu w Ełku , radni Prawa i Sprawiedliwości użyli wobec osób z niepełnosprawnościami dehumanizujących określeń, nazywając je „warzywkami” oraz „ułomnymi”. A w czasie protestu niepełnosprawnych w sejmie w 2018 r politycy PiS wielokrotnie w oburzający sposób atakowali niepełnosprawnych. Krystyna Pawłowicz sugerowała wręcz, że z powodu niepełnosprawnych w Sejmie śmierdzi. Ówczesny marszałek Senatu Stanisław Karczewski mówił z kolei o "zagrożeniu epidemiologicznym". Upokorzone przez polityków matki musiały tłumaczyć, że dbają o higienę i myją się... Posłanka Bernadeta Krynicka chciała "znaleźć na protestujących paragraf", a poseł Stanisław Pięta proponował usunięcie kobiet i niepełnosprawnych dzieci z użyciem siły. Z kolei Jacek Żalek mówił o "zwyrodniałych rodzicach". Dwóm niepełnosprawnym chłopakom marszałek Marek Kuchciński zabronił wychodzić na zewnątrz odcinając ich tym samym od świeżego powietrza i możliwości spaceru. 24 maja doszło do szarpaniny. Kobiety chciały otworzyć okno i wywiesić transparent, by zobaczyli go goście szczytu NATO. Interweniowała straż marszałkowska, a nagranie funkcjonariuszy szarpiących kobiety obiegło całą Polskę. Po tej awanturze warunki protestujących znacznie się pogorszyły. Niepełnosprawnych chłopców odcięto od wind, z których korzystali, by udać się do toalety lub skorzystać z prysznica. Dodatkowo niepełnosprawni zostali odcięci od świata za pomocą grubych kotar. Pracownicy Sejmu zasłonili ich, by zagraniczni goście nie ujrzeli ich protestu. Po 40 dniach matki i ich niepełnosprawne dzieci - po odcięciu możliwośco korzystania z toalety - zawiesiły protest i opuściły Sejm.