Prezentujemy felieton Dariusza Kuziaka.
Lepszy PiS
Przekopu mierzei miało nie być. Bo gdyby natura chciała, to sama by ten przekop zrobiła (copyright by Małgorzata Kidawa Błońska). Ale skoro już jest, to ok. Tylko czemu taki wąski?
Płot na granicy? Jeszcze zimą był zupełnie niepotrzebny. No przecież, bądźmy poważni, oni nie wybudują żadnego płotu... A teraz? Teraz słyszymy, że płot potrzebny. Ale czemu taki niski?
Niedziele wolne od handlu miały całkowicie zrujnować polską gospodarkę. A teraz co się nam obiecuje? Że wszyscy, nie tylko handel, będziemy pracować cztery dni i że to całkowicie wystarczy. Piątek, sobota i niedziela - wolne. I nic się od tego nie zawali. A już na pewno nie gospodarka. Tako rzecze zupełnie nowy Donald Tusk.
500 plus przez lata było dla PO i jej wyborców wrogiem numer jeden, pierwszą przyczyną wszystkich nieszczęść. A teraz? Teraz okazuje się, że 500 to mało. Lepsze byłoby 700. Natomiast za głoszenie pomysłów w rodzaju: skasujmy 500 plus, zabierzmy 13. i 14. emeryturę, lider PO nie daje obecnie nagród. Za takie gadanie prędzej można z PO wylecieć. Tak samo jak za powoływanie się na mądrość ministra Rostowskiego: „piniendzy nie ma i nie będzie”. Teraz „piniondze” są i będą. Tusk się rozejrzał i wszystko mu się znalazło. I ta kasa zakopana w Zakopanem, i te przyciski, które się nadusza, żeby ceny były niższe.
Proces myślowy był dość długi. Wyciągnięcie wniosków najmądrzejszej partii siedem lat zajęło. Wnioski od początku były jednak oczywiste. Żeby wygrać z PiS-em, nie można być antyPiS-em. To wyborcza droga donikąd. Żeby wygrać z PiS-em, trzeba być lepszym PiS-em. Donald Tusk od początku chciał swoją partię nazwać Prawo i Sprawiedliwość, ale Kaczyński mu nazwę ukradł. Taka prawda.
Teraz więc płot ma być wyższy, przekop szerszy, a 500 plus większe. I nic, co dane, nie będzie zabrane. Kaczyński miał rację (choć o tym sza...). Jednak nasza racja jest lepsza, bo większa. I naszą wybierzcie.
Miła odmiana, polegająca na tym, że PO zaczyna troszczyć się o Polaków, jest godna oczywiście pochwały. Takie właśnie powinny być polskie partie. A jeszcze lepiej byłoby, gdyby Donald Tusk zabrał również głos w obronie naszej suwerenności i niezależności (sądownictwo, pierwszeństwo orzeczeń polskiego TK przed orzeczeniami TSUE, Centralny Port Komunikacyjny itd.). Wtedy można by mieć nadzieję, że główna partia opozycyjna wraca na właściwe polskie tory.
Czekam na to z zainteresowaniem. Choć obawiam się, że się nie doczekam. „Właściciele” Donalda Tuska mają, zdaje się, w tych sprawach zupełnie inne plany.
DARIUSZ KUZIAK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!