Zachęcamy do lektury felietonu Dariusza Kuziaka.
Moment dziejowy
Paweł Jasienica, historyczny guru licealnych czasów, nie przepadał za Polską Jagiellońską. Uważał, że wykoleiła nasze dzieje, rozpraszała siły, sprawiła, że uganialiśmy się po stepach w imię wschodnich mrzonek. Preferował solidną, piastowską robotę. Piastowie dbali o Polskę jak o swoje gospodarstwo.
Bolesław Chrobry gotów był - tu przejdźmy do poglądów prof. Andrzeja Nowaka - budować wspólną Europę z cesarzem Ottonem III: Italia, Germania, Galia i Sclavinia, czyli Słowiańszczyzna. Na zasadzie równości, nie podporządkowania. Następca Ottona III, cesarz Henryk II miał inny pomysł. Chciał włączyć Polskę w struktury Rzeszy.
Polacy są częścią Europy? Są jej potrzebni? - Oczywistość oczywista. Jednak zdaniem Niemców tylko ci, którzy uznają niemieckie pierwszeństwo. Na to zgody nie było. Stąd długotrwałe wojny Bolesława, zwanego później Wielkim. Tak się wtedy załatwiało takie sprawy. W skład Rzeszy weszły, na przykład, Czechy. Ale nie Polska i Węgry. Ciekawe, dlaczego?
Tak, oczywiście, jesteśmy częścią Europy. Przyszłość Zachodu nie jest nam obojętna. Budowaliśmy gotyckie katedry i barokowe kościoły. Nie piszemy cyrylicą, a papieża mamy w Rzymie. Nie powinniśmy jednak być naiwni. Zwłaszcza gdy mami się nas pięknymi hasłami o wspólnej Europie, a za ich zasłoną buduje - jak Niemcy - własną potęgę i pomnaża własne jedynie korzyści. Nam muszą wystarczyć piękne słowa o jedności, równości i tak zwanych europejskich wartościach.
Wbrew marzeniom, historia nie chce się kończyć. Ani tysiąc lat temu, ani w XXI wieku. Z całą mocą znowu dobija się do drzwi. Narody istnieją. Istnieją państwa i granice. O własny dom, o swoje interesy trzeba dbać. Nie czas na polityków, dla których szczytem marzeń jest zostanie malowanym „królem Europy” z niemieckiej poręki.
Przyjechali Amerykanie i zrobili porządek. Niemców postawili do kąta, a Polacy z oślej ławki trafili do pierwszego rzędu. Taki dziejowy moment nie zdarza się często. I nie trwa wiecznie. A z okazji trzeba korzystać. Niewykorzystane okazje się mszczą. To zasada obowiązuje nie tylko na piłkarskim boisku. Zwłaszcza że nie leżymy, może szkoda, w jakimś słodkim europejskim zakątku, gdzie nie hulają dziejowe przeciągi. (Pamiętam taki rysunek: Pan Bóg patrzy na planetę i mówi: - A Polakom zrobimy psikusa i umieścimy ich między Niemcami a Rosją).
A Polska Jagiellońska? Jednak coś z niej zostało. Między Niemcami a Rosją istnieją tylko te państwa, które kiedyś znajdowały się w granicach I Rzeczpospolitej. To nie przypadek - w historii nie na przypadków, są tylko znaki - że powstanie Chmielnickiego, ta tragiczna wojna domowa Rzeczpospolitej, stało się Initium Calamitatis Regnum, początkiem nieszczęść królestwa.
Ukraiński Archanioł Michał, litewska Pogoń (ta w herbie Siedlec) oraz Biały Orzeł razem będą wolni. Może nie „nie do ruszenia”, ale na pewno silniejsi.
DARIUSZ KUZIAK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!